IF jest na pewno skuteczne, zresztą każda dieta jest skuteczna, ale nie każdy styl odżywiania odpowiada każdemu. Nie znam się za wiele na tych hormonalnych teoriach naukowych, ale wiem jedno na 100% że często zachwiania hormonalne są spowodowane zmęczeniem, szczególnie tym związanym ze snem. Podkręć czas spania od 9-10h i jestem niemal pewny że hormony wrócą do normy.
Lekarze są tylko lekarzami, i nie mają na wszystko odpowiedzi, a często je mają tylko są skomplikowane i przekombinowane. Najprostsze rozwiązania są pod nosem. Skup się na śnie.
Tutaj nawet nie chodzi o swing, clean czy press - to są tylko ćwiczenia. Filozofia mojego treningu opiera się na dwóch punktach: mierzalnym progresie oraz ciągłości.
Numer 1 to mierzalny progres - im mniej ćwiczeń, tym bardziej jestem w stanie ocenić co działa dobrze a co nie. W przypadku tuzina ćwiczeń, nie mam pojęcia. A jak się zdarzy odpukać kontuzja to nawet nie będę wiedział jakie ćwiczenie tą kontuzję spowodowało, ba nawet nie będę wiedział co powoduje postęp. Im mniej rzeczy tym mniejsza szansa że coś się rozwali
Numer 2 to ciągłość - jest różnica pomiędzy treningiem a 'workoutem'. Każdy workout będzie działał przez okres 2-6 tygodni, każdy bez wyjątku. Niestety potem pojawiają się pewne problemy, bo nie wiadomo co robić - dodawanie powtórzeń, jest bezsensem, przeskok na inne ćwiczenia również, bo automatycznie ciało musi się zaadaptować do nowych bodźców i tutaj wszyscy błędnie myślą że jest postęp, co jest nie prawdą.
Nie jestem przeciwnikiem workoutów, sam ich mnóstwo odbyłem i pewnie jeszcze nie raz odbędę, ale traktuje je jako odskocznia, po prostu czasem przychodzi taki czas w treningu, że trzeba sobie po prostu dać wycisk i powymiotować, normalka. Jednak robienie tego za każdym razem, to nie trening, tylko torturowanie ciała. Trening musi być dobrany mądrze i sprytnie, dwa kroki w tył, jeden do przodu, trzy w tył i dwa do przodu. Powoli i stopniowo, a to oznacza zdecydowanie większy progres.
30 minut to nawet za długo. Ja nie liczę powtórzeń po prostu często, całą swoją uwagę skupiam na maksymalnej perfekcji jeśli chodzi o technikę. Technika->siła->mięśnie. To tak działa. Dlatego zawsze wolę zrobić 10minut porządnego treningu, niż odwalić 30 minut jakichś lewych powtórzeń ;]
To tak troszkę mojej uliczno-piwniczanej filozofii siły ;]
Już nie zaśmiecam 