Skocz do zawartości

Nasze strony:



Witamy na Kalistenika Polska
Zarejestruj się aby mieć dostęp do wszystkich funkcjonalności które Ci oferujemy. Po rejestracji i zalogowaniu się będziesz mógł uczestniczyć w dyskusji, oceniać wątki, aktualizować statusy, tworzyć własne albumy w galerii, a także dokonywać zakupu w naszym sklepie!
Zaloguj się Zarejestruj się
Zdjęcie

Sposób na życie - Skazany na trening - Ciało i Duch

skazany na trening paul wade dziennik postępy kalistenika

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
157 odpowiedzi w tym temacie

#121
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 55 - Ale miałem lenia...

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 4 - 18/15   (+2)

Przysiady - Krok 4 - 35/28  (+5)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - NEGATYWY - 5/5/4/4/4    (+2)

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 6/5/5/5/5   (+2)

 

 

 

Pompki - Stwierdziłem, że 5x5 w pompkach to jednak za mało. Chcę swobodnie wykonywać 10 pompek na serię i do tego będę dążył. Takie małe urozmaicenie treningu.

Poza tym chciałbym nieco nadgonić i wyrównać pozostałymi krokami, by móc powoli zastanowić się nad wprowadzeniem treningu mostków.

Podciąganie - Negatywy poszły nadzwyczaj dobrze. Spokojnie machnąłem co miałem do zrobienia i już korciło, by podciągnąć się z powrotem. Mimo wszystko poczekam z tym do końca by zrobić sobie niespodziankę (oby!).

Brzuch - Przy takiej liczbie powtórzeń trening brzucha nie jest już tak przyjemny, a stał się bardziej męczący. No ale cóż mogę poradzić. Liczę jedynie, że powoli się przyzwyczaję.

Przysiady - Oj strasznie nie chciało mi się ich robić. W planowany dzień treningu nie zdążyłem, a następnego dnia potwornie mi się nie chciało... Ale zrobiłem je. Dodatkowo w ramach samodyscypliny dodałem rozciąganie (jakieś 20 min.) Tak się właśnie załatwia problemy z samym sobą.

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#122
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 56 - Pół tygodnia

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 4 - 18/15/8   (+ trzecia seria)

Przysiady - Krok 4 - 0

 

Trening 5x5:

Podciąganie - NEGATYWY - 0

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 7/6/5/5/5   (+2)
 

 

 

Cały weekend straciłem przez wesele, stąd tylko połowa treningu. A ten był jako-tako. Pompki idą bez problemu, w podciąganiu tym razem odpoczynek.

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#123
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 57 - Przydałby się reset

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 4 - 18/15/13   (+5)

Przysiady - Krok 4 - 35/35  (+7)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - NEGATYWY - 5/5/5/5/5    (+3 - KONIEC)

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 7/6/6/6/5   (+2)
 

 

 

Pompki - Z tej partii ciała jestem najbardziej zadowolony, co już chyba powtarzałem. Pompki wykonuję naprawdę powoli i jak nigdzie kontroluję cały ruch. Tutaj czuję, że będzie fajnie.

 

Podciąganie - Nie było jakiś wielkich trudności. Myślę, że trening negatywów dał mi sporo siły i kontroli nad ruchem. Za tydzień zmierzę się z półpodciągnięciami chyba już po raz trzeci. Do trzech razy sztuka! Trzymajcie kciuki!

Brzuch - Strasznie męczy mnie to ćwiczenie. Jeszcze kilka tygodni temu je lubiłem, ale ta liczba powtórzeń odbija się zawsze negatywnie na mojej technice. Pomyślę może nad jakimś resetem, odpocznę od tego ćwiczenia na jakiś czas. Spróbuję wybrać w najbliższym czasie coś innego, żeby w nieco inny sposób pobudzić swój brzuch.

Przysiady - W sumie poszło dobrze, nie pamiętam żadnych trudności. Dobiłem tą drugą serię do założonych 35 powtórzeń i za tydzień trzecia seria.

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#124
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 58 - Udało się! + świadomy krok w tył

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 4 - 10/10/8   (-18)

Przysiady - Krok 4 - 40/40  (+10)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 1/1/1/1/1    (nowy krok)

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 7/6/4/3/3  (-7)
 

CIAŁO:
 

Nareszcie. W końcu dotarłem do kroku 4 w podciąganiu. Długo musiałem się do tych półpodciągnięć przygotowywać, ale upragniony krok wreszcie rozpoczęty! Jak widać po liczbach są pewne minusy, ale o tym za chwilę.

