Po tłustym zawsze jest mi ciężko i czuję się "ociężały" nie wiem jak to inaczej opisać 
Nie chce mi sie ciebie przekonywac, bo ty juz "wiesz" swoje, ale pytanie brzmi co to znaczy "jesc tluste?" Dla wiekszosci tlusta karkowka to mieso zjedzone z chlebem albo ziemniakami i surowka. Tylko tutaj ucieka sens tej "tlustosci". Sprobuj zjesc tlusta karkowke, ale bez chleba, conajwyzej z sama musztarda, to wtedy zdanie bedzie mialo sens.
Szwedzi robili badania ile smazonych jajek zje osoba, jezeli zje je bez chleba i z chlebem, z chlebem wyszlo wiecej.
Najprosciej sprobowac prawdziwej tlustosci i poczuc ten "limit" sytosci to usmazyc sobie cebule na smalcu, chyba kazdy to lubi.
Potem sprobowac zjesc to bez niczego, conajwyzej posolone. Szybko bedzie dosc, wlasnie od tlustosci. A potem mozna sprobowac to samo z chlebem, gwarantuje, ze da sie jesc dalej, mozna tak zjesc cala patelnie. Bo chleb wytlumi te tlustosc, dziala jak gabka. A potem wszscy zwalaja wine na "tluste" kiedy przyczyna tkwi gdzie indziej.
Tylko po czym potem sie czujesz ociezaly, po tlustosci, ktora relatywnie malo miejsca zajmuje w zoladku i w zasadzie blyskawicznie sie trawi (tylko 1 enzym - lipaza i troche zolci), czy moze po chlebowo-tluszczowej pulpie, ktora utknie w zoladku i tam bedzie sie powoli trawic?
Edited by Salute!, 16 October 2015 - 12:59 PM.