Skocz do zawartości

Nasze strony:



Witamy na Kalistenika Polska
Zarejestruj się aby mieć dostęp do wszystkich funkcjonalności które Ci oferujemy. Po rejestracji i zalogowaniu się będziesz mógł uczestniczyć w dyskusji, oceniać wątki, aktualizować statusy, tworzyć własne albumy w galerii, a także dokonywać zakupu w naszym sklepie!
Zaloguj się Zarejestruj się
Zdjęcie

Sposób na życie - Skazany na trening - Ciało i Duch

skazany na trening paul wade dziennik postępy kalistenika

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
157 odpowiedzi w tym temacie

#141
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 69 - Nie mam czasu myśleć o treningu - część 1

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 5 - 10/5 (+5)

Przysiady - Krok 5 - 0

Mostki - Krok 1 - 25/25/10  (+10)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 3/2/2/1/1    (-1)

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 8/7/6/5/6   (+1)
 

CIAŁO:

 

Od trzech tygodni nie pisałem dziennika (ale to nie znaczy, że nie ćwiczyłem!) i trzeba by go nadrobić. Oto tydzień 69 i zanim sobie ponarzekam w sekcji duchowej, podsumujmy co się działo:

 

Przysiady - Z tymi przysiadami to wyszło jakoś tak, że ostatecznie nie wyszło. Miałem je zrobić następnego dnia i w końcu to nie nastąpiło... Wiecie jak to u mnie czasami bywa. A że ostatnie 6 tygodni z rzędu był progres, to uznajmy ten tydzień za krótką przerwę.

 

Brzuch - Doszła druga seria i na razie wiele nie zmieniła, ale wiem do czego to wszystko zmierza - już nie raz to przerabiałem. Za chwilę znowu będzie ciężko...

 

Mostki - Trochę mnie mięśnie pośladkowe bolą. Mostek działa tak, że automatycznie je spinam (to chyba poprawne) no i oczywiście chcę tak chwilę w górze przytrzymać, a przy tej ilości powtórzeń zaczynam to już odczuwać. Jest fajnie.

 

Podciąganie - Bardzo byłem nakręcony na podciąganie, bo ból nadgarstka ustąpił i pierwsze serie poszły fajnie, ale na koniec zabrakło siły i skończyłem jedynkami. Tak już bywa. Zobaczymy za tydzień.

 

Pompki - Tutaj też bólu już nie czułem i udało mi się nawet wykręcić najlepszy wynik. Świetnie!

 

 

DUCH:

 

Żeby to było tak, że nie mam czasu ćwiczyć... Akurat na tym polu wszystko w porządku. Zdarzy mi się jakieś mniej w moim odczuciu istotne ćwiczenie opuścić (co z resztą czasami może wyjść na dobre), ale swoje główne cele (podciąganie i pompki) ciągnę ile mogę (i na ile pozwala prawy nadgarstek, który ostatnio żyje swoim życiem). Jest w tym wszystkim mały szkopuł, który mam nadzieję opiszę krótko i zwięźle. Otóż nie mam czasu myśleć o treningu.

 

Każdy z nas pamięta pewnie ten okres pierwszych treningów. Pierwsze pół roku to była codzienna fascynacja kulturą treningu, jadłospisem i progresem. Oglądałem filmiki motywujące, szukałem informacji, kopałem i kopałem. Oczywiście ten okres mija, co dla wielu oznacza również pożegnanie z treningiem, a wiem co mówię, bo sam mam takich znajomych, którzy rezygnują bo brzuch zbyt mocno przyciąga ich do ziemi. Na szczęście co wytrwalsi zostają i od pewnego momentu wkrada się rutyna. Machamy swoje, wracamy do życia. Jest progres? Jest. To świetnie. Jak go nie ma to lekka zmiana i jedziemy dalej. Tak, wszystko fajnie, tylko czuję pewien niedosyt.

 

To moje marudzenie (wolę je nazywać filozoficznym rozpatrywaniem tematu) bierze się z okresu życia w jaki ostatnio popadłem. Nowy projekt w pracy spowodował, że od 30 dni doglądam, poprawiam i testuję jedną rzecz z taką intensywnością, że praca czasami przychodzi ze mną do domu. Z energią bywa różnie, zależy jak bardzo męczący był to dzień, ale przecież w odwodzie pozostaje też weekend i on często ratuje mój tydzień treningowy. Niestety poza tym i życiem prywatnym przestałem "jarać się" trenowaniem. Nie czytam o tym, nie szukam fajnych, zdrowych posiłków do pracy, nie oglądam filmów motywujących i ogólnie nie rozmyślam nad swoim treningiem.

 

Przestałem analizować wyniki, szukać alternatyw w postaci fajnych ćwiczeń na zmianę rytmu. Po prostu... ćwiczę. Rezultaty są powolne, ale cały "plusy są dodatnie", więc wszystko w porządku. Co tydzień widzę też poprawę sylwetki, a gdy oglądam swoje stare nagrania to łapię się za głowę i śmieję sam do siebie... by po wszystkim zamknąć komputer i wrócić do książki (moje wielkie hobby) czy żony (moje wielkie hobby).

 

A zresztą... pogadam sobie jeszcze w następnym poście.

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 1

#142
Krzepki Paweł

Krzepki Paweł

    "Jesteśmy tylko marionetkami własnego umysłu"

  • Bywalec
  • 261 postów

Heh, śmieszne ,bo czytając tę część twojej wypowiedzi, w której piszesz o tym, że przestałeś oglądać te wszystkie filmiki motywujące, cały czas czytać o treningu i generalnie "żyć tym", poczułem się dokładnie tak, jakbym to ja był nadawcą tejże wypowiedzi. Miałem dokładnie to samo. Początki treningu, można powiedzieć pierwsze pół roku, może rok, to było ciągłe chłonięcie nowej wiedzy, zmienianie planów, i generalnie ogólnie pojęta fascynacja treningiem. Potem nadszedł  rok drugi, trzeci, no i teraz to już chyba będzie czwarty. Wiele się zmieniło, przede wszystkim moje podejście. Jest przecież szkoła i mnóstwo rzeczy które muszę bądź mogę zrobić w ciągu dnia, dlatego trening zacząłem traktować jako rutynę. Robię każdy, nie opuszczam, a jeśli muszę, to nadrabiam kolejnego dnia.

Tak naprawdę to zauważyłem, że odkąd mam takie podejście to mniej przejmuje się np tym, że progres jest zbyt wolny. Wiadomo, od czasu do czasu coś zmienię w planie, ale jest to raczej długotrwała zmiana, a nie tak jak na początku, kiedy to po kilku treningach już chciało się przeskakiwać na coś innego, żeby tylko przyspieszyć progres. No ale najważniejsze, że ciągle mam swoje cele treningowe, dążę do nich i się nie poddaje. Pozdrówki :)


Użytkownik Krzepki Paweł edytował ten post 13 luty 2017 - 21:08

  • 0

#143
Maciekz

Maciekz

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 102 postów
Ja zaczynam podchodzić do tematu w ten sam sposób. Najważniejsza jest zabawa i dobre zdrowie.

Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka
  • 0

#144
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 70 - Nie mam czasu myśleć o treningu - część 2

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 5 - 10/10  (+5)

Przysiady - Krok 5 - 20/20  (+5)

Mostki - Krok 1 - 25/25/15  (+5)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 3/2/2/2/1    (+0)

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 8/7/6/6/6   (+1)
 

CIAŁO:

 

Oto co działo się dwa tygodnie temu, czyli tydzień numer 70:

 

 

Brzuch - Wciąż jakoś to ogarniam i ćwiczenie to nie jest jakoś bardzo uciążliwe. Fajne jest to ciągłe i stałe napięcie brzucha.

 

Przysiady - Ha, w tym tygodniu udało się zrobić przysiady. Zwróciłem też uwagę że cel to 2s30, więc jestem już niedaleko.


Mostki - Wciąż wszystko działa jak należy, ale droga jeszcze daleka.

 

Podciąganie - Powróciłem do swojego najlepsze wyniku. Było dość ciężko, ale jakoś poszło.

 

Pompki - Pompki cały czas na plusie i to jest super. Jeszcze chwilę pociągnę ten krok i przejdę chyba dalej, bo to już prawie 25 tygodni jednego ćwiczenia. Chyba przyjdzie czas na zmiany.

 

 

DUCH:

 

Musiałbym się zastanowić, czy ja w ogóle potrzebuję myślenia o treningu. I tutaj przechodzimy w rejony celów i marzeń. Moim marzeniem był planche i swobodne podciąganie się na drążku. Również chciałbym kiedyś wykonywać pompki stojąc na rękach. A co z realizacją tych marzeń? Wiem, że każde z nich to są w moim przypadku lata ćwiczeń. Nie dążę do nich usilnie - robię swoje i oglądam powolny, aczkolwiek ciągły progres. Całość trwa wolno, ale każdy wie, że plan Wade'a należy do ścisłej, najwolniejsze czołówki. No i teraz już wiem jak trudne są te wyżej opisane przeze mnie ewolucje i bardzo doceniam ludzi, którzy są tak nakręceni, że potrafią je osiągnąć.

 

Właściwie to przykład człowieka, który ma tego typu pasję mam bardzo blisko. Mój brat (4 lata ode mnie młodszy) ćwiczy już od jakiegoś czasu. Potrafi z łatwością wykonać kilka pompek w staniu na rękach (póki co przy ścianie) i kiedyś gdy na to patrzyłem myślałem: Fajna sprawa, wystarczy trochę poćwiczyć i można tak efektowne rzeczy robić.

Teraz już wiem jakie to musi być piekielnie trudne i jakiej siły musi to wymagać. Ćwiczę już półtora roku, a nie mogę się nawet równać z osiągnięciami człowieka, dla którego ćwiczenia siłowe są na pierwszym miejscu.

 

Ze mną było inaczej - swoje ćwiczenia początkowo traktowałem jako nowy sposób na życie (stąd taki tytuł dziennika). Z czasem okazało się, że pozostaną one jedynie uzupełnieniem mojego życia (ale za to bardzo pozytywnym) i profity jakie dzięki temu zdobywam będą środkiem do osiągania innych i ważniejszych dla mnie celów.

 

Myślę, że to jest istotą każdego hobby i każdej pasji: By uzupełniały one nasze życie i budowały bazę rozległych doświadczeń, by osiągać to o czym naprawdę marzymy.

 

Do przeczytania w następnym poście!

 


  • 1

#145
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 71 - Czas na zmiany w podciąganiu

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 5 - 15/10  (+5)

Przysiady - Krok 5 - 25/20  (+5)

Mostki - Krok 1 - 25/25/25  (+10)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 2/2 , 2x5s zwis ,negatyw, zwis

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 8/7/7/6/6   (+1)
 

CIAŁO:

 

Stwierdziłem, że w takim tempie nigdzie z podciąganiem nie dojdę, więc warto coś zmienić. Najpierw spróbowałem standardowych półpodciągnięć, ale czułem, że nic z tego. Po dwóch seriach zmieniłem taktykę. Zrobiłem dwie serie, w których najpierw wiszę w pozycji górnej przez 5 sekund, potem robię bardzo wolny negatyw i na dole wiszę również 5 sekund. Jestem bardzo ciekaw w jaki sposób wpłynie to na mój trening, dlatego pozostanę przy tym przez jakiś czas.

 

Reszta ćwiczeń poszła standardowo. Trochę sobie poszalałem przy mostkach, bo są one po prostu niezwykle łatwe.

 

Do przeczytania w następnym poście!

 


  • 0

#146
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 72 - No to teraz czas na zmiany w pompkach!

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 5 - 15/12  (+2)

Przysiady - Krok 5 - 0

Mostki - Krok 1 - 30/30/30  (+15 - KONIEC)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 5x 5s zwis, negatyw, zwis

 

Trening 5x10:
Pompki - Krok 5 - 5/4/4/3/3 (rozstaw 23cm)
 

CIAŁO:

 

Oj sporo się działo w tym tygodniu:

 

 

Brzuch - W tym tygodniu progres mały, ale nie ma się czym przejmować.

 

Przysiady - W tym tygodniu po raz pierwszy w życiu pojechałem na... Narty! No i jak można się było tego spodziewać, nogi nieźle dostał w kość i przysiady postanowiłem sobie tym razem odpuścić.


Mostki - Czas już najwyższy przejść dalej, bo nawet przy tej ilości powtórzeń nie czuję już wyzwania.

 

Podciąganie - Kontynuuję zabawę w zwisy i negatywy, spróbuję następnym razem wydłużyć nieco czas zwisu.

 

Pompki - Chciałem już przejść na pompki wąskie, ale okazało się, że jest to póki co dla mnie awykonalne. Stąd też najlepiej będzie chyba stopniowo zmniejszać rozstaw. W tym tygodniu zacząłem od 23 cm szerokości. Zobaczymy jak mi będzie szło w takim modelu.

 

DUCH:

 

Jak już kiedyś wspominałem - bardzo lubię zmiany w treningu i uczucie trenowania mięśni pod innymi kątem. Zawsze wyzwala to dodatkową energię, którą zamierzam wykorzystać.

 

Do przeczytania w następnym poście!

 


  • 0

#147
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 73 - Przerwa - wyjazd za granicę

 

Akurat przytrafiła mi się tygodniowa delegacja, na której może nie będę miał możliwości ćwiczyć, ale na pewno mięśnie nie będą miały odpoczynku. Widzimy się za tydzień. Zostały już tylko dwa tygodnie do kolejnego wielkiego podsumowania. To już będzie 75 tygodni treningu - masakra.

 

Do przeczytania za tydzień!

 


  • 0

#148
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

WRÓCIŁEM!

 

 

Już dawno temu chciałem napisać tutaj ponownie, ale forum niespodziewanie umarło. Nie dawno zauważyłem, że wszystko wróciło do normy, więc kontynuujemy!

 

Oczywiście ja przez cały ten czas nie odpuszczałem i tydzień w tydzień ćwiczyłem. Ostatnio w moim treningu wydarzyły się naprawdę niesamowite rzeczy i dlatego czas nadrobić ten czas. W najbliższych dniach będę publikował zbiorcze podsumowania zaległych tygodni, aż wreszcie dotrzemy do teraźniejszości.

 

Zapraszam:

 

 

Tydzień 73 do Tydzień 75 -  Wyjazd nie spowodował spadku motywacji

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 5 - 15/15/10  (+13)

Przysiady - Krok 5 - 30/25/10  (+20)

Mostki - Krok 2 - 10/15  (+5)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 5x 5s zwis, negatyw, zwis   (+0)
Pompki - Krok 5 - 5/5/5/4/4 (rozstaw 20cm)
 

CIAŁO:

 

Podsumowujemy na raz kilka tygodni z marca, więc jest o czym pisać:

 

 

Brzuch - Nie wiem czy pamiętacie, ale aktualnym ćwiczeniem są "Wznosy prostych nóg na leżąco". Idzie mi tutaj całkiem nieźle i ciągle poprawiam swoje rezultaty, więc nie ma co narzekać.

 

Przysiady - Tutaj ćwiczeniem są standardowe przysiady. Ćwiczenia nóg były do tej pory dla mnie najłatwiejsze i to się nie zmieniło, stąd tak ogromny przyrost.


Mostki - Jeśli chodzi o mostki, to krok pierwszy był banalnie prosty. Teraz przyszła kolej na coś w czym nie czuję się jeszcze komfortowo, ale mam tak czasami przy nowych ćwiczeniach. Nie wiem nawet jak w prostych słowach opisać to ćwiczenie dla osób, które skazanego nie śledzą, także Google musi wam pokazać o co w tym chodzi, ale czuję mocne napięcie mięśni piersiowych przy takim ułożeniu rąk i póki co jest... cóż... ciężko.

 

Podciąganie - Wciąż wykonuję sekwencję "zwis w pozycji górnej, negatyw, zwis w pozycji dolnej". Cały czas trwa moja droga do półpodciągnięć, choć idzie mi ona jak po grudzie. Naprawdę ciężko jest mi wzmocnić plecy, ale nie poddam się!

 

Pompki - Cały czas zmierzam w stronę pompek wąskich, przez cały czas zmniejszając odległość pomiędzy dłońmi. To już tylko 20cm! Dodatkowo zrezygnowałem z układu 5x10, gdyż dojście w ten sposób do pełnych pompek wąskich zajęłoby wieczność. Według mnie 5x5 tutaj zupełnie wystarczy.

 

DUCH:

 

Tydzień 73 to była w sumie tygodniowa delegacja, ale po powrocie machnąłem dwa świetne i przede wszystkim pełne tygodnie treningowe. Świetne postępy i świetne samopoczucie!

 

Do przeczytania w następnym poście!

 


  • 1

#149
Pablo1

Pablo1

    Advanced Member

  • Administrator
  • 3402 postów

Miło znowu zobaczyć wpis u Ciebie ;)


  • 0

E = mc2
Efekty = motywacja * (ciężka praca)2
Enstein naprawdę był geniuszem.


#150
Krzepki Paweł

Krzepki Paweł

    "Jesteśmy tylko marionetkami własnego umysłu"

  • Bywalec
  • 261 postów

Super! Lubię czasem poczytać sobie twoje przemyślenia na temat treningu. Dobrze, że nie zrezygnowałeś :)


  • 0

#151
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 76 do Tydzień 80 -  Ciągle coś mi przeszkadzało

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 5 - 7/8/5  (-23 przez 4 tygodnie)

Przysiady - Krok 5 - 30/25/15  (+5 przez 4 tygodnie)

Mostki - Krok 2 - 10/15  (+0 przez 4 tygodnie)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 5/4/3/3/2 (nowe ćwiczenie - podciąganie wspomagane)
Pompki - Krok 5 - 3/4/4/3/3 (pompki wąskie - rozstaw 15cm)
 

CIAŁO:

 

Tak jak w tytule: Ciągle coś mi przeszkadzało. Wyjazdy w pracy, choroba - nie mogłem spokojnie potrenować. Najdobitniej świadczą o tym powyższe liczby. Ale po kolei:

 

 

Brzuch (wznosy prostych nóg na leżąco)- Tutaj krok w tył jest świadomy. Zawsze w ten sposób się ,,karzę (karam?)", gdy zaczynam za bardzo gnać do przodu. Zwolniłem stanowczo, robię dłuższa pauzę. Powtórzeń jest mniej, ale wiem z doświadczenia, że to dobrze zapracuje na przyszłość.

 

Przysiady (klasyczne) - Przyrost jest tak mały, bo przez ostatni miesiąc tylko raz robiłem przysiady. To ćwiczenie, jako że jest stosunkowo łatwe, zawsze zostawiam na koniec i nie zawsze zdążę je zrobić.


Mostki -  Z tym ćwiczeniem też mi na razie jakoś nie idzie jeśli chodzi o konsekwencję. Kompletnie tego ćwiczenia nie rozumiem i nawet nie udaje mi się do niego przyzwyczaić.

 

Podciąganie (droga do półpodciągnięć) - Spróbowałem przejść na półpodciągnięcia - wciąż bez skutku. Dlatego dalej realizuję swój plan przygotowawczy i tym razem spróbuję sił w podciągnięciach wspomaganych. Jedną nogę kładę na podwyższeniu (dość wysoko, noga jest prostopadła do podłoża) i jadę. Z powodu choroby dopiero dwa razy spróbowałem ten wariant i póki co jest mały progres.

 

Pompki (droga do pompek diamentowych) - wciąż schodzę z rozstawem rąk. To już tylko 15cm! Nigdy w życiu nie wykonałem pompki diamentowej i ciekaw jestem jak długo jeszcze będę w stanie zwężać pozycję zanim natrafię na ścianę.

 

DUCH:

 

W moim treningu panuje na razie chaos, ale według mnie to dobrze. Tu coś zmieniam, tam się "karzę", tutaj nie ogarniam. Innymi słowy kombinuję. Próbuję coraz to nowych rzeczy. W końcu mam nadzieję ułożę się na tyle komfortowo, że całość nabierze odpowiedniej płynności. Choć może to być tylko odległa melodia moich marzeń treningowych, bo wiem jak to zwykle w życiu wychodzi.

 

Do przeczytania w następnym poście!


  • 0

#152
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 81 do Tydzień 85 -  Przysiady wąskie i zmiana w mostkach

 

Skazany na Trening:

Brzuch - Krok 5 - 13/13/13  (+19 przez 4 tygodnie - KONIEC)

Przysiady - Krok 6 - 5

Mostki - Krok 3 - 8

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 5/5/4/3/3 (+6 przez 4 tygodnie
Pompki - Krok 5 - 4/3/3/3/3 (pompki wąskie - rozstaw 8cm)
 

CIAŁO:

 

Ostatnio świetnie mi się ćwiczyło i udało mi się przejść do kolejnego kroku w dwóch ćwiczeniach. Oto szczegóły:

 

 

Brzuch (wznosy prostych nóg na leżąco) - Generalnie to jest chyba mój limit. Pracuję nad tym ćwiczeniem już prawie 20 tygodni i nadszedł czas na zmiany. Za tydzień zaczynam wznosy nóg w zwisie na drążku! Mam nadzieję, że dodatkowe zwisy wzmocnią moje słabe ręce, bo drążek to wciąż moja pięta achillesowa.

 

Przysiady (wąskie) - Tydzień temu zorientowałem się, że celech przysiadów klasycznych jest po prostu 2x30 powtórzeń, a do tej pory robiłem aż trzy serie. Wspomniane 2x30 wykonałem z łatwością, dlatego idę dalej. Dopiero co zacząłem przysiady wąskie, ale już mi się podobają. W sumie to nigdy w życiu ich nie robiłem, dlatego to dość interesujące ćwiczenie dla mnie.


Mostki (klasyczne, na podwyższeniu) -  Dałem sobie z drugim krokiem spokój. Nie wiem czy to kwestia mojego rozciągnięcia, ale nie mogę kompletnie znaleźć wygodnej pozycji w tym ćwiczeniu. Dlatego w tym tygodniu przeszedłem do kroku 3, czyli zwykłych mostków, ale z górną częścią ciała na podwyższeniu. Zobaczymy jak to będzie.

 

Podciąganie (wspomagane, droga do półpodciągnięć) - Powiedzmy, że jakoś mi tam te podciągnięcia wspomagane wychodzą i notuję z nimi jakiś progres. Póki co lepszego planu nie mam, więc lecę w ten sposób. Zobaczymy, czy coś na tym zyskam.

 

Pompki (droga do pompek diamentowych) - W tym tygodniu zamieniłem 15cm na 8cm. Jestem już tak blisko, że moje kciuki niemal się stykają. Niestety im węższa pozycja, tym trudniej mi znaleźć w tym wszystkim wygodę, ale jakoś sobie radzę.

 

DUCH:

 

W tych zbiorczych podsumowaniach nie widać wielu szczegółów, jak na przykład tego, czy każdego tygodnia wykonuję wszystkie planowane treningu. Niestety tak nie jest. Zwykle wykonuję 3/5 zakładanego planu. Dużo pracuję i z tego powodu sypie się wszystko po kolei - ilość zjadanych posiłków, ilość snu, ilość treningu. No ale życie jest jakie jest i trzeba starać się realizować swoje cele w każdej wolnej chwili. Gdy zaczynam trening lekko zmęczony i wiem, że nie poprawię swoich osiągnięć, to robi się trochę smutno, ale wiem, że nawet najsłabszy trening jest niewielką cegiełką, która da o sobie znać później. To już ponad półtora roku treningu i nie zamierzam się zatrzymywać z powodu jakiejś tam pracy!

 

Do przeczytania w następnym poście!


  • 0

#153
Hander

Hander

    Brak

  • Użytkownik
  • 8 postów
Przeczytałem niemal cały Twój dziennik, jest wciągający i czyta sie go z przyjemnością. Gratuluję Ci zapału i sukcesów w treningu. Czytając o Twoich sukcesach i porażkach od razu można wyczuć, że nie podchodzisz do poszczególnych ćwiczeń "ot tak" tylko dokładnie masz to przemyślane. Ja zacząłem dopiero po trzydziestce w ten sposób ćwiczyć, ale lepiej późno niż wcale. Życzę Ci dalszych sukcesów.
  • 0

#154
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 86 do Tydzień 90 -  Pompki wąskie! Nareszcie!

 

Skazany na Trening:

Przysiady - Krok 6 - 15/15  (+18 przez 4 tygodnie)

Mostki - Krok 3 - 14/12   (+25 przez 4 tygodnie)

 

Trening 5x5:

Podciąganie - Krok 4 - 5/4/4/4/3 (+0 przez 4 tygodnie)
Pompki - Krok 6 - 3/3/3/3/3

Brzuch - Krok 5 - 5/5/5/5/4  (+10 przez 4 tygodnie)
 

CIAŁO:

 

Naprawdę te ostatnie tygodnie przed wielkim finałem (wielki finał = setny tydzień treningu) są dla mnie niezwykłe. Szczegóły poniżej:

 

 

Brzuch (wznosy kolan w zwisie na drążku) - W końcu przeszedłem z parteru do zwisu i muszę powiedzieć, że jest to fajna zmiana. Przede wszystkim wiszę - liczę, że to wpłynie pozytywnie na trening podciągnięć. Po drugie ciało zupełnie inaczej reaguje na ćwiczenia w zwisie. Bardzo mocno napina się cała talia, brzuch i plecy. Trzeba być maksymalnie usztywnionym by coś z tego wyszło. Gdy zaczynałem te trzy tygodnie temu, jeszcze do końca tego "nie chwytałem", ale teraz rozumiem już o co chodzi. Właściwa sylwetka to podstawa. Kolejny ważny wg. mnie etap to utrzymanie pozycji końcowej (kolana wzniesione). Jest to trudne, ale daje niesamowitą satysfakcję.

Aha, trening przeniosłem do systemu 5x5. Chcę go wypróbować również w tym obszarze. Może będzie fajnie?

 

Przysiady (wąskie) - Tak jak wspominałem ostatnio, tak nadal myślę, że ćwiczenie to jest w gruncie rzeczy łatwe. O ile nie wyrżnie się twarzą o biurko stojące przed nami (preferuję wolną przestrzeń przed sobą), to wszystko jest w porządku! A tak na poważnie - utrzymanie równowagi nie jest bardzo trudne, a samo ćwiczenie jest całkiem przyjemne.


Mostki (klasyczne, na podwyższeniu) - Do tej pory idę jak burza. Ciągły progres, fajne liczby. Powiem jedno - ćwiczenie to nie jest wcale tak proste jak się wydaje. Na początku myślałem, że to musi być przecież banalne, ale wygięcie się w ten sposób jak najwyżej wymaga sporej siły i też jako takiego rozciągnięcia - tego mi kompletnie brakuje i boję się o to, że zemści się to w następnych tygodniach, zarówno w mostkach jak i we wznosach nóg w zwisie.

 

Podciąganie (wspomagane, droga do półpodciągnięć) - Chwilowo progres stanął w miejscu, ale nie mogę nikogo za to winić prócz siebie - trening podciągnięć wykonuję w kratkę i muszę się za to jakoś porządnie wziąć. Problem jest taki, że to nie takie proste...

 

Pompki (pompki wąskie (diamentowe)) -  O tym jak wiele znaczy dla mnie ten krok napiszę w sekcji "DUCH". Tutaj napiszę czysto technicznie - pompki wąskie są diabelnie trudne i wciąż szukam odpowiedniej dla siebie pozycji (a wierzcie mi, możliwości jest wiele, jak kąt ustawienia dłoni, rozstaw łokci, itp.), ale czuję, że to coś dla mnie i będę w tym coraz lepszy!

 

DUCH:

 

Pewien mały chłopiec oglądał niegdyś programy pokroju Takeshi Castle (pamięta to ktoś jeszcze??). W tego typu programach niezwykle silni goście pokonywali trudny i wymagający niezwykłej siły tor przeszkód. Któż nie chciałby być tak silny? Oczywiście każdy z nas oglądał Supermana, ale to było coś innego. Ci ludzie istnieli i wszystko to robili naprawdę! Mały chłopiec też chciał być tak silny.

Później oczywiście dorosłem, ale marzenie o takiej sile pozostało. Swego czasu wyposażyłem nawet swój strych w ławeczkę, ciężary, sztangę i hantelki. Ćwiczyłem, podnosiłem coraz więcej, ale nie byłem w stanie się podciągnąć, a pompek robiłem ledwie kilka... Wtedy to próbowałem też różnych programów w stylu "100 pompek w 100 dni" (czy tam w miesiąc). No co? Byłem młody i wierzyłem w takie rzeczy.

 

Pewnego dnia na Youtube znalazłem prosty w zamyśle trening pompek. Z marszu zabrałem się do roboty. Najpierw pompki na kolanach, 3 serie - proste! Idę dalej! Krok drugi - pompki zwykłe. Trudne... Ale jakoś się udało. Krok trzeci... pompki diamentowe. Mój nos bolał mnie wtedy do późnego wieczora i pomyślałem wówczas, że to niemożliwe wykonać wąską pompkę.

 

Rozumiecie zatem jak wielki dla mnie to wyczyn zrobić nie jedną pompkę wąską, a 3 z rzędu, w dodatku powtórzyć do 5 razy.

 

Ok, pracowałem na to potwornie długo, bo 90 tygodni. Pewnie większość z was zrobiła by to w 1/3 tego czasu. Ale ja zawsze byłem słaby, potwornie słaby. Do sportu się nie nadawałem (grube okulary, astma) i nigdy bardzo o to nie zabiegałem. Ale hej! Wreszcie osiągnąłem coś, o czym myślałem, że jest poza moim zasięgiem. I wiecie co? Najdziwniejsze było to uczucie gdy pomyślałem: "Dobra, to ten dzień, trzeba chociaż jedną pompkę wąską zrobić". Po chwili rozstawiłem ręce na ziemi, nogi razem i... zrobiłem 3 pompki wąskie. Normalnie w życiu nie lubię niespodzianek, ale taką mógłbym dostawać codziennie.

 

Jeszcze nie ochłonąłem. Dajcie mi chwilę...

 

 

Do przeczytania w następnym poście!


Użytkownik Buddha edytował ten post 18 wrzesień 2017 - 19:59

  • 1

#155
Krzepki Paweł

Krzepki Paweł

    "Jesteśmy tylko marionetkami własnego umysłu"

  • Bywalec
  • 261 postów

 Jak tak sobie zaglądam do tego twojego dziennika, a robię to od samego początku jego powstania, to aż trudno mi uwierzyć jak ten czas leci... I tak praktycznie ze wszystkim. Tu pierwszy tydzień, zaraz pięćdziesiąty i ani się nie obejrzałem już do setki dobijasz. Muszę przyznać, że jestem niezwykle ciekaw twoich wyników w 150 czy nawet 200 tygodniu, bo jeszcze nigdy nie spotkałem się z kimś, kto tak skrupulatnie podchodziłby do treningu Wade'a jak ty. 

A tak w ogóle, to bardzo fajnie się czyta te twoje przemyślenia w sekcji "Duch". Tak dalej! :)


  • 0

#156
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

OŚWIADCZENIE DLA CZYTAJĄCYCH NINIEJSZY DZIENNIK

 

 

Żyję. Mam się dobrze. Nie porzuciłem treningów. Od ostatniego napisanego tutaj postu przez cały czas realizowałem swój program, choć nie ma on już szans na dalszą egzystencję. Ale wszystko po kolei. Tekst będzie dość długi – lojalnie uprzedzam.

 

 

Właśnie skończyłem 122 tydzień treningu. Kawał czasu co? Nie zapisywałem jednak swoich postępów w tym wątku z niezwykle prostego powodu – zawsze o tym zapominałem. Można też powiedzieć, że trochę mi się nie chciało, ale również trudno było znaleźć te 15-30min na napisanie postu. Zawsze miałem coś ciekawszego do zrobienia. Nadróbmy zatem ten czas. Poniżej przeczytacie najciekawsze momenty z ostatnich 30 tygodni:

 

Tydzień 90 – Ostatni post opublikowany przeze mnie dotyczył 90tego tygodnia treningu. W tym czasie nastąpił fajny przełom – udało mi się wykonać kilka pompek wąskich. O tym jak ważny był to dla mnie kamień milowy przeczytacie w poprzednim poście, więc nie będę się tutaj niepotrzebnie powtarzał

 

Tydzień 91-100 – W tym czasie dalej poprawiałem swoje umiejętności wykonywania pompek płaskich. W setnym tygodniu umiałem bez problemu wykonać 5 serii po 5 powtórzeń tychże pompek. To był w ogóle fajny czas bo udało mi się wrócić do półpodciągania i wykonywać 2 powtórzenia w 5 seriach. Również mostki na podwyższeniu uległy poprawie, oraz rozpocząłem wznosy zgiętych nóg w zwisie (Krok 7), które też przychodziły mi dość łatwo.

 

Tydzień 101-108 – jedną z ważniejszych ciekawostek było wprowadzenie przeze mnie rozciągania przynajmniej raz w tygodniu. Zauważyłem, że wznosy prostych nóg w zwisie mogą być dla mnie sporym problemem, gdyż wskoczyłem właśnie do „żabek” w zwisie (Krok 8) i to utrzymanie prostych nóg nie było proste. Stąd postanowiłem zawczasu przeciwdziałać. Kolejnym ważnym krokiem w tym czasie było rozpoczęcie pompek nierównych. Pompki wąskie znacznie wzmocniły moje nadgarstki i stwierdziłem, że po osiągnięciu 5x5 czas przejść krok wyżej. Ostatecznie udało mi się osiągnąć wynik 4/3/2/2/2.

 

Tydzień 109-119 – Był to czas intensywnego chorowania. Dwa tygodnie grypy i przeziębienia przeplatywałem dwoma tygodniami powrotu do zdrowia i próbą powrotu do „formy”. Praktycznie w każdym ćwiczeniu cofnąłem się o jeden, dwa kroki w tył by odzyskać siłę. Nie bolało mnie to bardzo – choroba to choroba, przynajmniej nie złapałem jakiejś kontuzji. Postanowiłem spokojnie wrócić do porządku.

 

Tydzień 120-122 – ostatnie tygodnie upłynęły mi na powrocie do najwyższych osiągnięć. Udało mi się skończyć mostki zgięte (Krok 3) i przejść do mostków na głowie. Powróciłem też do przysiadów nierównych oraz bez problemu trzaskam pompki wąskie oraz wznosy zgiętych nóg w zwisie, a to znaczy, że tutaj też jestem wciąż blisko najlepszego osiągnięcia. Największym problemem zawsze były i są podciągnięcia. Byłem zmuszony znów powrócić do negatywów.

 

Podsumowując moje ponad dwa lata niezbyt intensywnego trenowania, według programu Wade’a pozwoliły osiągnąć:

  1. Pompki – Krok 7 (pompki nierówne) – 4/3/2/2/2
  2. Wznosy – Krok 8 (żabki w zwisie) – 4/4/2/2/2
  3. Przysiady – Krok 7 (przysiady nierówne) – 2/2/2/2/2
  4. Podciąganie – Krok 4 (półpodciągnięcia) – 2/2/2/2/2
  5. Mostki – Krok 4 (mostki na głowie) – 3/3/3/3/3

Zaznaczam, że powyższe osiągnięcia to wartości rekordowe. Gołym okiem widać tutaj, że najgorzej poradziłem sobie z podciąganiem (mostki ćwiczę od niedawna, więc je pomijam). Należy też pamiętać, że owszem trzymałem się kolejności ćwiczeń Wade’a, ale ostatecznie we wszystkich ćwiczeniach przeszedłem na trening 5x5. Dlaczego? Czy ilość powtórzeń była zbyt duża? Czy może nie czułem takiego przyrostu siły jakbym chciał?

 

Cóż… moim zdaniem po prostu skopałem sprawę.

 

Wiecie jak to jest zauważyć w końcu, że przez 2 lata wszystko co się robiło w danej dziedzinie robiło się źle? No, może te pompki to taki mój mały promyk, który rozświetla wszelkie cienie, ale jednak, po drodze popełniłem masę błędów.

 

 

Co było nie tak?

 

Pamiętam, jak dwa lata temu przechodziłem do drugiego kroku podciągnięć. Były tam podciągnięcia do poziomu (australijskie) z którymi masa ludzi na forum jak i poza nim ma problem. Również mnie jakoś to ćwiczenie nie szło. Zrzuciłem to po prostu na swego rodzaju nieprzystosowanie do tego ruchu. Brakowało mi tutaj zakresu. Nie potrafiłem „dociągnąć” do końca, przez to przeskoczyłem ten krok i już było lepiej. Szkoda tylko, że w książce Wade’a nie opisano co może być powodem takiego stanu rzeczy. Problem ten był jedynie pierwszym tego rodzaju, a z jakiegoś powodu nie byłem w stanie połączyć ich ze sobą i wyciągnąć jakiegoś konstruktywnego wniosku. Aż do teraz.

 

Oto kilka moich przemyśleń składających się na naukę jaką wyciągnąłem przez ostatnie dwa lata. Jednocześnie jest to powód przez który kończę dotychczasowy reżim treningowy:

 

Jestem krzywy. Mój kręgosłup nie przypomina może ugotowanego makaronu spaghetti, ale nie jest to coś z czego mogę być dumny. Ale jak to? Przecież przez dwa lata ćwiczyłem pompki, robiłem podciągnięcia. Mięśnie powinny same naprostować kręgosłup jeśli są dostatecznie mocne staram się trzymać sylwetkę.

 

Nieprawda.

 

Tak naprawdę nigdy nie byłem u żadnego fizjoterapeuty. Nikt nie nauczył mnie siedzieć prosto, chodzić prosto, biegać prosto. Robiąc pompki dumnie dotykałem klatką do podłogi, wypinając ją przed siebie. Wydawało mi się, że jak klata jest z przodu, to wszystko jest dobrze.

 

Owszem, ale nie w tym sensie.

 

Mięśnie przykurczone nie mają szansy się rozwijać. Mięśnie przykurczone tracą elastyczność i mobilność. Jeśli jakiś mięsień jest przykurczony, to możesz być pewny, że po drugiej stronie znajdziesz mięsień zbyt rozciągnięty. Mięsień ciągle rozciągnięty boli, nie ma szans się wzmocnić. Utrzymując złą postawę w życiu, masz złą postawę w ćwiczeniach. Doskakiwanie brodą do drążka? Bujanie nogami w czasie podciągania? Garb przy pompkach? Mały zakres mostka? Wszystko to wina złej postawy utrzymywanej na co dzień.

 

Myślałem, że mnie to nie dotyczy. Z mostkami nie mam problemów. Wyginam się jak struna. A jednak stojąc luźno barki opadają do przodu, łopatki odstają. Coś tu jest nie tak.

 

Zła postawa powoduje dysproporcję mięśni. Pompki świetnie ci idą, ale podciąganie to katorga? Jest duża szansa, że tak jak ja masz ograniczoną mobilność barków z powodu złej postawy. Pomimo rozwiniętej klatki piersiowej plecy i barki masz słabiutkie i jeśli czegoś z tym nie zrobisz, to nie licz, że posuniesz się do przodu w podciąganiu – dysproporcja mięśni będzie się pogłębiać.

 

No dobra, w takim razie ramiona w tył, głowa dumnie do góry, tak trzymać i się wyprostuję?

 

Bzdura.

 

Prawidłowa postawa to nie tylko trzymanie ramion spiętych z tyłu, wypięcie klatki i prosta szyja. Nie jestem fizjoterapeutą, ale wiem, że prawidłowa postawa to bardzo złożony temat.

 

Napięcie mięśni brzucha, ściągnięcie łopatek, uszy nad ramionami, niezadzieranie głowy do góry, spięte pośladki, odpowiednia rotacja barków. Siedząca praca, nieprawidłowe ułożenie w czasie snu, ciągłe siedzenie przy komputerze i gapienie się w telefon – to wszystko negatywnie wpływa na naszą postawę, choć najgorsze jest jeśli ktoś bierze się za bieganie, wyciskanie, martwy ciąg, pompki czy podciąganie będąc całym pokrzywionym.

Ja tak zrobiłem. Dziś widzę, że tylko cud uratował mnie przed brakiem kontuzji. Miałem co prawda ból barku i lekkie bóle kolana, ale nie podejrzewałem, że to moje ciało woła o pomoc. Myślałem, że to normalne, że może za krótka rozgrzewka, że może za szybko idę do przodu. A odpowiedź była prosta: Robiłem ćwiczenia po prostu źle.

 

Dlatego oficjalnie kończę z tą parodią ćwiczeń. Być może nie starałem się być profesjonalistą, ale nawet ćwicząc dla siebie, w domu, należy trzymać pewien reżim.

 

I nawet nie chcę wspominać tutaj podejścia w stylu: Nie potrzebuję specjalnej diety. Siła rośnie, mięśnie rosną, będę jadł tak jak do tej pory.

 

Kolejna bzdura.

 

Rozwój mięśni i siły jest ściśle związany z tym co jemy. Jeśli jesz bardzo mało, w końcu natrafisz na ścianę. Jeśli jesz śmieci, w końcu natrafisz na ścianę. Jeśli jesz zbyt dużo, w końcu natrafisz na ścianę.

 

Oczywiście jeśli ćwiczysz tylko dla samych ćwiczeń i lepszego samopoczucia to nie ma problemu. Jeśli jednak chcesz coś osiągnąć, musisz zwracać uwagę na to co jesz. Śmieci czy brak ruchu nie zwiastują niczego dobrego.

 

 

Od dziś zaczynam zupełnie inny trening. Skupiał będę się na innych aspektach i trenował swoje ciało inaczej. Nie wiem czy będę dalej pisał. Może zostanę, a może pójdę poza forum. Widzę, że sporo osób przeczytało ten dziennik i myślę, że kilka słów wyjaśnień im się należało. Nie wiem jak dalej postąpię, ale na pewno będę chciał kontynuować spisywanie swoich osiągnięć. Tym razem w innej formie i z innym nastawieniem.


  • 2

#157
JamesFranek

JamesFranek

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1003 postów

Czuję, że powinienem swoje słowo tutaj umieścić. Napisałeś bardzo ogólnie, nie napisałeś z jaką wadą postawy się borykasz, ale z większością się zgadzam, szczególnie z tym, że prawidłowa postawa to bardzo złożony temat, i do jej uzyskania/powrotu nie ma jednej drogi, ani tym bardziej ćwiczenia. W tej kwestii krąży też wiele mitów, szczególnie w środowisku trenujących ze sztangą, ale inne sporty również nie są od tego wolne. Nie napisałeś również co zamierzasz z tym zrobić, jaką konkretnie drogę obierasz, czy chcesz to robić na własną rękę czy zastosujesz pomoc lekarza/fizjoterapeuty/trenera czy innego specjalisty. Rozumiem, jeżeli nie chcesz się takimi informacjami dzielić, ale myślę że byłoby to wartościowe dla innych oraz może takim otwarciem oczu dla tych skierowanych ślepo w jednym kierunku. Poza tym, są na forum osoby, które sporą wiedzą mają i mogłyby wspomóc radą. Zachęcam więc do kontynuowania dziennika, być może w nowym miejscu (temacie) żeby również wyraźnie zaznaczyć zmianę i nowe podejście.

Co do uniknięcia kontuzji to myślę, że głównym czynnikiem był stosunkowo niski ciężar, czyli inaczej trudność ćwiczenia. Trudno się uszkodzić zachowując choć najmniejszą uwagę o technikę, robiąc pompki czy podciąganie, nawet przy nie najlepszym ustawieniu kręgosłupa te siły są mimo wszystko relatywnie małe, wielokrotnie mniejsze niż w treningu z obciążeniem zewnętrznym, w dodatku ze złą techniką. Trochę inną kwestią jest nawarstwianie się złych rzeczy o czym już wspominałeś, chroniczne spięcie poszczególnych mięśni, kompensacja innymi grupami mięśniowymi, zaburzony balans strukturalny...

Nikt nie twierdzi, że to co jesz nie ma najmniejszego znaczenia na wyniki siłowe, sylwetkowe czy zdrowie i samopoczucie, ale ta korelacja na przykład jedzenia fast food i wady postawy jest mała i jeżeli zachodzi to jest raczej skutkiem innych przyczyn.

Choć jestem całym sercem za tym co napisałeś i mocno popieram szeroko zakrojoną świadomość własnego ciała, lubię mówić, że nie musimy znać się na fizyce kwantowej, ale ciało, w którym spędzimy całe swoje ziemskie życie powinniśmy znać jak najlepiej, to jednak ciężko wszystko wrzucić do jednego worka i za wszelkie wady i niepowodzenia uznać jeden czynnik, słabość w jednym ćwiczeniu nie musi być efektem wady postawy, ale najzwyczajniej mniejszej siły danej partii mięśniowej, czy nawet mniejszej siły w konkretnej fazie ruchu ćwiczenia. 

Perfekcja nie istnieje, dlatego nigdy nie powinna ona być celem, ale nieustanna praca nad sobą.

Na koniec dodam jeszcze, że dwa lata to nic w porównaniu do tego, że czeka Cię całe życie, można albo skupić się na niepowodzeniach, które zawsze będą, albo wyciągać wnioski i skupić się na lepszym przeżyciu tego co przed nami.

 

Pozdrawiam i powodzenia.


  • 1

#158
Krzepki Paweł

Krzepki Paweł

    "Jesteśmy tylko marionetkami własnego umysłu"

  • Bywalec
  • 261 postów

Podpisuję się pod tym, co napisał Franek.

Jeśli Tylko znajdziesz na to czas i chęci, to śmiało zakładaj nowy dziennik, bo masz bardzo ciekawy styl jego prowadzenia i dobrze się czytało Twoje przemyślenia na temat treningu.

Trzymam kciuki za Twoje przyszłe cele.
Powodzenia :)


  • 0





Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: skazany na trening, paul wade, dziennik, postępy, kalistenika

Użytkownicy przeglądający ten temat: 4

0 użytkowników, 4 gości, 0 anonimowych