 

Pompki - Bardzo podobają mi się figury statyczne, a szybkie robienie pompek im nie służy. Dziś postanowiłem zadbać o technikę. Zejście w dół w czasie wdechu (około 3 sekund), pauza na 1 sekundę na dole i powrót około 1-2 sekund. Tyle powtórzeń udało mi się wycisnąć i zmęczyłem się przy tym niemiłosiernie.

 

Podciąganie - Małe marzenie spełnione. Podciągnąłem się w górę bez jakiegokolwiek podparcia. Póki co nie są te półpodciągnięcia ładne. Pierwsze powtórzenie udaje mi się zakończyć z brodą ponad drążkiem. Drugie podciągnięcie niestety do czoła lub nosa, stąd nie zaliczam go jako powtórzenia. Postaram się tutaj od początku trzymać dobrą technikę i zobaczymy jak wszystko pójdzie.

Brzuch - Ostatnio pisałem jak bardzo męczy mnie to ćwiczenie. I tak było, ale raczej z mojej winy. Jakiś czas temu już przestałem ćwiczyć Hollow Body i odbiło się to na moim treningu negatywnie. Zacząłem się w tych wznosach nóg krzywić i krzyż odrywał się od podłogi. Stąd jedynie się męczyłem i nie czułem żadnej satysfakcji. Dziś na spokojnie, krok w tył. Nogi powoli w dół na wdechu. Na dole pauza na około sekundę i szybszy powrót na górę. Powtórzenia robiłem do momentu oderwania krzyża od podłogi, czyli punktu, w którym zaczynam się nienaturalnie krzywić.

Przysiady - Tutaj wielu nowinek nie mam. Ćwiczenie nie sprawia problemów, dlatego dołożyłem tym razem 10 powtórzeń. Pod koniec było czuć pieczenie w mięśniach, ale siły było jeszcze nadto. Powoli będę się z tym ćwiczeniem żegnał.

DUCH:

Słowo SATYSFAKCJA jest na pewno dobrym podsumowaniem tego tygodnia. Powoli zaczynałem się męczyć, dlatego w tym tygodniu dałem sobie sporo czasu na myślenie i jeszcze więcej na same ćwiczenia. Bez pośpiechu, bez zaliczania wszystkiego by liczby się zgadzały. Miałem ochotę nawet nie liczyć, ale na potrzeby tego dziennika wciąż będę to robił. Liczby potrafią działać na nasz umysł dwojako i trzeba na to uważać.

Jeżeli ciężko wam znajdować motywację na zewnątrz, to spróbujcie sami dać ją sobie w prezencie. Zmieńcie coś, może rutynę, może wymieńcie kilka ćwiczeń? Za wszystko to podziękują wam wasze mięśnie, a to wyzwoli dawne uczucie typu: ,,Nie mogę się doczekać następnego treningu".

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#125
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 59 - Ciekawe doświadczenie

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 4 - 12/12/8  (+4)

Przysiady - Krok 4 - 45/45  (+10)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 1/1/1/1/1   (+0)

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 7/6/5/4/3  (+2)
 

CIAŁO:
 

W sumie po raz pierwszy w moim treningu postanowiłem... zamienić kolejność ćwiczeń. Nigdy wcześniej tego nie robiłem i było to ciekawe doświadczenie:

 

.

Podciąganie - Było to pierwsze ćwiczenie jakie wykonałem. Jak wiecie dotarłem już do półpodciągnięć (#dumnyjakdiabli). Fakt, w tym tygodniu nie było progresu, ale to dlatego, że po raz pierwszy ćwiczenie wykonywałem z doskoku na drążek. Do tej pory stawiałem sobie niską drabinkę, wchodziłem na nią i znajdowałem się w pozycji wyjściowej (broda nad drążkiem). W tym tygodniu stwierdziłem, że "jak teraz to kiedy?" i zrobiłem to tak jak, chyba, powinno się to robić. Stanąłem pod drążkiem, ręce do góry i hop. Całość zabierała mi trochę energii (robiłem to pierwszy raz i ciężko było się po takim skoku ustabilizować), dlatego nie forsowałem większej liczby powtórzeń.

 

Przysiady - W pierwszy dniu treningu nie udało mi się zrobić więcej ćwiczeń, więc kolejne trzy pozostały mi na niedzielę. Zacząłem ją około 17:00 właśnie przysiadami, które do tej pory zawsze zostawiałem na koniec (miałem po nim takie zabawne uczucie ,,nóg z waty" i sądziłem, że przeszkadzało by to w innych ćwiczeniach). Zrobiłem co miałem, a do zrobienia było całkiem sporo. Ale co tam, kolejne ćwiczenie.

 

Pompki - Myślałem, że pompki to głównie praca górnej połowy ciała. Czytałem oczywiście teorię, że pompki to ćwiczenie całej sylwetki (jak zresztą wszystkie inne ćwiczenia), ale nigdy nie sprawdziłem tego w praktyce i z czasem wyleciało to z mojej głowy. Jakie było moje zdziwienie, gdy nie byłem w stanie utrzymać wyprostowanej pozy, a nogi same uginał się ku ziemi. To były najtrudniejsze pompki jakie przyszło mi robić. W kolejnych seriach uczucie waty nieco zelżało i jakoś to było, ale doszedłem do wniosku, że ta zamiana kolejności nie była zbyt fortunna.

Brzuch - W obecnym moim kroku chodzi o to, by unosić nogi zgięte, a opuszczać już wyprostowane. Ale jak tutaj wyprostować nogi, gdy one jeszcze pamiętają przysiady? Ciężka sprawa i naprawdę zmęczyłem się potężnie. Na szczęście górna część ciała leżała na ziemi i jej zadaniem było jedynie dociskać się do podłoża, więc jakoś opanowałem temat.


DUCH:

Nie wiem czy to kwestia przyzwyczajenia. Rok jechałem właściwie tą samą kolejnością ćwiczeń - priorytet dla pompek i podciągania, reszta na drugi plan. Tym razem zupełnie przez przypadek to zamieniłem (w czasie przysiadów zwykle oglądam coś w internecie i gdy zaczynałem trening nie chciałem przerywać programu) i było to... cóż... ciekawe doświadczenie. Na pewno wrócę do starej kolejności, bo przekręcanie tego jest dość dziwne i niekomfortowe. Od przyszłego tygodnia wszystko normalnie.
 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#126
Pablo1

Pablo1

    Advanced Member

  • Administrator
  • 3438 postów

Faktycznie warto nieraz poeksperymentować z kolejnością ćwiczeń, może to zmniejszyć znużenie aktualnym schematem. Generalnie nie zaleca się wykonywania ćwiczeń na drążku przed martwymi ciągami i tego typu ćwiczeniami, żeby nie doprowadzać do sytuacji w której najpierw rozluźniasz kręgi kręgosłupa, a potem są poddawane uciskowi przez żelastwo. Ale wnioskując po schemacie Ciebie ten problem nie dotyczy.


  • 0

E = mc2
Efekty = motywacja * (ciężka praca)2
Enstein naprawdę był geniuszem.


#127
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 60 - Koniec półprzysiadów

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 4 - 12/12/12  (+4)

Przysiady - Krok 4 - 50/50  (+10 - KONIEC)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 0

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 6/5/5/5/4  (+0)
 

CIAŁO:
 

Półprzysiady się skończyły (Krok 4), a reszta postępuje mniej lub bardziej zgodnie z planem

 

.

Podciąganie - W tym 60 tygodniu ćwiczeń nie udało mi się wykonać treningu podciągania. Z tego co pamiętam (a wpis ten przygotowuję z tygodniowym poślizgiem) to w dzień treningu byłem nieco obolały i stwierdziłem, że i tak niczego nie wskóram.

 

Przysiady - Półprzysiady były fajne, ale na wszystko przychodzi wreszcie czas. Pod koniec nie było właściwie ciężko i z lekkim sumieniem zakończyłem ten etap. Za tydzień następny!

 

Pompki - W tym przypadku dwie pierwsze serie poszły mi gorzej niż tydzień temu, ale dwie ostatnie już lepiej. Suma powtórzeń wychodzi tak samo, więc właściwie nie wykonałem postępu, ale też w dzień treningu nie czułem się w pełni sił.

 

Brzuch - Jeśli chodzi o wznosy nóg to czułem się mega dobrze, udało mi się wygodnie położyć na macie i zrobić co do mnie należało. Tutaj aż jestem zaskoczony.

 

DUCH:

Wkraczam w Krok 5 dopiero po raz drugi. Jakiś czas już przymierzam się do wprowadzenia mostków i trzeciego dnia treningowego, ale wciąż nie jestem w stanie uzyskać stabilnej rutyny w ciągu tygodnia. Dlatego też cały czas czekam. Samo czekanie mi z resztą nie szkodzi - przed nadejściem intensywniejszego planu treningu będę silniejszy i lepiej przygotowany.
 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#128
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 61 - Kolejne ciekawe doświadczenie

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 4 - 13/12/8  (-3)

Przysiady - Krok 5 - 5  ( nowy krok)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 2/1/1/1/1   (+1)

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 7/6/5/5/5  (+3)
 

CIAŁO:
 

Tym razem postanowiłem sprawdzić reakcję mojego ciała na rozbicie każdego dnia na dwie pory treningowe. Połowa treningu rano, połowa wieczorem. Oto jakie wyniki uzyskałem.

 

.

Podciąganie - RANO. No, może pora nie była tak wczesna, bo w gruncie rzeczy zegar wskazywał godzinę jedenastą z groszami, ale było to znacznie wcześniej niż następujące przysiady. Na drążku czułem się bardzo dobrze, choć zbyt wiele czasu na nim nie spędziłem. Mimo wszystko wynik +1 jest dla mnie wielkim sukcesem, a po planowych seriach dołożyłem jeszcze kilka negatywów z tej radości. Jak najbardziej czułem się pełen sił.

 

Przysiady - WIECZOREM. Godzina 17:30. Ok, to ćwiczenie nie jest zbyt miarodajne. Początek kroku 5 to zaledwie 1x5 powtórzeń, więc niezbyt wiele mogłem tutaj sprawdzić. To co mogę napisać to fakt, że schodzenie do SAMEGO dołu to zupełnie inna liga niż półprzysiady. Na pewno gigantycznego skoku trudności nie ma, ale czuć w nogach, że coś jest inaczej. Przyzwyczajone przez dłuższy czas do krótszego zakresu muszą się na początku zapewne przestawić. No ale to jeszcze chwilę zajmie.

 

Pompki - RANO. To już inny dzień i pora około południa. Ponownie czułem się bardzo dobrze i udało mi się bez problemu wyciągnąć więcej powtórzeń niż zwykle. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że pierwsza połowa dnia to chyba ta lepsza połowa. Szkoda, że praca etatowa mi w tym przeszkadza i taka rutyna nie przejdzie do porządku dziennego. 

 

Brzuch - WIECZOREM. No tutaj nie poszło za dobrze. Nie miałem pod ręką swojej maty i musiałem improwizować z innym materiałem. Po drugiej serii stwierdziłem, że muszę coś zmienić i wylądowałem zupełnie na podłodze. Ćwiczenie zaliczałem do momentu, w którym część lędźwiowa pleców odrywała się od podłoża. Nastąpiło to w 9 powtórzeniu ostatniej serii i na tym skończyłem. Aby zachować nienaganną technikę trzeba mieć niestety dobre podłoże, bo bez tego ciało tylko się męczy i nienaturalnie napina. Spróbuję coś wykombinować za tydzień.

 

DUCH:

Wniosek jest prosty - lepiej mi się ćwiczy przed południem niż wieczorem. Postaram się w takim razie choć jeden dzień treningowy wepchnąć w weekend i dodatkowo dobrze się wyspać. Wydaje się, że sukces jest wówczas murowany. Eksperyment może krótki i właściwie moje wyniki możemy podpiąć pod zupełny przypadek, ale cieszę się, że dołożyłem kolejną cegiełkę do poznania samego siebie.

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#129
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 62 - Coś nie tak z prawym ramieniem

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 4 - 13/13/13  (+6)

Przysiady - Krok 5 - 0

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 0

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 0
 

W tym treningu pojawiło się sporo zer. W trakcie tygodnia odczuwałem ból prawego ramienia i postanowiłem zupełnie odpuścić górną połowę ciała. Prawe ramię (właściwie bark) to jakiś mój odwieczny problem. Niby nie miałem nigdy jakiejś poważnej kontuzji tej części ciała, ale gdzieś tam zawsze odczuwałem w nim dyskomfort i czułem co jakiś czas ból. Jako, że lepiej dmuchać na zimne, to w tym tygodniu treningu nie zrobiłem.
Udało się natomiast wykonać wznosy nóg i osiągnąć w tym ćwiczeniu swój najlepszy wynik. Obecnie celuję w 3x15 i przechodzę do następnego kroku.

 

Przysiadów się nie udało wykonać, jak zwykle przypomniała o sobie prokrastynacja. Odkładałem to ćwiczenie przez kilka dni, aż wreszcie okazało się, że nie mogę ich wykonać wtedy gdy planowałem. Ale za bardzo się tym nie przejmuję, bo przecież trzeba pozytywnie patrzeć w przyszłość.

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#130
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 63 - Zacznijmy wreszcie te mostki!

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 4 - 12/9/4  (-14)

Przysiady - Krok 5 - 10  (+5)

Mostki - Krok 1 - 10

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 0

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 7/6/5sz/4sz/3sz  (-3)
 

CIAŁO:
 

Bardzo ciekawy tydzień, na temat którego mam sporo do napisania. Niestety czas jest jak zwykle odwrotnie proporcjonalny, więc postaram się streścić.

Zacznijmy od podsumowania starego zestawu ćwiczeń czyli pompek, podciągania, brzuszków i przysiadów. W tym tygodniu nie było lekko. Bólu prawego barku już nie ma, ale w pracy nie było lekko i w rezultacie miałem przez kilka dni dość odczuwalne zakwasy całego ciała. Stąd nie cały trening poszedł po mojej myśli, ale o tym za chwilę.

