Witajcie po dłuższej nieobecności na forum, która była planowana/nieplanowana. W końcu udało się wybrać w góry na zasłużony urlop oraz wykorzystać pogodę na jazdę rowerem. Ale wszystko co piękne się kończy tak i ja poczułem, że czegoś mi brakuje i pora wrócić do treningów.
Jednak wcześniej tak jak obiecałem dla Pablo1 chciałbym napisać krótkie podsumowanie jak w moim przypadku sprawdziły się drabiny/piramidki. Pomimo, iż ćwiczyłem tym system koło 3-4 miesięcy mogę powiedzieć, że ma wiele plusów. Lecz zacznijmy od początku żeby nikt nie musiał wracać i szukać jak to u mnie szło. Główny plan, którym ćwiczyłem opierał się głównie na różnych wariacjach ćwiczeń: Stania na rękach, podciągania, pompek i dipów. Utrudniałem je sobie na własne sposoby aby móc zrealizować na początku pełną piramidkę. Miałem podział 1 tydzień siła czyli piramidka do 5 i w dół skok co 1 oraz 2 tydzień wytrzymałość piramidka do 12-14 skok co 2. Wszystko dodatkowo opierałem na systemie obwodu (1 pompka, 1 podciągnięcie, 1 przysiad -odpoczynek -2 pompki, 2 podciągnięcia, 2 przysiady itd). Potem plan lekko został zmodyfikowany i przeszedłem na same drabiny do 5 odpowiednio utrudniając ćwiczenie (żeby móc w każdym zrobić przynajmniej do 3-4 powtórzeń), oczywiście system obwodu pozostał dalej.
A więc tak to wyglądało a jak się sprawdziło na mnie? Wręcz świetnie, może nie będą to oszałamiające wyniki dla niektórych ale dla mnie bardzo dobre. W głównych ćwiczeniach zanotowałem następujące progresy:
Pompki w staniu na rękach tyłem do ściany- przed drabinami zaczynałem od 5x5 i tylko raz doszedłem do zrobienia pełnego zakresu tutaj dochodziłem już do pełnej drabiny do 5 z rękoma na odważnikach 10 kg (6 cm wysokości).
Podciąganie - nachwytem normalnym potrafiłem już spokojnie podciągnąć się do 10 razy tutaj z tego co kojarzę doszedłem do 5 w drabinie z obciążeniem 5kg oraz szerokim nachwytem +5kg (wcześniej ledwo jedno podciągnięcie bez obciążenia szło:D)
Dipy- na poręczach robiłem spokojnie 5x5 tutaj doszedłem do +7,5 kg, potem przeszedłem na kółka i robiłem do 4 stopnia w drabinie.
Pompek i innych ćwiczeń jakoś nie sprawdzałem ale na pewno wszystko skoczyło i to sporo. Jak widać na moim przykładzie drabiny/piramidki dały duży progres. Dla mnie dużym atutem było połączenie całości z obwodem. Umożliwiło mi to zrobienie szybkiego ale i również mocnego treningu, na którym mogłem przećwiczyć całe ciało a potem kombinować co robić dalej.
Z podsumowania to by było tyle a co do dalszych treningów chciałbym żebyście doradzili jak rozplanować treningi. Chciałbym każdy trening podzielić na 2 części- pierwszą przygotowawczą i drugą "specjalistyczną". Pierwsza część składałby się z obwodu ćwiczeń:
- HSPU (próby progresji do zrobienia na jednej ręce)
- Podciąganie (podobnie jak wyżej)
- Pompki (podobnie jak wyżej)
- Dipy/ lub pistolety
Wszystko w obwodzie i w systemie drabiny do 5. Byłoby to jako przygotowanie do dalszych ćwiczeń a zarazem podejście do dalszych trudniejszych wariantów. Jedynie nie jestem pewny czy dodawać dipy/pistolety czy może odpuścić albo robić naprzemiennie. Całość chciałbym żeby zajęła mi maks 30 min (wcześniej mieściłem się w 20 min ).
Druga część to już ćwiczenia pod figury ale tak żeby nie wymyślać miliona różnych tylko zrobić jedną - dwie progresje i przejść dalej. Oczywiście jestem lekko uzależniony w tym wypadku od miejsca oraz sprzętu na siłowni ale z tego co wcześniej próbowałem wiem, że mógłbym próbować robić: stanie na rękach bez podparcia, MU na kółkach, front/back lever. Pewnie też i kilka innych ale nie wiem co jest jeszcze dobre i proste na początek więc tutaj potrzebuję waszej pomocy.
Na koniec oczywiście rozciąganie, core i może przydałoby się zrobić pozycje hollow. CO sądzicie o takim podejściu? Chętnie wysłucham waszych rad bo na pewno zaoszczędzi mi to sporo czasu niż próby ćwiczeń bez konsultacji, które będą mnie tylko frustrować.