Skocz do zawartości

Nasze strony:



Witamy na Kalistenika Polska
Zarejestruj się aby mieć dostęp do wszystkich funkcjonalności które Ci oferujemy. Po rejestracji i zalogowaniu się będziesz mógł uczestniczyć w dyskusji, oceniać wątki, aktualizować statusy, tworzyć własne albumy w galerii, a także dokonywać zakupu w naszym sklepie!
Zaloguj się Zarejestruj się
Zdjęcie

zakłamany świat fitness


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
75 odpowiedzi w tym temacie

#1
Ant123!

Ant123!

    Advanced Member

  • Redaktor
  • 75 postów

Witajcie, 

Dziś chciałbym poruszyć kontrowersyjny temat jakim jest przyczyna otyłości oraz to co mówi o otyłości świat fitness. Artykuł będzie długi, nie sposób okroić tak rozbudowanego tematu. Jeśli chcesz – przeczytaj, jeśli nie lubisz swojego organizmu – odpuść.

Od razu uprzedzę z góry : nie stoi za mną żaden producent suplementów tudzież żywności. Chciałbym nadmienić również, że jest to moja opinia ukształtowana na podstawie literatury jak i samych dowodów naukowych. Każdy jest wolnym człowiekiem i ma prawo do własnego wyboru w co chce wierzyć.

Co mówi nam świat fitness o otyłości?
Stanowisko jest jasne :

„jesteś otyły/otyła bo za mało się ruszasz! Spożywasz więcej niż potrzebuje Twój organizm, dlatego tyjesz!”

„jesteś otyły/otyła bo nasz świat zmienił się nie do poznania! Kiedyś to ludzie nie jeździli samochodami do sklepu tylko szli na piechotę! Dziś mamy za wygodnie!”

„Jesteś otyły/otyła bo nie przestrzegasz zasad dobrego odżywiania! Nie stosujesz się do zaleceń i nie robisz cardio!”

Jednak czy to co mówią mass-media fitness rzeczywiście jest prawdą czy może pewne korporacje upodobały sobie ten pogląd bo miały w tym konkretny interes?

Wszystko zostało sprowadzone do nadmiaru przyjmowanych kalorii oraz do mniejszej aktywności fizycznej. Czy słusznie?
Podczas, gdy wiele osób woli podążać za świętymi nakazami świata fitness, ja postanowiłem przeprowadzić własne śledztwo czy rzeczywiście to brak aktywności jest powodem nadwagi, tym samym dając nadzieję wszystkim tym, którzy są zniewoleni tym poglądem i każdego dnia wsiadają na stacjonarny rowerek by pozbyć się niechcianych kilogramów.

Już w 1990 roku dr. Med. Wayne Miller z Wydziału Kinezjologii na Uniwersytecie Indiana przeprowadził badanie kliniczne na istnienie związków między tkanką tłuszczową, przyswajaną energią oraz ćwiczeniami. Wniosek wyciągnięty z badania był następujący „Nie ma żadnego związku pomiędzy spożywaną energią a otyłością!”

z kolei badanie przeprowadzone w roku 2006  na Wydziale Pediatrii w Columbia University Medical Center wyróżniło grupę osób ważących 150kg, grupę osób ważących 150kg stosujących ograniczenie kalorii celem utraty wagi do 100kg oraz grupę osób o wadze 63kg nie stosujących ograniczeń kaloryczności diety. Badanie miało ukazać jaki wpływ ma ograniczenia jedzenia dla potrzeb spalania tłuszczu.

Osoby o wadze 63kg nie stosujące ograniczeń kaloryczności diety wyznaczonych przez naukowców przyjmowały 2280 kcal. Osoby o wadze 150kg nie stosujące ograniczeń kaloryczności diety jadły 3651 kcal, zachodzi zatem pytanie ile jadły osoby ważące 100kg po zrzuceniu 50kg ze swych uprzednich 150, prawda? Powinny znaleźć się gdzieś mniej więcej po środku skali…. Tymczasem co ujawnia badanie? Osoby, które utraciły 50kg w wyniku ograniczeń kaloryczności diety były zmuszone zjadać 2170 kcal, co daje 5% mniej niż u osób, które ważyły 63kg !! a więc osoby, które poruszały masą o 37kg większą musiały zjadać mniej niż osoby ważące 63kg !!

Jak to możliwe, spytacie? Osoby poddane restrykcji kalorycznej doznały spowolnienia metabolizmu. Nie liczy się sam wynik na wadze, kluczowym jest w jaki sposób pozbywamy się tkanki tłuszczowej.

Naukowcy z Uniwersytetu Waszyngtońskiego twierdzą jasno :
„dieta polegająca na ograniczeniu energii jest fizjologicznie błędnym sposobem odchudzania”

Co mówią nam z kolei mass-media świata fitness? „Więcej ćwicz, mniej jedz to jedyny sposób dla osiągnięcia pożądanej sylwetki! Tylko w ten sposób schudniesz!”

Co na to nauka? Co mówi nauka o spożywaniu większej ilości kalorii dostarczonych z właściwych źródeł?

- Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie w Connecticut dowiodło, że osoby z grupy, która spożywała więcej wysokojakościowych produktów zjadały dziennie o 300kcal więcej i spalały więcej tkanki tłuszczowej !

- Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Pennsylvanii dowiodło, że osoby z grupy, która spożywała więcej wysokojakościowych produktów zjadły w sumie przez pół roku o 9500 kcal więcej i schudły o 200% więcej

- Badanie opublikowane w „Obesity Research” dowiodło, że osoby z grupy, która spożywała więcej wysokojakościowych produktów, zjadły w sumie przez trzy miesiące 25 000 kcal i nie zanotowano wzrostu tkanki tłuszczowej.

- Badanie opublikowane w „Journal of Adolescent Health” dowiodło, że osoby z grupy, która spożywała więcej wysokojakościowych produktów, zjadły w sumie przez cztery miesiące 65 000 kcal więcej i schudły o 140% więcej niż osoby z grupy porównawczej.

Nauka wydaje się być dokładnym przeciwieństwem świata fitness w kwestii mniejszej ilości jedzenia.

Odchodząc na chwilę od badań i kierując się samym zdrowym rozsądkiem oraz logiką – czy rzeczywiście to mniejsza ilość ruchu sprowadziła na nas epidemię otyłości?

Jeśli by przyjąć ten pogląd za prawdziwy wówczas:

- wszystkie dzieci w szkole siedzące na lekcji byłyby bardzo otyłe
- wszyscy pracownicy biurowi mieliby nieporównywalnie więcej tkanki tłuszczowej niż robotnicy fizyczni, którzy są w ruchu cały czas
- w okresie późnej starości każdy byłby olbrzymie otyły
- w domach późnej starości oprócz odleżyn ludzie mieli by również monstrualną otyłość
- osoby doznające kontuzji dolnych części ciała gwałtownie by tyli
- od zarania dziejów polowaliśmy raz na kilka dni, resztę czasu spędzaliśmy siedząc w osadzie – już nasza historia wskazywałaby na otyłość

Czy to nie zastanawiające? Czy aby na pewno to mniejsza ilość ruchu jest winowajcą? Absolutnie nie. Organizm sam zna procesy odpowiedzialne za regulację wagi metabolicznej, a co za tym idzie i tkanki tłuszczowej.