 

Wreszcie udało mi się włączyć do treningu mostki. Czuję się z tym dwojako, bo zapewne w pierwszej kolejności powinienem pomyśleć o stałym rozciąganiu, a nie o dokładaniu czegoś przedwcześnie. O tym co mną kierowało napiszę pod koniec. Przejdźmy do szczegółów.

 

.

Podciąganie - Nie było szans. W pracy trochę się nadźwigałem i nie było sensu dokładać do tego treningu. Z resztą wydaje mi się, że wyjdę z tej całej sytuacji na swoje. Zmęczenie jakiego doznałem to czasami występujące ale ogólnie nierutynowe doświadczenie dla moich pleców. Przyzwyczajone ostatnimi czasy do pociągania może polubią tego typu odskocznię i wzmocnią się pod nieco innym kontem. Już nie mogę się doczekać sprawdzenia tego na drążku za tydzień.

 

Przysiady - To wciąż początek kroku, więc serię wykonałem bez problemu.

 

Pompki - Nie byłem jakoś mocno wykończony, ale też nie czułem się w pełni na siłach. Dlatego postanowiłem się zabawić. Dwie serie były tradycyjne, a pozostałe 3 to były serie pompek szerokich (dłonie rozstawione szerzej niż barki). W moim podsumowaniu umownie zapisałem te powtórzenia z końcówką "sz". Jak można się było spodziewać najlepszego rezultatu nie osiągnąłem, ale przy szerokich pompkach czułem zupełnie inne napięcia w klatce, więc może taka odskocznia również poprawi moje wyniki w przyszłości.

 

Brzuch - Ćwiczenie przypadło razem z dniem podciągania, a więc dniem zakwasów na całym ciele. Mięśnie brzucha właściwie nie bolały, więc postanowiłem spróbować. Oczywiście w głębi ducha wiedziałem, że nic z tego. Ćwiczenie wznosów nóg angażuje właściwie całą talię, a ta nie była w najlepszej formie. No ale przynajmniej kilka powtórzeń zrobiłem

 

Mostki - Pierwszy krok to mostki krótkie (short bridges). Nie jest to ćwiczenie trudne i przypomina pompki przy ścianie. Pewnie zdążę się zirytować zanim dojdę do 3x50, ale 3x30 zrobię na pewno. Liczę na dodatkowe wzmocnienie pleców i poprawę sylwetki.

 

DUCH:

Pewnego dnia stwierdziłem, że moja postura nie jest idealna. Co ja mówię... nie jest nawet poprawna. Z pewnością muszę coś z tym zrobić, dlatego jeden z dni tygodnia wybiorę sobie na dzień poprawy sylwetki. Wtedy wykonam ćwiczenie mostków i kilka prostych, korekcyjnych ćwiczeń przy ścianie. Wydaje mi się, że prosta sylwetka to nie tylko dobra prezencja, ale również pomoc w  bólu pleców, karku i różnym dolegliwościom spowodowanym nadmiernym ściśnięciem klatki piersiowej. Sportowcem nigdy nie byłem, a sporo przesiedziałem w życiu przed komputerem, więc wszyscy zapewne wiecie jak to z moimi plecami jest. Czas o to zadbać i dlatego po całym roku skazanego wreszcie chcę wprowadzić trening mostków i urozmaicić go rozciąganiem i prostowaniem pleców. Eksperyment czas zacząć!

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#131
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 64 - Pełny tydzień to pełne zadowolenie

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 4 - 15/15/13  (+4)

Przysiady - Krok 5 - 10/5  (+5)

Mostki - Krok 1 - 20  (+5)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 -2/2/1/1/1  (+1)

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 7/6/6/5/5  (+1)
 

CIAŁO:
 

Jakże lekko na duszy, gdy tydzień treningowy kończy się pełnym sukcesem. Poniżej szczegóły:

 

.

Podciąganie -  W pełni wypoczęty dołożyłem jedno powtórzenie. Przez dwa tygodnie nie wykonywałem podciągnięć i cieszę się, że nie ma regresu.

 

Przysiady - Doszła druga seria i póki co bez jakichś fajerwerków.

 

Pompki - Zeszły tydzień był nietypowy, bo zrobiłem trzy serie pompek szerokich (nie czułem się na siłach, więc poeksperymentowałem z czymś nowym). W tym tygodniu wykręciłem swój najlepszy rezultat ze świetną techniką i czuję w sobie wciąż potencjał na więcej.

 

Brzuch - W zeszłym tygodniu ćwiczyłem właściwie na zmęczeniu, więc w tym tygodniu naturalnie poprawa jest ogromna. Wynik +4 odnosi się do poprawienia najlepszego rezultatu w tym ćwiczeniu i jestem już niemal u celu, jakim jest 15/15/15.

 

Mostki - Mostki nie są póki co trudne, ale cieszy mnie niezwykle fakt, że oprócz nich każdego dnia robię sobie kilka serii ćwiczenia prostującego plecy. Staję przy ścianie, dociskam do niej plecy i unoszę ręce do góry, a następnie za głowę (wdech). Następnie opuszczam ręce odwrotną trajektorią (wydech). Takie niezbyt wyszukane ćwiczonko, ale człowiek od razu lepiej się po nim czuje.

 

DUCH:

Cały tydzień pamiętałem o poprawie sylwetki, a to dobry znak. Święta nie zmąciły niczego, bo dobrze rozłożyłem sobie trening. Od razu wiedziałem, że nie ma co liczyć na chwilę wolnego w święta.

 

Tak jak i rok temu w święta nie patrzę na to co jem. Z resztą większość rzeczy to nie sztucznie przetworzona żywność, a produkty raczej znanego pochodzenia i poddane podstawowej obróbce. Choć słodyczy po świętach mam tyle, że chyba będę je jadł przez cały kolejny rok...

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#132
Maciekz

Maciekz

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 102 postów
Nieźle kolego. Widzę, że nadal idziesz tym planem 😃 Ja po przerwie dosyć długiej, zaczynam wszystko od początku.

Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka
  • 0

#133
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Nieźle kolego. Widzę, że nadal idziesz tym planem Ja po przerwie dosyć długiej, zaczynam wszystko od początku.

Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka

 

No jakoś się wciąż udaje ; )

Niby zaczynasz od początku, ale kiedyś już to robiłeś, więc powinno pójść łatwiej. Powodzenia!


  • 0

#134
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 65 - Wznosy nóg mnie wykończyły

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 4 - 15/15/15  (+2 - KONIEC)

Przysiady - Krok 5 - 10/10  (+5)

Mostki - Krok 1 - 25/10  (+5 + druga seria)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 -2/2/2/1/1  (+1)

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 7/6/6/6/5  (+1)
 

CIAŁO:
 

Najważniejszy punkt tygodnia, to zakończony Krok 4. Wcześniej niż w książce Wade'a, ale mam ku temu swoje powody. Oto podsumowanie:

.

Podciąganie -  Nie było idealnie, ale źle też nie. Zrobiłem swoje.

 

Przysiady - Póki co małymi kroczkami do przodu.

 

Pompki - Z tego co pamiętam to bardzo trudno było mi wykręcić dobry wynik, bo byłem nieco zmęczony. Mimo to zmusiłem się odpowiednio i jakoś poszło.

 

Brzuch - Długo, bo aż 17 tygodni ciągnie się za mną ten krok. Niby notowałem ciągły progres, ale taka liczba może zmęczyć psychicznie. Dlatego też wybieram przejście dalej, ponad męczenie się bez końca. Tak naprawdę to przydałby mi się jakiś nowy bodziec, jakaś zmiana. Pomyślę nad tym, ale póki co spróbuję pełnoprawnych wznosów nóg na leżąco.

 

Mostki - W tym tygodniu było ciut ciężej. Czułem czworogłowe oraz mięśnie pośladków. Ciekaw jestem co z tego dalej wyjdzie.

 

 

DUCH:

Zmuszanie się w stylu "Jeszcze jedno powtórzenie! Dasz radę!" kojarzy mi się z wyciskaniem żelastwa na siłowni. Tamtejszy styl ćwiczeń to często wyciskanie do upadłego zbyt wielkich ciężarów. Filozofia Wade'a to odkładanie sił do banku, ale często kusi, by wycisnąć z siebie coś więcej, póki starczy sił. Ma się wrażenie, że popychanie limitu ustawi nas w lepszej pozycji wyjściowej do tygodnia następnego. Niestety jest z tym kończeniem różnie - czasami coś zostaje w banku, czasami skarbiec świeci pustkami. Stąd też nie mogę jednoznacznie zawyrokować co w moim przypadku sprawdza się lepiej. Wiem natomiast jedno: W tym tygodniu wykonałem trening pompek zdecydowanie ponad limitem. Powodem było to, że doskonale pamiętałem poprzednią ilość powtórzeń i bardzo chciałem ją pobić. Czy jest mi z tym źle? Trochę. Kiedy nie znam cyferek ćwiczy mi się znacznie łatwiej. Skupiam się na technice, a nie ilości. Z drugiej strony nagroda w postaci lepszego rezultatu rekompensuje późniejsze wątpliwości natury moralnej.

 

No proszę, niby taka prosta i przyziemna kwestia jak intensywność treningu, a można by o tym niejedną pracę napisać.

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#135
Krzepki Paweł

Krzepki Paweł

    "Jesteśmy tylko marionetkami własnego umysłu"

  • Bywalec
  • 322 postów

Gdy sam leciałem krokami według skazanego, to przejście z 4 na 5 krok we wznosach nóg przyniosło ulgę. Z tego co pamiętam to w 4 kroku trzeba było aż 4 sekundy fazy negatywnej, co potrafiło zmęczyć bardziej niż cała faza pozytywna i w rezultacie ten krok był tak samo ciężki albo i cięższy niż piąty, z prostymi nogami. Pewnie spodoba Ci się przez prostotę ruchu w porównaniu do poprzedniego. Ja ciągle na rozgrzewkę robię sobie coś ala 5 krok wznosów tylko, że w dead bugu. Fajne ćwiczonko, polecam sprawdzić.

Co do pobijania rekordów. Taaak, znam to :D Nie raz ciężko jest się powstrzymać, przed dociśnięciem tego ostatniego powtórzenia tylko by przesunąć granicę. Ale wiesz co? O ile technika w takich kończących powtórzeniach nie kuleje jak beznogi pies na wsi, to jest ok.  :) Pewnie nie zaszkodzi, a zawsze jakiś to bodziec, po ciągłym "odkładaniu siły do banku". Zresztą w naturze też nie zawsze byłoby miejsca na takie odkładanie siły. Lubię czytać Twoje wpisy, pozdrowienia i kontynuuj to dalej. :)


Użytkownik Krzepki Paweł edytował ten post 03 styczeń 2017 - 20:56

  • 0

#136
Maciekz

Maciekz

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 102 postów
Człowiek tak jest skonstruowany, że ciągle chce poprawiać rekordy i stawiać nowe cele 😃 Do przodu kolego.

Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka
  • 0

#137
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Gdy sam leciałem krokami według skazanego, to przejście z 4 na 5 krok we wznosach nóg przyniosło ulgę. Z tego co pamiętam to w 4 kroku trzeba było aż 4 sekundy fazy negatywnej, co potrafiło zmęczyć bardziej niż cała faza pozytywna i w rezultacie ten krok był tak samo ciężki albo i cięższy niż piąty, z prostymi nogami. Pewnie spodoba Ci się przez prostotę ruchu w porównaniu do poprzedniego. Ja ciągle na rozgrzewkę robię sobie coś ala 5 krok wznosów tylko, że w dead bugu. Fajne ćwiczonko, polecam sprawdzić.

Co do pobijania rekordów. Taaak, znam to :D Nie raz ciężko jest się powstrzymać, przed dociśnięciem tego ostatniego powtórzenia tylko by przesunąć granicę. Ale wiesz co? O ile technika w takich kończących powtórzeniach nie kuleje jak beznogi pies na wsi, to jest ok.  :) Pewnie nie zaszkodzi, a zawsze jakiś to bodziec, po ciągłym "odkładaniu siły do banku". Zresztą w naturze też nie zawsze byłoby miejsca na takie odkładanie siły. Lubię czytać Twoje wpisy, pozdrowienia i kontynuuj to dalej. :)

Osobiście w ogóle zapomniałem w pewnym momencie, że faza negatywna ma trwać 4 sekundy. U mnie trwała ona po prostu tyle co jeden wdech + pauza na dole. Pozytywna wiadomo - byle do góry.
Właśnie zabieram się za Krok 5 i dam znać jak poszło. Na pewno spodziewam się wspomnianej przez Ciebie ulgi - jakakolwiek zmiana zawsze przynosi ulgę w pewnym sensie.


  • 0

#138
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 66 - Będzie mały problem...

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 5 - 5 (nowy krok)

Przysiady - Krok 5 - 15/10  (+5)

Mostki - Krok 1 - 25/15  (+5)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 2/2/2/1/1  (+0)

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 7/6/6/6/6  (+1)
 

CIAŁO:
 

Zacząłem Krok 5 we wznosach nóg - Wznosy prostych nóg na leżąco. I cóż mogę powiedzieć... Będzie z tym mały problem...

.

Podciąganie -  W tym tygodniu nie było najlepszego wyniku, ale nie przejmuję się tym i myślę, że za tydzień będzie lepiej.

 

Przysiady - Wszystko pod kontrolą

 

Pompki - Myślałem, że nie dam rady, bo nie byłem w najlepszej dyspozycji, ale udało się. Jak do tej pory to mój najlepszy wynik.

 

Brzuch - No i właśnie... Wznosy prostych nóg nie są wcale takie łatwe. W poprzednim kroku, gdy w fazie pozytywnej podciągałem nogi ugięte, to miałem choć przez chwilę moment odpoczynku. Tutaj przez cały czas ruch trzeba kontrolować i ciało nie przestaje być napięte. Póki mam niewielkie liczby powtórzeń, spróbuję się z tym oswoić. Na razie nie mogę powiedzieć, że zrobienie tych 5 powtórzeń było łatwe. Było raczej zaskakujące i dość wyczerpujące. Mimo wszystko z nadziejami czekam na kolejne tygodnie.

 

Mostki - Jest OK. Stopniowo przyzwyczajam się do tej całkowitej dla mnie nowości jaką są tego typu ćwiczenia pleców.

 

 

DUCH:

 

Zawsze myślałem, że przejście do nowego kroku to albo straszna mordęga (gdy przejście jest źle dobrane, jak w przypadku pierwszych kroków podciągania), albo orzeźwienie i łatwizna. W przypadku wznosów nóg było to po prostu... zaskoczenie. Wiem że, to przejście nie jest niczym z czym bym sobie nie poradził, ale wiem też, że nie jest  miłym odpoczynkiem przed większym wysiłkiem, tak jak to było w innych ćwiczeniach. Być może przydałaby mi się tygodniowa przerwa, ale z drugiej strony ostatnio kilka ich miałem i nie chcę tracić kolejnego tygodnia. Dlatego podejmuję wyzwanie i spróbuję przyzwyczaić się do nowego ćwiczenia.

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 1

#139
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 67 - Seria pozytywnych zaskoczeń!

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 5 - 8 (+3)

Przysiady - Krok 5 - 15/15  (+5)

Mostki - Krok 1 - 25/20  (+5)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 2/2/2/2/2  (+2)

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 7/6/5/3sz/3w  (-7)
 

CIAŁO:
 

Po kolei:

.

Podciąganie -  No takiego luzu i siły to się nie spodziewałem. Fakt, kiedyś progres +2 powtórzenia nie fascynowałby mnie, ale dziś taki wynik biorę w ciemno. Ćwiczenie jest na tyle trudne, że liczy się każdy krok do przodu, a tutaj proszę - całkiem długi skok!

 

Przysiady - Nic nowego, po staremu.

 

Pompki - Tego dnia, którego miałem robić pompki wiedziałem, że to nie jest dobry dzień. Ale mimo to postanowiłem przeciwstawić się prokrastynacji i zamiast walczyć o wynik, nieco pokombinować. Wykonałem trzy serie zwykłych pompek, potem jedną pompek szerokich i jedną pompek wąskich. Pompki wąskie to z tego co pamiętam jest nawet kolejny krok w Skazanym, także przynajmniej sprawdziłem, że jestem w stanie kilka ich wykonać.

 

Brzuch - Tym razem nie dałem się zaskoczyć i wiedziałem czego się spodziewać. Lekko nie było, ale czuję się coraz pewniej.

 

Mostki - Póki co żadnych problemów, wszystko pod kontrolą.

 

 

DUCH:

 

Bo te całe "trenowanie" to jest często taka sinusoida. Kilka tygodni idzie świetnie, potem chwilowy kryzys, potem znowu wszystko wraca do normy. Gorzej jak się całość tak rozhuśta, że te szczyty będą różne w każdym tygodniu. U mnie tak właśnie jest, ale jakoś mi to nie ciąży. To jak z grą na giełdzie - lokalne wzrosty i spadki nie mają takiego znaczenia. Trzeba na wszystko patrzeć z szerszej, globalnej perspektywy.

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#140
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 68 - Z kontuzją jak z jajkiem

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 5 - 10 (+2)

Przysiady - Krok 5 - 20/15  (+5)

Mostki - Krok 1 - 25/25  (+5)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 0

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 0
 

CIAŁO:

 

Spotkała mnie rzecz smutna - kontuzja. Na szczęście nie wydaje się poważna. Ból w przedramieniu, tuż za nadgarstkiem. Jakby ścięgno, ale pewien nie jestem. Dziś, gdy piszę te słowa jest już wszystko dobrze, ale w tygodniu odpuściłem wszystkie ćwiczenia obciążające ręce. Oto co pozostało:

 

Przysiady - Przysiady o 21:00? Czemu nie! Czułem się lekko zmęczony i powtórzenia były jakieś takie ociężałe, ale godzina nie jest dla mnie wymówką!

 

Brzuch - Tak szybko to zrobiłem tą serie, że już nawet nie pamiętam jak się czułem. Chyba się gdzieś spieszyłem...

 

Mostki - Spokojnie, bez stresu. Wręcz tęsknię do jakiegoś wyzwania (wspomnijcie mi kiedyś te słowa)

 

 

DUCH:

 

Nie mam siły nic więcej pisać. Jest 23:07, a ja mam jeszcze tyle do zrobienia. Dobranoc!

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0





Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: skazany na trening, paul wade, dziennik, postępy, kalistenika

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych