Zależy, do jakiego stopnia chcesz te giry unosić. 
Do takich wygibasów wystarczy mieć mocne biodra. Zresztą, poczujesz, jeśli bez rozgrzewki podniesiesz na max. wysokość nogi i przytrzymasz.
Potrzeba 1. rozciągnięcia, 2. równowagi, 3. siły bioder (najbardziej), czworogłowych i brzucha, 4. techniki.
1. Do tego najlepsze są standardowe skłony w siadzie, do tego kładzenie stóp na szczeblach drabinek i przytrzymywanie, pogłębianie - to jeśli chodzi o statyki. Bo baaaardzo dużą rolę odgrywa tutaj (znienawidzone przez większość trenerów) rozciąganie dynamiczne. Wymachy w przód, tył, bok, krążenia nóg zgiętych w kolanach, prostych. Tak z podporem (równowaga), jak i bez. Po jakimś czasie zaczniesz zauważać, że machasz nogami coraz wyżej, a Twoje biodra czują się coraz lepiej.
2. Równowaga przyjdzie z czasem przy majtaniu nóżkami i przy odpowiedniej technice.
3. Siła też się będzie poprawiać, jeśli do wymachów dodasz zatrzymanie albo przy statycznym rozciąganiu przy drabinkach dorzucisz podnoszenie nogi parę milimetrów nawet wyżej na koniec pogłębiania/trzymania. Czyli jak trzymasz nogę na drabince na wysokości nogi, unieś stopę, żeby zawisła nad tym szczeblem. Może nawet dalej leżeć, ale tak, żebyś czuł napięcie mięśni przy próbie uniesienia nogi. W maksymalnym wyciągnięciu, ofc, bo niżej to będzie tylko nieefektywna zabawa. No chyba że masz problem z biodrami i/lub kolanami - wtedy po kolei, po troszku, spokojnie.
4. Prosta rzecz, a dodaje x cm wzwyż.
Unosisz nogę w bok - przekręcasz palce stopy, na której stoisz, na zewnątrz (tudzież piętę do wewnątrz, zależy, jak Ci wygodniej), przechylasz się nieco w tułowiu (powinieneś zrobić coś takiego <, mam na myśli, że biodra w bok, na zewnątrz, a klatę zbliżasz do unoszonej nogi. Jeśli mocno naciągniesz palce unoszonej stopy (palce w kierunku Twojego ciała, byle było napięcie w śródstopiu), wyciągniesz jeszcze więcej. Potem już tylko kontrola i regularność.
Unosisz nogę w przód, do góry - cecha gimnastyczna w nodze unoszonej, coś na kształt hollow body (klata do unoszonej, biodra do tyłu), palce nogi, na której stoisz wykręcasz lekko na zewnątrz (lekko! to pomaga tylko w stabilizacji i zabezpiecza przed kontuzją, jeśli nie jesteś mutantem od Pavla, baletmistrzem lub cyrkowcem), kolano nogi-fundamentu możesz lekko ugiąć - też pomoże wyciągnąć nogę w górę, zabezpieczy biodra i kolano. Im więcej wprawy będziesz nabierał, tym subtelniej te elementy będziesz wykonywał, aż uda Ci się dojść do prostego kolana nogi stabilizującej.
Taki trening mi pomagał wznosić się... znaczy nogi - wznosić nogi - coraz wyżej i wyżej i statycznie i dynamicznie. Do tego dawało mi właśnie opisaną przez Ciebie lekkość kończyn dolnych.
No i jak dodasz do tego reset na koniec i/lub początek, to powinno być jeszcze lepiej. Ja preferuję raczkowanie z obciążeniem na wszystko, bo dopiero zgłębiam wiedzę, więc niestety nie udzielę Ci fachowej informacji na ten temat. Dlatego piszę: "powinno", bo reset dobry na wszystko, ale ja wykonywałam taki trening zanim się dowiedziałam o wszystkich kalistenicznych guru, a tym bardziej o Timie i OS. 
O, no i wspinaczka też Ci może pomóc. Ustawiasz nogę jak najwyżej w dziwnej, lecz bezpiecznej pozycji na chwycie i ciąąągniesz.
I wzmacniasz biodra.
Bo w tym bajerze głównie o to chodzi. 