Skoro to nie brak ruchu ani liczba spożywanych kalorii jest winowajcą naszej nadwagi to gdzie należy szukać rozwiązania?

Samo spożywanie kalorii to nie wszystko. Istotnym jest ich źródło.

O nadwyżce i deficycie kalorycznym słów kilka…

Mass-media świata fitness przekonują każdego z nas „by schudnąć musisz mieć deficyt kalorii, czyli musisz jeść mniej niż potrzebujesz wówczas będziesz chudszy!”

Badania, które ukazałem powyżej jasno wskazują, że to nie ilość kalorii stanowi o kompozycji tkanki na ciele. Przede wszystkim liczy się jakość produktów, które spożywamy.

Czy deficyt możemy określić jedynie poprzez liczbę spożywanych kalorii? Przekonują nas, że tak, że jest to jedyna droga. Wróćmy choć na chwilę do podstaw funkcjonowania organizmu : co warunkuje to, że stajemy się coraz grubsi lub chudsi? Wyłącznie liczba pochłanianych kalorii? Stan hormonalny organizmu. To jest prawidłowa odpowiedź.

W jaki sposób ingerujemy w stan hormonalny organizmu? Najprościej i najbardziej powszechnie : nie liczbą kalorii, tylko pokarmem – jego jakością.

Czy można powiedzieć, że 800 kcal dostarczonych z pączków stanowi równowartość 800 kcal ze zjedzonych warzyw? Gdyby postawić na wadze szalkowej – oczywiście tak, to i to stanowi 800 kcal, jednak co z kondycją hormonalną organizmu?

Kiedy tyjemy….

Przybieranie na tkance tłuszczowej jest nam znane od czasów prehistorycznych. Jednak tkanka tłuszczowa stanowiła zapas dla organizmu w okresie wzmożonego głodu, dziś ciężko oczekiwać takiej sytuacji, ponieważ półki w hipermarkecie uginają się od ilości jedzenia a promocje radośnie do nas wołają….

Podstawowym hormonem ( i jedynym w tej funkcji) odpowiadającym za upakowanie energii do komórek tłuszczowych jest insulina. Hormon insulina odpowiada za wzmożony anabolizm komórek mięśniowych, jednak czy tylko? Absolutnie nie ! Hormon insulina działa anabolicznie w przypadku większości komórek. Anabolizm nie ogranicza się wyłącznie do wzrostu mięśni, jest to również przyspieszenie zmian nowotworowych czy też powiększanie objętości komórek tłuszczowych. Patrząc pod tym kątem na ten hormon, wcale już nie jest tak kolorowo…
Insulina odpowiada również za obniżenie cukru we krwi poprzez zwiększony transport glukozy do wnętrza komórek, co dla wielu stanowi argument jakoby insulina była przyjaznym nam hormonem, ponieważ obniża poziom cukru…. Nie tak prędko.

Antagonistą insuliny jest glukagon. Dopiero tu możemy powiedzieć o przyjaznym hormonie. W stanie głodu nasz organizm wydziela więcej glukagonu, co powoduje prawidłowe stężenie glukozy we krwi ! Utrzymanie prawidłowego poziomu glukozy we krwi jest niezwykle istotne dla pracy naszego mózgu, dlatego też gdy jesteśmy głodni wyczulają się nasze zmysły, stajemy się bardziej skoncentrowani i pracujemy na zwiększonych obrotach. Dokładnie odwrotnie niż w przypadku wydzielania insuliny, kiedy to po zjedzeniu obfitej miski makaronu najchętniej położylibyśmy się spać i zdecydowanie ograniczyli swoją aktywność.

Za proces przybierania tkanki tłuszczowej odpowiada insulina. Im więcej wydzielanej insuliny w ciągu dnia, tym sytuacja hormonalna nie sprzyja pozbywaniu się zalegającego tłuszczu.

Co pobudza insulinę? Węglowodany.
Czy wszystkie węglowodany odpowiadają za wydzielanie insuliny?
Absolutnie nie, tylko te, które są szybko trawione i dostają się pod postacią glukozy do krwi. Za szybkość rozkładu węglowodanów odpowiada między innymi rodzaj błonnika w nich zawarty.

Błonnik możemy podzielić :
błonnik rozpuszczalny w wodzie (pektynowy)
błonnik nierozpuszczalny w wodzie (celulozowy)

Co mówi nauka o tych dwóch rodzajach błonnika?

Błonnik rozpuszczalny w wodzie (pektynowy)

Ten rodzaj błonnika charakteryzuje się dużą rozpuszczalnością w wodzie i dzięki temu przechodząc przez układ pokarmowy tworzy substancję przypominającą wyglądem i konsystencją galeretowaty żel o dużej objętości. Masa ta wyściela ściany przewodu pokarmowego, co zapobiega ich podrażnianiu przez trawiony pokarm oraz jego przyklejaniu. Dzięki temu resztki pokarmu, które nie zostały wchłonięte przesuwają się w dolne partie, co przeciwdziała ich zaleganiu, a w konsekwencji gniciu w układzie pokarmowym. Dodatkowo żel błonnikowy znacznie spowalnia wchłanianie cukru z pożywienia. Dzięki temu organizm człowieka dłużej utrzymuje uczucie sytości oraz zmniejsza poziom insuliny wydzielanej do krwioobiegu, co jest bardzo ważne dla osób chorujących na cukrzycę. Błonnik pektynowy wpływa także korzystnie na konsystencję masy kałowej, zapobiegając jej nadmiernemu wysuszeniu oraz tworząc na jej powierzchni galaretowatą otoczkę, która sprawia, że wypróżnianie jest o wiele łatwiejsze”

Wiemy, zatem, że błonnik rozpuszczalny w wodzie odpowiada za:
- tworzenie się substancji przypominającej żel, który wyściela nasz układ pokarmowy
- spowolnienie wchłaniania cukru z pożywienia
- formowanie się właściwej masy kałowej i łatwiejsze wypróżnianie

Błonnik nierozpuszczalny w wodzie, czyli błonnik celulozowy. Co mówi nam o nim nauka?


„Ten rodzaj błonnika nie rozpuszcza się w wodzie, ale za to posiada zdolności jej gromadzenia i pęcznienia. Niektóre pokarmy zawierające błonnik celulozowy zwiększają swoją objętość nawet kilkukrotnie. Dzięki temu znacznie zwiększa się objętość i waga masy kałowej umożliwiając człowiekowi regularne wypróżnianie. Tym samym dieta bogata w błonnik likwiduje zaparcia związane z nim problemy takie jak wzdęcia, ociężałość czy nawet hemoroidy. Błonnik celulozowy cechuje się także twardą strukturą, która mechanicznie, ale jednoczenie dość delikatnie podrażnia ścianki jelita, dzięki czemu wzmacnia perystaltykę jelit i powoduje sprawne przesuwanie treści pokarmowej w dół.

Co możemy z tego wyczytać?
- błonnik celulozowy odpowiada za wiązanie się wody i pęcznienie spożytego pokarmu
- ma twardą strukturę i podrażnia ścianki jelita
- jest dokładną odwrotnością błonnika pektynowego – przyspiesza wchłanianie cukru z pożywienia

zaraz….

Czy to oznacza, że jeśli spożyję pieczywo, które jest źródłem błonnika celulozowego to jednocześnie podrażnię ścianki jelita oraz przyspieszę wchłanianie cukru z pożywienia? Niestety tak.

A czy jeśli przyspieszę wchłanianie cukru z pożywienia to tym samym „wywołam” insulinę – hormon odpowiedzialny za upakowanie tej energii do komórek tłuszczowych? Niestety tak.

A czy jeśli cukier we krwi mi opadnie za sprawą insuliny, czyli doprowadzę do nierównowagi glukozowej to znaczy, że będę musiał znów zjeść pieczywo by poczuć się dobrze, by znów unormować cukier ? Niestety tak.

To czemu do cholery oni promują to jako zdrowe???!!!

I tu dochodzimy do zakłamanych mass-mediów świata fitness oraz tego co naprawdę jest przyczyną otyłości. Wiemy już, że nie jest to ani brak ruchu ani liczba spożywanych kalorii. Wiemy, że liczy się jakość produktów oraz wiemy za co odpowiada insulina oraz glukagon. Jaka więc jest recepta?

- nie trzeba się wcale więcej ruszać, wystarczy zmienić sytuację hormonalną organizmu

- nie trzeba się głodzić, bo to nie kalorie odpowiadają za tycie

- bezwzględnie wypadałoby ograniczyć wydzielanie hormonu insuliny w ciągu dnia

- bezwzględnie należałoby zjadać więcej produktów o zawartości błonnika pektynowego a nie celulozowego

- bezwzględnie należałoby się zaprzyjaźnić mocniej z glukagonem

Tak podpowiada wiedza i nauka.
Co serwuje świat fitness?

„Jedz dużo produktów pełnoziarnistych” – źródło ogromnej ilości błonnika celulozowego, który jak już wiecie odpowiada za szybsze uwalnianie się cukru we krwi i podrażnia ścianki jelita

„Więcej się ruszaj” – już wiecie, że jest to wielki mit. I tyjemy od sytuacji hormonalnej organizmu a nie aktywności fizycznej

„Mniej jedz” – macie już tą wiedzę, że to nie liczba kalorii stanowi o zmianie kompozycji tkanki na ciele na Waszą niekorzyść. Warunkuje to wydzielanie insuliny wielokrotnie w ciągu dnia.

Jednak komu by zależało na promowaniu produktów, które nam szkodzą ale przekonują nas, że są zdrowe?

Odpowiedź jest prosta: producenci żywności przetworzonej szeroko powiązani ze światem fitness. Naiwnym jest ten, kto sądzi, że świat fitness odpowiada za szeroko ujęte promowanie zdrowia…

Przepis jest prosty :
- kup jedzenie, które powoduje duże wyrzuty insuliny
- kup jedzenie z rzekomym dobrym błonnikiem bo to jest fit!
- kupuj więcej tego jedzenia, bo chodzisz ciągle głodny na skutek huśtawek cukru
- wmówimy Ci, że Twoja otyłość to tylko kwestia tego, że się zwyczajnie upierdzielasz ! Wmówimy Ci, że masz się więcej ruszać i mniej jeść !
- gdy skończy się proces odchudzania według naszych rad, Ty do nas wrócisz po wspaniałe jedzenie i będziesz go spożywał jeszcze więcej – i to w dużo większej ilości, bo będziesz tak wygłodzony !

Zdaje sobie sprawę, że właśnie wbiłem bardzo niewygodną szpilkę w cały ten świat fitness, ale bardzo szkoda mi jest osób, które temu zawierzyły, które katują swoje kolana 2h codziennie na rowerku, zjadając pełnoziarniste pieczywo i licząc każdą kalorię w nadziei, że pozbędą się nadwagi…

Nie dajcie na siebie zrzucić tej odpowiedzialności !
To nie w Was leży wina ! Zmieńcie podejście i to wystarczy ! Nie musicie się katować !  

Załączone pliki


Użytkownik czillaut edytował ten post 11 stycznia 2016 - 23:11

  • 8

#2
czillaut

czillaut

    Advanced Member

  • Moderator
  • 993 postów
  • LokalizacjaPL

Kawał dobrej wiedzy, może Ty i twoje świetne wyniki siłowe przemówią co nie którym, bo my już dziesiątki stron tematów o odżywaniu walczyliśmy, że to wszystko przez węgle i insulinę a nie kalorie :P


  • 0

#3
Ant123!

Ant123!

    Advanced Member

  • Redaktor
  • 75 postów

Kawał dobrej wiedzy, może Ty i twoje świetne wyniki siłowe przemówią co nie którym, bo my już dziesiątki stron tematów o odżywaniu walczyliśmy, że to wszystko przez węgle i insulinę a nie kalorie :P

cóż :-)
gdyby to węgle warunkowały wszystko to aktualnie pewnie miałbym spowolniony metabolizm, osłabioną tarczycę, odporność organizmu i chroniczny katabolizm :-) bo dostarczam jedynie węglowodany z dużej ilości warzyw (kilka kg dziennie) za to tłuszczu mam od groma - mięso smażę na ilości 90-100g gęsiego smalcu, oleju kokosowego pół na pół :-) nasza biologia nie kłamie. Spożywam 3600-3700 kcal pozostając na redukcji, trenując 3x w tyg po 20 minut :-) bez cardio, bez interwału więc myślę, że mogę coś przekazać pod kątem żywienia i podejścia :-) a co dźwigam i jak wyglądam można zobaczyć w moim dzienniku. 


  • 0

#4
Struc

Struc

    Advanced Member

  • Zasłużony
  • 1 348 postów
  • LokalizacjaKraków
I poszedl link o hemoroidkach w spamie. Nie ladnie panie.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  • 0

...


#5
Eratoo

Eratoo

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 135 postów
  • LokalizacjaNamysłów
Antek, Ty tutaj?? :o Ale to środowisko w porównaniu do tego (nie)sławnego na 3 litery DBA o zdrowie, a nie tylko tak myśli :)
  • 0

#6
Pan.Anonim

Pan.Anonim

    Brak

  • Użytkownik
  • 7 postów

high fat 


  • 0

#7
Merfi84

Merfi84

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1 733 postów
  • LokalizacjaGdańsk

Pozwolę sobie wtrącić, że to wszystko nie jest takie proste. Otóż problem leży głównie w tym, że liczenie kalorii też się sprawdza więc ciężko przekonać ludzi, że to niedobra droga. Sam jestem tego dobrym przykładem. Liczyłem kalorie i dzięki temu doprowadziłem swój organizm i swoje zdrowie do wielkiego porządku. Obecnie próbuję tego drugiego systemu żywienia nie mniej jednak nie zgadzam się w dalszym ciągu z hasłami typu: ROBIĄ WAS W CHUJA. Bo po części można tak powiedzieć ale nie do końca. I moim zdaniem nie jest to jakiś szemrany spisek świata fitness. Po prostu i to i to działa jeśli jest prowadzone prawidłowo. Jedno jest pewne na bank. Jak się źle je i dużo produktów przetworzonych i niezdrowych to i zdrowia nie będzie. Jak się je prawdziwe - dobre jedzenie. To i zdrowie będzie :) I figura będzie.

Mimo wszystko kawał dobrej wiedzy!


  • 0

#8
Salute!

Salute!

    Salute!

  • Zasłużony
  • 1 386 postów

Co pobudza insulinę? Węglowodany.
Czy wszystkie węglowodany odpowiadają za wydzielanie insuliny?
Absolutnie nie, tylko te, które są szybko trawione i dostają się pod postacią glukozy do krwi.

Czy chcesz powiedziec, ze weglowodany, ktore sa wolno trawione ( i w ogole jakies inne) nie powoduja wydzielania insuliny? :rolleyes:


Użytkownik Salute! edytował ten post 12 stycznia 2016 - 14:15

  • 0

#9
Merfi84

Merfi84

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1 733 postów
  • LokalizacjaGdańsk

Mniemam, że chodziło mu o to, że nie podnoszą insuliny pod sufit :)


  • 0

#10
remix666

remix666

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 965 postów

Witajcie, 

Dziś chciałbym poruszyć kontrowersyjny temat jakim jest przyczyna otyłości oraz to co mówi o otyłości świat fitness. Artykuł będzie długi, nie sposób okroić tak rozbudowanego tematu. Jeśli chcesz – przeczytaj, jeśli nie lubisz swojego organizmu – odpuść.

Od razu uprzedzę z góry : nie stoi za mną żaden producent suplementów tudzież żywności. Chciałbym nadmienić również, że jest to moja opinia ukształtowana na podstawie literatury jak i samych dowodów naukowych. Każdy jest wolnym człowiekiem i ma prawo do własnego wyboru w co chce wierzyć.

Co mówi nam świat fitness o otyłości?
Stanowisko jest jasne :

„jesteś otyły/otyła bo za mało się ruszasz! Spożywasz więcej niż potrzebuje Twój organizm, dlatego tyjesz!”

„jesteś otyły/otyła bo nasz świat zmienił się nie do poznania! Kiedyś to ludzie nie jeździli samochodami do sklepu tylko szli na piechotę! Dziś mamy za wygodnie!”

„Jesteś otyły/otyła bo nie przestrzegasz zasad dobrego odżywiania! Nie stosujesz się do zaleceń i nie robisz cardio!”

Jednak czy to co mówią mass-media fitness rzeczywiście jest prawdą czy może pewne korporacje upodobały sobie ten pogląd bo miały w tym konkretny interes?

Wszystko zostało sprowadzone do nadmiaru przyjmowanych kalorii oraz do mniejszej aktywności fizycznej. Czy słusznie?
Podczas, gdy wiele osób woli podążać za świętymi nakazami świata fitness, ja postanowiłem przeprowadzić własne śledztwo czy rzeczywiście to brak aktywności jest powodem nadwagi, tym samym dając nadzieję wszystkim tym, którzy są zniewoleni tym poglądem i każdego dnia wsiadają na stacjonarny rowerek by pozbyć się niechcianych kilogramów.

Już w 1990 roku dr. Med. Wayne Miller z Wydziału Kinezjologii na Uniwersytecie Indiana przeprowadził badanie kliniczne na istnienie związków między tkanką tłuszczową, przyswajaną energią oraz ćwiczeniami. Wniosek wyciągnięty z badania był następujący „Nie ma żadnego związku pomiędzy spożywaną energią a otyłością!”

z kolei badanie przeprowadzone w roku 2006  na Wydziale Pediatrii w Columbia University Medical Center wyróżniło grupę osób ważących 150kg, grupę osób ważących 150kg stosujących ograniczenie kalorii celem utraty wagi do 100kg oraz grupę osób o wadze 63kg nie stosujących ograniczeń kaloryczności diety. Badanie miało ukazać jaki wpływ ma ograniczenia jedzenia dla potrzeb spalania tłuszczu.

Osoby o wadze 63kg nie stosujące ograniczeń kaloryczności diety wyznaczonych przez naukowców przyjmowały 2280 kcal. Osoby o wadze 150kg nie stosujące ograniczeń kaloryczności diety jadły 3651 kcal, zachodzi zatem pytanie ile jadły osoby ważące 100kg po zrzuceniu 50kg ze swych uprzednich 150, prawda? Powinny znaleźć się gdzieś mniej więcej po środku skali…. Tymczasem co ujawnia badanie? Osoby, które utraciły 50kg w wyniku ograniczeń kaloryczności diety były zmuszone zjadać 2170 kcal, co daje 5% mniej niż u osób, które ważyły 63kg !! a więc osoby, które poruszały masą o 37kg większą musiały zjadać mniej niż osoby ważące 63kg !!

Jak to możliwe, spytacie? Osoby poddane restrykcji kalorycznej doznały spowolnienia metabolizmu. Nie liczy się sam wynik na wadze, kluczowym jest w jaki sposób pozbywamy się tkanki tłuszczowej.

Naukowcy z Uniwersytetu Waszyngtońskiego twierdzą jasno :
„dieta polegająca na ograniczeniu energii jest fizjologicznie błędnym sposobem odchudzania”

Co mówią nam z kolei mass-media świata fitness? „Więcej ćwicz, mniej jedz to jedyny sposób dla osiągnięcia pożądanej sylwetki! Tylko w ten sposób schudniesz!”

Co na to nauka? Co mówi nauka o spożywaniu większej ilości kalorii dostarczonych z właściwych źródeł?

- Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie w Connecticut dowiodło, że osoby z grupy, która spożywała więcej wysokojakościowych produktów zjadały dziennie o 300kcal więcej i spalały więcej tkanki tłuszczowej !

- Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Pennsylvanii dowiodło, że osoby z grupy, która spożywała więcej wysokojakościowych produktów zjadły w sumie przez pół roku o 9500 kcal więcej i schudły o 200% więcej

- Badanie opublikowane w „Obesity Research” dowiodło, że osoby z grupy, która spożywała więcej wysokojakościowych produktów, zjadły w sumie przez trzy miesiące 25 000 kcal i nie zanotowano wzrostu tkanki tłuszczowej.

- Badanie opublikowane w „Journal of Adolescent Health” dowiodło, że osoby z grupy, która spożywała więcej wysokojakościowych produktów, zjadły w sumie przez cztery miesiące 65 000 kcal więcej i schudły o 140% więcej niż osoby z grupy porównawczej.

Nauka wydaje się być dokładnym przeciwieństwem świata fitness w kwestii mniejszej ilości jedzenia.

Odchodząc na chwilę od badań i kierując się samym zdrowym rozsądkiem oraz logiką – czy rzeczywiście to mniejsza ilość ruchu sprowadziła na nas epidemię otyłości?

Jeśli by przyjąć ten pogląd za prawdziwy wówczas:

- wszystkie dzieci w szkole siedzące na lekcji byłyby bardzo otyłe
- wszyscy pracownicy biurowi mieliby nieporównywalnie więcej tkanki tłuszczowej niż robotnicy fizyczni, którzy są w ruchu cały czas
- w okresie późnej starości każdy byłby olbrzymie otyły
- w domach późnej starości oprócz odleżyn ludzie mieli by również monstrualną otyłość
- osoby doznające kontuzji dolnych części ciała gwałtownie by tyli
- od zarania dziejów polowaliśmy raz na kilka dni, resztę czasu spędzaliśmy siedząc w osadzie – już nasza historia wskazywałaby na otyłość

Czy to nie zastanawiające? Czy aby na pewno to mniejsza ilość ruchu jest winowajcą? Absolutnie nie. Organizm sam zna procesy odpowiedzialne za regulację wagi metabolicznej, a co za tym idzie i tkanki tłuszczowej.

Skoro to nie brak ruchu ani liczba spożywanych kalorii jest winowajcą naszej nadwagi to gdzie należy szukać rozwiązania?

Samo spożywanie kalorii to nie wszystko. Istotnym jest ich źródło.

O nadwyżce i deficycie kalorycznym słów kilka…

Mass-media świata fitness przekonują każdego z nas „by schudnąć musisz mieć deficyt kalorii, czyli musisz jeść mniej niż potrzebujesz wówczas będziesz chudszy!”

Badania, które ukazałem powyżej jasno wskazują, że to nie ilość kalorii stanowi o kompozycji tkanki na ciele. Przede wszystkim liczy się jakość produktów, które spożywamy.

Czy deficyt możemy określić jedynie poprzez liczbę spożywanych kalorii? Przekonują nas, że tak, że jest to jedyna droga. Wróćmy choć na chwilę do podstaw funkcjonowania organizmu : co warunkuje to, że stajemy się coraz grubsi lub chudsi? Wyłącznie liczba pochłanianych kalorii? Stan hormonalny organizmu. To jest prawidłowa odpowiedź.

W jaki sposób ingerujemy w stan hormonalny organizmu? Najprościej i najbardziej powszechnie : nie liczbą kalorii, tylko pokarmem – jego jakością.

Czy można powiedzieć, że 800 kcal dostarczonych z pączków stanowi równowartość 800 kcal ze zjedzonych warzyw? Gdyby postawić na wadze szalkowej – oczywiście tak, to i to stanowi 800 kcal, jednak co z kondycją hormonalną organizmu?

Kiedy tyjemy….

Przybieranie na tkance tłuszczowej jest nam znane od czasów prehistorycznych. Jednak tkanka tłuszczowa stanowiła zapas dla organizmu w okresie wzmożonego głodu, dziś ciężko oczekiwać takiej sytuacji, ponieważ półki w hipermarkecie uginają się od ilości jedzenia a promocje radośnie do nas wołają….

Podstawowym hormonem ( i jedynym w tej funkcji) odpowiadającym za upakowanie energii do komórek tłuszczowych jest insulina. Hormon insulina odpowiada za wzmożony anabolizm komórek mięśniowych, jednak czy tylko? Absolutnie nie ! Hormon insulina działa anabolicznie w przypadku większości komórek. Anabolizm nie ogranicza się wyłącznie do wzrostu mięśni, jest to również przyspieszenie zmian nowotworowych czy też powiększanie objętości komórek tłuszczowych. Patrząc pod tym kątem na ten hormon, wcale już nie jest tak kolorowo…
Insulina odpowiada również za obniżenie cukru we krwi poprzez zwiększony transport glukozy do wnętrza komórek, co dla wielu stanowi argument jakoby insulina była przyjaznym nam hormonem, ponieważ obniża poziom cukru…. Nie tak prędko.

Antagonistą insuliny jest glukagon. Dopiero tu możemy powiedzieć o przyjaznym hormonie. W stanie głodu nasz organizm wydziela więcej glukagonu, co powoduje prawidłowe stężenie glukozy we krwi ! Utrzymanie prawidłowego poziomu glukozy we krwi jest niezwykle istotne dla pracy naszego mózgu, dlatego też gdy jesteśmy głodni wyczulają się nasze zmysły, stajemy się bardziej skoncentrowani i pracujemy na zwiększonych obrotach. Dokładnie odwrotnie niż w przypadku wydzielania insuliny, kiedy to po zjedzeniu obfitej miski makaronu najchętniej położylibyśmy się spać i zdecydowanie ograniczyli swoją aktywność.

Za proces przybierania tkanki tłuszczowej odpowiada insulina. Im więcej wydzielanej insuliny w ciągu dnia, tym sytuacja hormonalna nie sprzyja pozbywaniu się zalegającego tłuszczu.

Co pobudza insulinę? Węglowodany.
Czy wszystkie węglowodany odpowiadają za wydzielanie insuliny?
Absolutnie nie, tylko te, które są szybko trawione i dostają się pod postacią glukozy do krwi. Za szybkość rozkładu węglowodanów odpowiada między innymi rodzaj błonnika w nich zawarty.

Błonnik możemy podzielić :
błonnik rozpuszczalny w wodzie (pektynowy)
błonnik nierozpuszczalny w wodzie (celulozowy)

Co mówi nauka o tych dwóch rodzajach błonnika?

Błonnik rozpuszczalny w wodzie (pektynowy)

Ten rodzaj błonnika charakteryzuje się dużą rozpuszczalnością w wodzie i dzięki temu przechodząc przez układ pokarmowy tworzy substancję przypominającą wyglądem i konsystencją galeretowaty żel o dużej objętości. Masa ta wyściela ściany przewodu pokarmowego, co zapobiega ich podrażnianiu przez trawiony pokarm oraz jego przyklejaniu. Dzięki temu resztki pokarmu, które nie zostały wchłonięte przesuwają się w dolne partie, co przeciwdziała ich zaleganiu, a w konsekwencji gniciu w układzie pokarmowym. Dodatkowo żel błonnikowy znacznie spowalnia wchłanianie cukru z pożywienia. Dzięki temu organizm człowieka dłużej utrzymuje uczucie sytości oraz zmniejsza poziom insuliny wydzielanej do krwioobiegu, co jest bardzo ważne dla osób chorujących na cukrzycę. Błonnik pektynowy wpływa także korzystnie na konsystencję masy kałowej, zapobiegając jej nadmiernemu wysuszeniu oraz tworząc na jej powierzchni galaretowatą otoczkę, która sprawia, że wypróżnianie jest o wiele łatwiejsze”

Wiemy, zatem, że błonnik rozpuszczalny w wodzie odpowiada za:
- tworzenie się substancji przypominającej żel, który wyściela nasz układ pokarmowy
- spowolnienie wchłaniania cukru z pożywienia
- formowanie się właściwej masy kałowej i łatwiejsze wypróżnianie

Błonnik nierozpuszczalny w wodzie, czyli błonnik celulozowy. Co mówi nam o nim nauka?


„Ten rodzaj błonnika nie rozpuszcza się w wodzie, ale za to posiada zdolności jej gromadzenia i pęcznienia. Niektóre pokarmy zawierające błonnik celulozowy zwiększają swoją objętość nawet kilkukrotnie. Dzięki temu znacznie zwiększa się objętość i waga masy kałowej umożliwiając człowiekowi regularne wypróżnianie. Tym samym dieta bogata w błonnik likwiduje zaparcia związane z nim problemy takie jak wzdęcia, ociężałość czy nawet hemoroidy. Błonnik celulozowy cechuje się także twardą strukturą, która mechanicznie, ale jednoczenie dość delikatnie podrażnia ścianki jelita, dzięki czemu wzmacnia perystaltykę jelit i powoduje sprawne przesuwanie treści pokarmowej w dół.

Co możemy z tego wyczytać?
- błonnik celulozowy odpowiada za wiązanie się wody i pęcznienie spożytego pokarmu
- ma twardą strukturę i podrażnia ścianki jelita
- jest dokładną odwrotnością błonnika pektynowego – przyspiesza wchłanianie cukru z pożywienia

zaraz….

Czy to oznacza, że jeśli spożyję pieczywo, które jest źródłem błonnika celulozowego to jednocześnie podrażnię ścianki jelita oraz przyspieszę wchłanianie cukru z pożywienia? Niestety tak.

A czy jeśli przyspieszę wchłanianie cukru z pożywienia to tym samym „wywołam” insulinę – hormon odpowiedzialny za upakowanie tej energii do komórek tłuszczowych? Niestety tak.

A czy jeśli cukier we krwi mi opadnie za sprawą insuliny, czyli doprowadzę do nierównowagi glukozowej to znaczy, że będę musiał znów zjeść pieczywo by poczuć się dobrze, by znów unormować cukier ? Niestety tak.

To czemu do cholery oni promują to jako zdrowe???!!!

I tu dochodzimy do zakłamanych mass-mediów świata fitness oraz tego co naprawdę jest przyczyną otyłości. Wiemy już, że nie jest to ani brak ruchu ani liczba spożywanych kalorii. Wiemy, że liczy się jakość produktów oraz wiemy za co odpowiada insulina oraz glukagon. Jaka więc jest recepta?

- nie trzeba się wcale więcej ruszać, wystarczy zmienić sytuację hormonalną organizmu

- nie trzeba się głodzić, bo to nie kalorie odpowiadają za tycie

- bezwzględnie wypadałoby ograniczyć wydzielanie hormonu insuliny w ciągu dnia

- bezwzględnie należałoby zjadać więcej produktów o zawartości błonnika pektynowego a nie celulozowego

- bezwzględnie należałoby się zaprzyjaźnić mocniej z glukagonem

Tak podpowiada wiedza i nauka.
Co serwuje świat fitness?

„Jedz dużo produktów pełnoziarnistych” – źródło ogromnej ilości błonnika celulozowego, który jak już wiecie odpowiada za szybsze uwalnianie się cukru we krwi i podrażnia ścianki jelita

„Więcej się ruszaj” – już wiecie, że jest to wielki mit. I tyjemy od sytuacji hormonalnej organizmu a nie aktywności fizycznej

„Mniej jedz” – macie już tą wiedzę, że to nie liczba kalorii stanowi o zmianie kompozycji tkanki na ciele na Waszą niekorzyść. Warunkuje to wydzielanie insuliny wielokrotnie w ciągu dnia.

Jednak komu by zależało na promowaniu produktów, które nam szkodzą ale przekonują nas, że są zdrowe?

Odpowiedź jest prosta: producenci żywności przetworzonej szeroko powiązani ze światem fitness. Naiwnym jest ten, kto sądzi, że świat fitness odpowiada za szeroko ujęte promowanie zdrowia…

Przepis jest prosty :
- kup jedzenie, które powoduje duże wyrzuty insuliny
- kup jedzenie z rzekomym dobrym błonnikiem bo to jest fit!
- kupuj więcej tego jedzenia, bo chodzisz ciągle głodny na skutek huśtawek cukru
- wmówimy Ci, że Twoja otyłość to tylko kwestia tego, że się zwyczajnie upierdzielasz ! Wmówimy Ci, że masz się więcej ruszać i mniej jeść !
- gdy skończy się proces odchudzania według naszych rad, Ty do nas wrócisz po wspaniałe jedzenie i będziesz go spożywał jeszcze więcej – i to w dużo większej ilości, bo będziesz tak wygłodzony !

Zdaje sobie sprawę, że właśnie wbiłem bardzo niewygodną szpilkę w cały ten świat fitness, ale bardzo szkoda mi jest osób, które temu zawierzyły, które katują swoje kolana 2h codziennie na rowerku, zjadając pełnoziarniste pieczywo i licząc każdą kalorię w nadziei, że pozbędą się nadwagi…

Nie dajcie na siebie zrzucić tej odpowiedzialności !
To nie w Was leży wina ! Zmieńcie podejście i to wystarczy ! Nie musicie się katować !  

pięknie! popieram całkowicie! Waga mi zeszła dopiero jak odrzuciłem chleb i to szybko zeszła,


  • 0

#11
Ant123!

Ant123!

    Advanced Member

  • Redaktor
  • 75 postów

Pozwolę sobie wtrącić, że to wszystko nie jest takie proste. Otóż problem leży głównie w tym, że liczenie kalorii też się sprawdza więc ciężko przekonać ludzi, że to niedobra droga. Sam jestem tego dobrym przykładem. Liczyłem kalorie i dzięki temu doprowadziłem swój organizm i swoje zdrowie do wielkiego porządku. Obecnie próbuję tego drugiego systemu żywienia nie mniej jednak nie zgadzam się w dalszym ciągu z hasłami typu: ROBIĄ WAS W CHUJA. Bo po części można tak powiedzieć ale nie do końca. I moim zdaniem nie jest to jakiś szemrany spisek świata fitness. Po prostu i to i to działa jeśli jest prowadzone prawidłowo. Jedno jest pewne na bank. Jak się źle je i dużo produktów przetworzonych i niezdrowych to i zdrowia nie będzie. Jak się je prawdziwe - dobre jedzenie. To i zdrowie będzie :) I figura będzie.

Mimo wszystko kawał dobrej wiedzy!

biorąc pod uwagę całe tabuny ludzi katujących się na siłowni, stwierdzam, że jest to wielka propaganda szeroko rozpowszechniona z pomocą reklamy. 

Osobiście nie sugeruję się mediami. Nie obchodzi mnie ich zdanie.
Kieruje się biologią. A biologia pozostaje bezlitosna dla diet niskotłuszczowych opartych o zboże. Niestety.
Pozostaje też bezlitosna w kwestii obżarstwa cukrami i rozpychania sobie żołądka. 
Pozostaje bezlitosna dla poglądu jakoby warzywa stanowiły jedynie dodatek w diecie itp 

Nasz układ hormonalny tego nie znosi :-)


  • 0

#12
Merfi84

Merfi84

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1 733 postów
  • LokalizacjaGdańsk
A bierzesz pod uwagę też całe tabuny ludzi nie katujących się? W życiu trzeba być obiektywnym. Obiektywizm pozwala mi powiedzieć, że aby schudnąć jak najszybciej to trzeba jeść jak najmniej ww. Obiektywizm nie pozwala mi powiedzieć, że to jedyna i najlepsza droga żywienia albo chudnięcia :) Biologia nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące człowieka. Bynajmniej nie w tej chwili ;)
  • 0

#13
Ant123!

Ant123!

    Advanced Member

  • Redaktor
  • 75 postów

A bierzesz pod uwagę też całe tabuny ludzi nie katujących się? W życiu trzeba być obiektywnym. Obiektywizm pozwala mi powiedzieć, że aby schudnąć jak najszybciej to trzeba jeść jak najmniej ww. Obiektywizm nie pozwala mi powiedzieć, że to jedyna i najlepsza droga żywienia albo chudnięcia :) Biologia nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące człowieka. Bynajmniej nie w tej chwili ;)

Biologia daje odpowiedź absolutnie na wszystkie pytania związane z człowiekiem.

-Posiadamy jeden z mniejszych worków mięśniowych(żołądek) wśród wszystkich ssaków, za to jeden z większych mózgów. Co oznacza, że bardziej powinnismy się skupić na dokarmianiu mózgu aniżeli rozpychaniu żołądka

- posiadamy więcej zebów płaskich aniżeli kłów i gryzaków. To z zębów płaskich wyewoluowały kolejne. Człowiek od zawsze żywił się roślinami, a wraz ze zjadaniem początkowo padliny i wraz z nią, co za tym idzie : tłuszczu, rozwinął mózg

- mamy tylko jeden hormon odpowiadający za deregulację ciśnienia krwi oraz samej glukozy 
- nie bez powodu najważniejsze witaminy dla oddziaływania gospodarki hormonalnej są rozpuszczalne w tłuszczach, podczas gdy pozostałe w wodzie 

pierwsze z brzegu ;-) 


Użytkownik Ant123! edytował ten post 12 stycznia 2016 - 20:21

  • 0

#14
Salute!

Salute!

    Salute!

  • Zasłużony
  • 1 386 postów
up

Co pobudza insulinę? Węglowodany.
Czy wszystkie węglowodany odpowiadają za wydzielanie insuliny?
Absolutnie nie, tylko te, które są szybko trawione i dostają się pod postacią glukozy do krwi.

Czy chcesz powiedziec, ze weglowodany, ktore sa wolno trawione ( i w ogole jakies inne) nie powoduja wydzielania insuliny? :rolleyes:
  • 0

#15
Ant123!

Ant123!

    Advanced Member

  • Redaktor
  • 75 postów

up
Czy chcesz powiedziec, ze weglowodany, ktore sa wolno trawione ( i w ogole jakies inne) nie powoduja wydzielania insuliny? :rolleyes:

Nie,
Artykuł musiał być napisany dość prosto by był łatwy w odczycie.
Prawdą jest natomiast, że węglowodany dostarczone z warzyw nie znoszą działania glukagonu.


  • 0

#16
Merfi84

Merfi84

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1 733 postów
  • LokalizacjaGdańsk

Biologia daje odpowiedź absolutnie na wszystkie pytania związane z człowiekiem.

Pierwsze z brzegu mnie nie interesuje. Wolałbym się dowiedzieć skąd się bierze rak jelita? Co jeść aby na pewno go nie mieć? Czy wędzone jedzenie jest rakotwórcze? Czy błonnik jest dobry czy jednak zły? Dlaczego niektórzy jedzą tylko ww i żyją w zdrowiu? Dlaczego niektórzy jedzą zdrowo i umierają chorzy? Czy jedząc mało ww mam pewność, że nie dotknie mnie cukrzyca czy jednak jest jakieś ale? Dlaczego są ludzie którzy całe życie jedzą syf i mają zdrowie? Czemu teoria bilansu i liczenia sprawdza się w tak wielu przypadkach? Czemu niektórzy ludzie jedząc według paleo czują się koszmarnie? Czy naprawdę uważasz, że dla całej różnorodności jaką jest człowiek na całym świecie masz jeden przepis na jedzenie? A co jak ktoś nie ma warzyw wokół siebie? Co jak ktoś nie ma mięsa? Czy zgodne z biologią jest jedzenie warzyw teraz? Kiedy naturalnie nie występują? Nie zaburza to biologii?

To tylko parę pytań, które mnie interesują. Skoro biologia daje odpowiedzi na wszystko to poproszę je w kolejności niżej. I z góry dziękuję!
  • 1

#17
Ant123!

Ant123!

    Advanced Member

  • Redaktor
  • 75 postów

byłoby prościej gdybyś zwyczajnie przeczytał czym jest waga genetyczna organizmu oraz dowiedział się nieco o zblokowaniu hormonalnym wywołanym nieodpowiednim pokarmem. To właśnie wyjaśnia biologia dla większości przypadków. Nie trzeba dzielić włosa na czworo, wystarczy zapoznać się z podstawami.


  • 0

#18
Merfi84

Merfi84

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1 733 postów
  • LokalizacjaGdańsk
Coś cienko widzę z odpowiedziami. Byłoby prościej gdybyś uznał, że biologia i nauka nie mają odpowiedzi na wszystkie kwestie dotyczące człowieka. Nie jest to takie czarno-białe jakbyś chciał i nie ma jednego przepisu dla wszystkich i dla każdego celu. Ja mam w sobie tyle obiektywizmu, żeby to uznać oraz na tyle mało buty żeby zostawić miejsce na niepewność :) Kiedyś okazało się, że ziemia jednak nie jest płaska, a potem, że nie leży nawet w centrum swojego układu. Życie płata figle, a wiem, że nic nie wiem. Dobrej nocy :)
  • 0

#19
eragon3d

eragon3d

    Go KalistenikaPolska.pl!

  • Bywalec
  • 748 postów

Widzę Merfi, że przesz w zaparte, najpierw są wyjątkowi ludzie których nie ima się biochemia, a teraz są ludzie wyjątkowi których nie dotyczy bilogia. Z chemią i fizyką też tak jest? Może na tych wyjątkowych matematyków kalorii dzięki ich skomplikowanym obliczeniom zaczyna słabiej działać grawitacja i dlatego tak szybko wskazówka wagi pokazuje mniejszą wartość?

 

Moja mama, babcia i dziadek mają żylaki. Mam dwóch braci. Z nas trzech tylko ja mam. Dlaczego? Bo istnieje coś takiego jak geny recesywne i dominujące. To co u moich braci jest cechą recesywną w moim wypadku jest cechą dominującą. Jeden ma oczy niebieskie, drugi zielone, a trzeci brązowe. To wszystko genetyka, a genetyka to dział biologii.

 

To, że ktoś je tylko zielsko nie oznacza że jest zdrowy, nawet jak tak się czuje. Nasze odczucia są tylko subiektywne. Poszedłem kiedyś oddać krew. Czułem się świetnie, byłem wyspany. Lekarka powiedziała, że nie mogę oddać krwi bo mam za wysoki poziom leukocytów. Czułem się świetnie, a jednak wewnętrznie byłem chory.

 

Dlaczego niektórzy palą do dziewiędziesiątki i nie mają raka, a dwudziestolatek, który nigdy nie palił może umrzeć na raka przełyku? Najpewniej dlatego, że uaktywnił się w nim jakiś patogen, kórego mutacja spowodowała rozwinięcie się raka. Czysta biologia.

 

Jak ktoś nie ma wokół siebie mięsa to je rośliny i na odwrót. Człowiek jest jedną z najlepiej dostosowujących się istot na ziemi i dlatego może przeżyć w niemal każdych warunkach. Ze zwierzętami jest tak samo. To też jest biologia.

 

Dlaczego ludzie czują się zle na paleo/tłuszczówce? Pytanie w którym momencie czują się zle. Jak zmieniasz cokolwiek w życiu musisz się najpierw przystosować do nowych warunków, z regóły na początku jest to trudne i bolesne. Czytasz Daviesa, powinieneś to wiedzieć. A jeżeli czują się zle po dłuższym czasie to po to mają mózg żeby zastanowić się co robią zle, często nie stosują sie do zasad tylko je modyfikują bo takie mają widzimisię, a potem na tym cierpią i narzekają, że coś nie działa, identyczna sytuacja jak z treningami. Tylko idiota tkwi w miejscu i nic nie zmienia, gdy coś nie działa.

 

Odwracając kota ogonem zadam pytanie: A dlaczego tak wielu ludzi zle się czuje na wysokowęglowodanowej diecie?

 

Nie ma jednego przepisu na jedzenie dla wszystkich ludzi. Ale są zasady do których człowiek wyewoluował i jedno pokolenie nie zmieni kilkuset tysięcy lat ewolucji. Każdego z nas dotyczy biologia, chemia, fizyka, biochemia. To nie jest tak, że pan Gienek jest wyjątkowy i może się podpalić i nic mu nie będzie, chwycić piorunochronu podczas uderzenia w niego piorunu i nic mu nie będzie. Każdy z nas jest taki sam. Różnimy się tylko szczegółami, genami mniej lub bardziej recesywnymi czy dominującymi. Na każdego z nas węgle podziałają wyrzutem insuliny i spowodują odłożeni się tłuszczu. Każdy z nas ma taki sam zestaw hormonów. A wszelkie dysfunkcje biorą się z mutacji/złego podzielenia się komórek/upośledzenia spowodowanego czynnikami środowiskowymi. Nie ma w tym żadnej magii i wyjątkowości.

Piszesz ciągle, że każdy jest inny, owszem różnimy się wieloma cechami, na każdego działa to samo ale z inną mocą. Nie możemy być dokładnie tacy sami, w innym wypadku dawno temu byśmy wymarli ponieważ wyniszczyłyby nas choroby genetyczne, z racji tego, że zbyt bliskie pokrewieństwo genetyczne osłabia genom organizmu a przez to przyszłe pokolenia. Ale nadal nasze hormony/narządy/zmysły działają u każdego tak samo. Czy jest to Chińczy, Niemiec czy Polak. Czy urodził się na Grenlandii czy w Australii.

 

Mam nadzieję, że udało mi się odpowiedzieć na część Twoich pytań.

 

Wez też pod uwagę to, że pytania w stylu dlaczego powstaje rak nie jest tak proste i ludzie robią z tego doktoraty i poważne prace naukowe więc powstrzymaj się od takich. Biologia Ci na nie odpowie, ale zwróć się do odpowiednich osób.

 

up
Czy chcesz powiedziec, ze weglowodany, ktore sa wolno trawione ( i w ogole jakies inne) nie powoduja wydzielania insuliny? :rolleyes:

 

Nie,
Artykuł musiał być napisany dość prosto by był łatwy w odczycie.
Prawdą jest natomiast, że węglowodany dostarczone z warzyw nie znoszą działania glukagonu.

 

Nie wiem czy dobrze zrozumiałem cały tekst Ant123! ale czy podniesieni poziomu cukru we krwi jest równoznaczne z wyrzutem insuliny? Bo np erytrol nie podnosi poziomu cukru we krwi.


  • 0

#20
Merfi84

Merfi84

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1 733 postów
  • LokalizacjaGdańsk

Nigdy nie powiedziałem, że biochemia się kogoś nie ima. Jedyne co napisałem i piszę do tej pory to, że biochemia nie jest odpowiedzią na wszystko i nie da się człowieka sprowadzić w kwestii żywienia do niej. Najprościej rzecz ujmując - biochemia opowiada o tym jakie są szlaki metaboliczne poszczególnych makroskładników. Można z tego wyciągnąć swoje wnioski jednak to już jest interpretacja. Biochemia nie opowiada o tym, że jedzenie dużej ilości tłuszczy, a małej ww jest najlepszym sposobem na optymalne odżywianie człowieka.

Ja Was wszystkich przepraszam ale jestem typem człowieka, który lubi analizować nawet najbardziej oczywiste rzeczy gdyż w nauce i na świecie już nie raz okazywało się, że najbardziej oczywiste rzeczy okazywały się bzdurą.

Eragon czytam Davisa, właściwie przeczytałem i tak, ta książka wywarła na mnie ogromny wpływ i wywołała mnóstwo pytań jednak zostawiam sobie miejsce na wątpliwości. Jakby nie było to tylko książka oparta na doświadczeniu lekarza i jego interpretacji różnych badań i faktów. Jeśli ktoś ma tak w życiu, że przeczyta książkę albo czyjeś interpretacje i bierze je za biblię to już jego sprawa :) Ja tak nie mam. Nawet Davis pisze parę razy, że wielu rzeczy nie jest pewien i to jest normalne, bo ludzie mądrzy wiedzą, że zawsze mogą być w błędzie.

 

 

Ale nadal nasze hormony/narządy/zmysły działają u każdego tak samo. Czy jest to Chińczy, Niemiec czy Polak. Czy urodził się na Grenlandii czy w Australii.

Spora część Azjatów ma np. zablokowany enzym rozkładający aldehyd octowy. Nie są w stanie trawić alkoholu tak sprawnie jak my. W różnych rejonach świata ludzie mają też np. zdecydowanie inną florę bakteryjną w jelitach. Inna flora bakteryjna oznacza zupełnie inne trawienie pewnych produktów spożywczych. Jest bardzo wiele różnic na świecie, które sprawiają, że nie ma jednej odpowiedzi na żywienie. Japończycy jedzą duże ilości ww i są zdrowi i szczupli. Eskimosi nie jedli w ogóle ww i też byli zdrowi i szczupli.

I generalnie wychodzę z tematu bo będzie po raz kolejny dyskusja na milion stron, a takich już wystarczy w tym temacie. Podkreślam jeszcze raz - mądre rzeczy są wypisane wyżej i warto się tym zainteresować, poczytać, a potem zadecydować za siebie jak jeść :) Najważniejsze to byle bez przetworzonego syfu, chemii i gównianego jedzenia! Pozdro.


  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych