W pełni się zgadzam, nie wiem co mi do głowy przyszło.
Wytrzymałość też idzie w tym stylu z tego co się orientuję i widzę po sobie
Nasze strony:
Chwyć ręcznik nieco węziej w takim razie, ewentualnie posłuż się jakaś zwiniętą gazetą zamiast ręcznikiem.
Coś mi nie idzie z tym ręcznikiem. Nie czuję bluesa...Będę robił bez niego pogłębiając skręt w ten sposób, że ta ręka oparta na kolanie kieruje się między nogę (dotychczas łapałem nią stopę) a ta która była oparta o podłogę dotyka pośladka i powoli będę dokręcał do zetknięcia obu dłoni
dziś hspu 2x5 rozpoznawcze:)
Trening na świeżaku
podciąganie nachwyt-9x9 przerwy niecałe 3 minuty
wznosy nóg powyżej 90 stopni (nie wiem czy już V musiałby ktoś z zewnątrz ocenić)-10x10 przerwy 2-3 minuty
zwis tyłem 4x15 sekund jako wstawka do back levera i niespodzianka- skurcz brzucha przy pierwszej serii jak dałem max napięcie, jednak wznosy dały popalić, to daje też do myślenia żeby progresję levera rozłożyć naprawdę na kilka miesięcy
tradycyjnie-trifecta i baby crawl 2x5 minut
Zacząłem testować drabiny do HSPU w sekwencji
1 2 3 4
1 2 3
1 2
1 1 i widzę od razu, że będzie inna jakość
Z miejsca żyłki wyłażą na barach i inaczej czuć mięśnie. Jestem zadowolony, jadę z tymi drabinami! Przerwy 1 min 30 s. Spróbuję ze 2 takie walnąć na początek (już poszła jedna) i zobaczymy jak się będę czuł jutro. Poza tym zwiększam baby crawl do 20 minut dziennie codziennie. Po miesiącu nie mam jakichś spektakularnych osiągów po tym ale czuję, że zyskałem coś w rodzaju większej świadomości własnego ciała. Inaczej teraz chodzę, jakby bardziej sprężyście i bardziej rzekłbym świadomie. Często mam ochotę łazić prosto po krawężniku i innych wąskich przestrzeniach jakby zmysł równowagi znacząco się polepszył. Fajne uczucie.
Ostatnie podejście na początku drugiej drabiny spalone ale dobrze jest. Całość tj. te 2 drabiny 40 minut zajęły, bary palą ogniem:) All Right ![]()
Próbuję przejść na same drabiny w HSPU żeby dobrze sprawdzić ten schemat. Na razie jadę
1 2 3 4
1 2 3
1 2
1 1
i cztery takie ale nie jedna po drugiej bo tyle nie dam rady. Trochę podrasuję tę drabinkę w maju i zrobię test w czerwcu na max powtórzeń, zobaczymy. Sam schemat mi pasuje, dość intensywny ale fajny. Czy piramidka nie jest lepsza? Czy też działa podobnie?
Drabiny od piramid różnią się przede wszystkim tym, że uczucie pompy występuje w nim zdecydowanie później ze względu na gwałtowniejsze skoki liczby powtórzeń (po ciężkiej serii następuje natychmiast seria prosta i zmęczenie mięśni kumuluje się, po czym ponownie następuje chwila luzu). W piramidach po skumulowaniu się zmęczenia nie pozbywasz się go tylko stopniowo podtrzymujesz poprzez malejące powtórzenia. Ma to swoje wady i zalety, obydwie metody są dobre. Preferuję drabiny, ale piramidy mogą się sprawdzić u osób mających problemy z nabraniem muskulatury, stanowią też pewną alternatywę dla drabin w przypadku osób które ich po prostu nie trawią.
W drabinach możemy sobie pozwolić na większe natężenie, z kolei piramidy są korzystniejsze w kontekście hipertrofii sarkoplazmatycznej. Sporo zależy od celów i naszych preferencji. Tak w skrócie.
E = mc2
Efekty = motywacja * (ciężka praca)2
Enstein naprawdę był geniuszem.
Krótka notka dla sceptyków raczkowania. Po niecałych 2 miesiącach baby crawl (leoparda była bardzo mało) stanąwszy dziś na wadze zdziwiłem się.Zszedłem w tym czasie ok. 3 kg...Trudno mi było uwierzyć ale to fakt! Nie mam dopiętej diety i jadłem ostatnio sporo "śmieci" ale zredukowałem 3 kilosy tylko dzięki prostemu raczkowaniu regularnie. To cholerstwo działa!. Obejrzyjcie jakąkolwiek galę UFC. Niemal każdy zawodnik wchodzi do oktagonu w jakimś crawlingowym stylu. Ci goście wiedzą,że crawling działa i to diabelsko skutecznie!
Czy dobrze to jeszcze zobaczymy bo dopiero gdzieś tak z 2 tygodnie robię. Trudno mi jeszcze wyczuć przerwy między powtórzeniami i często gęsto palę drabinę
Ale będę jechał dalej a sprawdzian max powtórzeń zrobię gdzieś za 3-4 tygodnie. Z progresu to zauważyłem jedynie, że do HS wybijam się łatwo "na raz" a dotychczas było na "dwa". Jednak kij wie czy to od drabin czy od zrzucenia wagi
Wybijasz się? o czym mówisz bo nie załapałem ;d w sumie drabiny są niezłe nie mogę wyrazić jednostronnej opinii, że np. serie są lepsze od drabin, za krótko ćwiczę by takie coś orzec ale na razie stosuje podział na serie np. staram się robić max 5 serii i robię po 5,6 powtórzeń i staram się coraz więcej, w sumie myślałem by maxymalna ilość serii to 7, a maxymalna powtórzeń to przedział 12-15 i potem utrudniam ćwiczenie, wpierw siła, potem wytrzymałość, umacniam się w ćwiczeniu i jade na nastepny lvl, moim zdaniem to dobry pomysł xd
Wybijasz się? o czym mówisz bo nie załapałem ;d w sumie drabiny są niezłe nie mogę wyrazić jednostronnej opinii, że np. serie są lepsze od drabin, za krótko ćwiczę by takie coś orzec ale na razie stosuje podział na serie np. staram się robić max 5 serii i robię po 5,6 powtórzeń i staram się coraz więcej, w sumie myślałem by maxymalna ilość serii to 7, a maxymalna powtórzeń to przedział 12-15 i potem utrudniam ćwiczenie, wpierw siła, potem wytrzymałość, umacniam się w ćwiczeniu i jade na nastepny lvl, moim zdaniem to dobry pomysł xd
chodzi mi o to, że to HS wybijałem się na dwa razy nóżką a teraz od razu przy pierwszym odbiciu wychodzę![]()
drabiny w podciąganiu idą mi stosunkowo łatwo ale w HSPU to nie jest takie hop-siup...Na razie poprzestanę na schemacie 1 2 3 4
1 2 3
1 2
1 1
W sumie 21 powtórzeń jest i ze 4 takie walnąć będzie ok. Pojadę tak przez miesiąc i zobaczymy jaki efekt. Oprócz tego progresja do back levera i planche wg metody gimnastyków, crawling jak zwykle tyle, że trochę leoparda więcej wrzucam. 3 minuty leopardem i pot mnie zalewa:)
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych