Witamy na Kalistenika Polska
Zarejestruj się aby mieć dostęp do wszystkich funkcjonalności które Ci oferujemy. Po rejestracji i zalogowaniu się będziesz mógł uczestniczyć w dyskusji, oceniać wątki, aktualizować statusy, tworzyć własne albumy w galerii, a także dokonywać zakupu w naszym sklepie!Zaloguj się Zarejestruj się
Czego unikać. Czyli czego nie jeść i nie pić!!!!!!!
Rozpoczęty przez
cassi
, paź 05 2012 16:06
#102
Napisano 14 stycznia 2013 - 18:34
Tak. Pomyłka. 0,1g na kg wagi ciała. Ale to tylko jedna zalecana porcja. Zaleca sie 3-4 takie porcje dziennie. Po przebudzeniu, przed snem, przed i po treningu. Droga taka suplementacja ale akurat BCAA działa. Ja biorę przed tr. jak mam zły dzień, po tr. jak czuje że sie naprawdę styrałem.
Wysłane z Tapatalk2
Wysłane z Tapatalk2
Najgorszą rzeczą którą mógłbyś spotkać na drodze samodoskonalenia to uczucie spełnienia.
#103
Napisano 18 stycznia 2013 - 16:37
Przejrzałem ten wątek, mam w końcu trochę czasu i wydaje mi się, że pewne rzeczy wymagają chyba sprostowania.
1. Po treningu jemy taki posiłek, który pasuje do wybranej przez nas diety (sposobu odżywiania). Czyli albo węglowodanowo-białkowy (tutaj są spory czy to powinny być węgle proste czy złożone, ale generalnie stosunkowo szybko po treningu) albo tłuszczowo-białkowy (tutaj poleca się zjedzenie gdy po prostu zrobimy się głodni). NIE jemy samego białka, chyba, że bardzo bardzo zależy nam na efekcie odchudzającym, ale nie jest to dobry sposób. Białko jest elementem budulcowym i w takim celu mamy go dostarczać, nigdy w celach energetycznych.
2. pierwsze słyszę o tym, że kwas fitynowy jest aż tak zabójczy, żeby trzeba było moczyć orzechy przez jakieś ogromne ilości czasu (nie znam chyba nikogo kto tak robi) i paranoidalnie jeść biały ryż zamiast brązowego. Pierwsze co podpowiedział google to antynowotworowe właściwości kwasu fitynowego, a jeśli przeszkadza we WCHŁANIANIU (czyli mniej dostarczymy w tym konkretnym posiłku, a nie "wyssaniu" ich z organizmu) pewnych minerałów to wypadałoby powiedzieć w jakim stopniu.
3. GMO...w Polsce przerażająca jest totalna niewiedza z zakresu nauk biologiczno-chemicznych. Pomijam informacje typu kwejka "jedzmy gmo, będziemy bez rączek", bo to jest po prostu...głupie. O ile rozumiem, że nasi rodzice nie muszą się na tym znać, o tyle beka zawsze z ludzi młodych. Bez urazy, ale co ci wszyscy przeciwnicy GMO robili na lekcjach biologii w liceum, rysowali po marginesach? Inżyniera genetyczna to przyszłość, czy ktoś tego chce czy nie (bo jest niedoinformowanym ignorantem), mało tego człowiek stosuje ją, tak na prawdę, od kiedy tylko zaczął coś uprawiać/hodować, tyle, że teraz przybrała bardziej kontrolowaną, naukową formę. Nie widziałem chyba jeszcze merytorycznego argumentu przeciwko GMO od strony biologiczno-chemicznej, natomiast dostrzegam problemy związane z bardziej techniczną stroną (a może biznesową) i na pewno trzeba ustalić jasne prawa co można, a czego nie (coś jak z bronią jądrową).
To takie pierwsze co mi się rzuciło w oczy.
1. Po treningu jemy taki posiłek, który pasuje do wybranej przez nas diety (sposobu odżywiania). Czyli albo węglowodanowo-białkowy (tutaj są spory czy to powinny być węgle proste czy złożone, ale generalnie stosunkowo szybko po treningu) albo tłuszczowo-białkowy (tutaj poleca się zjedzenie gdy po prostu zrobimy się głodni). NIE jemy samego białka, chyba, że bardzo bardzo zależy nam na efekcie odchudzającym, ale nie jest to dobry sposób. Białko jest elementem budulcowym i w takim celu mamy go dostarczać, nigdy w celach energetycznych.
2. pierwsze słyszę o tym, że kwas fitynowy jest aż tak zabójczy, żeby trzeba było moczyć orzechy przez jakieś ogromne ilości czasu (nie znam chyba nikogo kto tak robi) i paranoidalnie jeść biały ryż zamiast brązowego. Pierwsze co podpowiedział google to antynowotworowe właściwości kwasu fitynowego, a jeśli przeszkadza we WCHŁANIANIU (czyli mniej dostarczymy w tym konkretnym posiłku, a nie "wyssaniu" ich z organizmu) pewnych minerałów to wypadałoby powiedzieć w jakim stopniu.
3. GMO...w Polsce przerażająca jest totalna niewiedza z zakresu nauk biologiczno-chemicznych. Pomijam informacje typu kwejka "jedzmy gmo, będziemy bez rączek", bo to jest po prostu...głupie. O ile rozumiem, że nasi rodzice nie muszą się na tym znać, o tyle beka zawsze z ludzi młodych. Bez urazy, ale co ci wszyscy przeciwnicy GMO robili na lekcjach biologii w liceum, rysowali po marginesach? Inżyniera genetyczna to przyszłość, czy ktoś tego chce czy nie (bo jest niedoinformowanym ignorantem), mało tego człowiek stosuje ją, tak na prawdę, od kiedy tylko zaczął coś uprawiać/hodować, tyle, że teraz przybrała bardziej kontrolowaną, naukową formę. Nie widziałem chyba jeszcze merytorycznego argumentu przeciwko GMO od strony biologiczno-chemicznej, natomiast dostrzegam problemy związane z bardziej techniczną stroną (a może biznesową) i na pewno trzeba ustalić jasne prawa co można, a czego nie (coś jak z bronią jądrową).
To takie pierwsze co mi się rzuciło w oczy.
"Ilekroć znajdziesz się po stronie większości zastanów się przez chwilę" Mark Twain
#104
Napisano 18 stycznia 2013 - 19:35
No bo przecież zdrowsze jest jabłko spryskane toną pestycydów niż takie zmodyfikowane genetycznie
Zresztą nie ma w najbliższym czasie "zagrożenia" pojawienia się GMO w Polsce, więc w sumie mniejsza o to.
Co do węglowodanów po treningu, masz jakieś źródła mówiące o tym że NIE blokują produkcji HGH?
Co do węglowodanów po treningu, masz jakieś źródła mówiące o tym że NIE blokują produkcji HGH?
Shut up and get moving.
#105
Napisano 18 stycznia 2013 - 22:46
Generalnie to zgadzam się, węgle zaburzają gospodarkę hormonalną (i dlatego na diecie tłuszczowej można całkiem ładnie budować mięśnie), ale hormon wzrostu akurat z tego co pamiętam wydziela się prawie tylko i wyłącznie podczas snu, więc tutaj bardziej ta kwestia z węglowodanami przed snem byłaby istotniejsza.
Z tym, żeby nie jeść samego białka chodzi właśnie bardziej o to, że w momencie gdy organizm po treningu potrzebuje energii (nie tylko po treningu zresztą, ale w ciągu dnia tak samo) to potrafi "przerobić" białka w glukozę, ale jest to nieefektywne i obciążające niepotrzebnie. Łatwiej i lepiej dostarczyć mu paliwa w postaci albo węgli albo tłuszczów (w zależności jaki model żywienia wybraliśmy)
Z tym, żeby nie jeść samego białka chodzi właśnie bardziej o to, że w momencie gdy organizm po treningu potrzebuje energii (nie tylko po treningu zresztą, ale w ciągu dnia tak samo) to potrafi "przerobić" białka w glukozę, ale jest to nieefektywne i obciążające niepotrzebnie. Łatwiej i lepiej dostarczyć mu paliwa w postaci albo węgli albo tłuszczów (w zależności jaki model żywienia wybraliśmy)
"Ilekroć znajdziesz się po stronie większości zastanów się przez chwilę" Mark Twain
#107
Napisano 19 stycznia 2013 - 12:45
Tak, jajecznica na masełku/boczku jak najbardziej, węgli wręcz nie powinno się do jajek (i innych pokarmów ze sporą zawartością tłuszczu/cholesterolu) dodawać, a już na pewno nie prostych.
Swoją drogą widziałem, że Ty i chyba Bar-Man jecie ogromne jajecznice, a chyba nie jesteście mega dużymi gośćmi, gdzie wy to mieścicie
Ja po 3-4 jajach już jestem pełny, a drugie tyle to bym chyba przez godzinę musiał wpychać. Chyba już się trochę za bardzo przystosowałem do mniejszych, a częstszych posiłków (co już mnie swoją drogą trochę męczy ;p)
Swoją drogą widziałem, że Ty i chyba Bar-Man jecie ogromne jajecznice, a chyba nie jesteście mega dużymi gośćmi, gdzie wy to mieścicie
"Ilekroć znajdziesz się po stronie większości zastanów się przez chwilę" Mark Twain
#108
Napisano 19 stycznia 2013 - 16:08
Ja potrafię zjeść jajecznicę na boczku z 10 jaj, sałatkę o objętości litra, do tego zagryźć 3 pajdami chleba z serem, wędliną, 100g orzechów, herbata z łyżeczką miodu i to wszystko poszło dziś na śniadanie. A węgle i chleb dlatego,że mam przerwę 2 tygodnie od treningów z powodu przetrenowania przedramion i dla mnie to jest taka trauma i żałoba że koniec :-( dlatego musiałem se życie osłodzić. Ja - ten co od czasu kiedy rozpoczął przygodę z kali nie opuścił ani jednego treningu bez względu na miejsce, czas, choroby, wyjazdy, spotkania. Nigdy :-( a tu taki klops :-(
(Musiałem sie wyżalić - sorry za OT)
Wysłane z Tapatalk2
(Musiałem sie wyżalić - sorry za OT)
Wysłane z Tapatalk2
Najgorszą rzeczą którą mógłbyś spotkać na drodze samodoskonalenia to uczucie spełnienia.
#110
Napisano 22 stycznia 2013 - 15:20
#112
Napisano 22 stycznia 2013 - 19:57
Bo produkt może sam w sobie być kwaśny, ale po dostarczeniu go do naszego żołądka wytwarza się w nim środowisko całkiem odmienne.
Najgorszą rzeczą którą mógłbyś spotkać na drodze samodoskonalenia to uczucie spełnienia.
#114
Napisano 22 stycznia 2013 - 20:37
#115
Napisano 22 stycznia 2013 - 20:37
Najprościej rzeczy ujmując by strawić kwas organizm musi stworzyć środowisko zasadowe. By strawić zasadę organizm musi stworzyć środowisko kwaśne. To dlatego mięso, sery ogólnie białko powodują zakwaszenie organizmu a np. cytryna ma dla organizmu działanie alkalizujące.
Aby być najlepszym, musisz być lepszym od samego siebie...
#116
Napisano 22 stycznia 2013 - 20:43
Najgorsze u mnie było, że wcześniej nie jadłem prawie wcale sera przez rok. A przed seminariami zjadłem ser żółty i twarożek 1:30 godziny przed i mogę powiedzieć, że mnie wzdęło niesamowicie i nigdy czegoś takiego nie miałem. Myślę, że jest to spowodowane, że organizm wtedy zatruł się i doznał szoku. Nie wiem jak to powiedzieć?
#117
Napisano 22 stycznia 2013 - 21:06
Poprostu żołądek i przewód pokarmowy był nieprzyzwyczajony do takich potraw, do tego nałożyły się inne czynniki jak chociażby zmęczenie, czy emocje związane z seminarium 
Zatruć się nie jest tak łatwo, nasz organizm radzi sobie codziennie z niezliczoną liczba przeszkód więc tak łatwo nie jest go zatruć
Zatruć się nie jest tak łatwo, nasz organizm radzi sobie codziennie z niezliczoną liczba przeszkód więc tak łatwo nie jest go zatruć
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych



Logowanie »
Rejestracja




Do góry
Zgłoś







