Skocz do zawartości

Nasze strony:



Witamy na Kalistenika Polska
Zarejestruj się aby mieć dostęp do wszystkich funkcjonalności które Ci oferujemy. Po rejestracji i zalogowaniu się będziesz mógł uczestniczyć w dyskusji, oceniać wątki, aktualizować statusy, tworzyć własne albumy w galerii, a także dokonywać zakupu w naszym sklepie!
Zaloguj się Zarejestruj się
Zdjęcie

Sposób na życie - Skazany na trening - Ciało i Duch

skazany na trening paul wade dziennik postępy kalistenika

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
157 odpowiedzi w tym temacie

#41
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

W dzisiejszych czasach to nie ma co z tymi rybami przesadzać ze względu na zanieczyszczenie mórz, jedna rybka tygodniowo styknie :)

Pozdrawiam i życzę wytrwałości i sukcesów.

Oczywiście, że z niczym nie można przesadzać, ale z drugiej strony żeby jeść zupełnie zdrowo musiałbym mieć własną hodowlę zwierząt, mały staw, sporą szklarnię i sad. Nie mam niestety żadnej z tych rzeczy.

Zagorzali przeciwnicy ryb piszą o występowaniu w nich rtęci. Są też przeciwnicy nabiału, mięsa, gotowania, węglowodanów, tłuszczy i w sumie wszystkiego innego.

Sam nie jestem przeciwnikiem żadnego rodzaju posiłków (posiłkiem nie nazywam fast-foodu ani przekąsek). Zauważyłem jedynie, że po ograniczeniu pieczywa czuję się lepiej. Poza tym żyjemy w świecie jakim żyjemy i od chemii jest bardzo trudno uciec. Dlatego nie przejmuję się tym, że spożywanie ryb mnie zabije. Jem kiedy mam je pod ręką i mam na nie ochotę.


  • 0

#42
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 17 - Choroba

 

Pompki - Krok 2 - 20/10    (+10) 
Brzuch - Krok 2 - 10   
Przysiady - Krok 2 - 0

Podciąganie - Krok 1,5 - 0

 

Wpis umieszczam z opóźnieniem, gdyż dopiero teraz mam na niego siłę. Choroba czy kontuzja piękną rzeczą nie jest, ale prędzej czy później każdy sportowiec musi się z nią zmierzyć.

 

Udało mi się zrobić trening we wtorek. W pompkach doszła nowa seria, a w przypadku brzucha zacząłem nowy krok bez żadnych problemów. Nie wiem jeszcze co bardzo napisać o tych wznosach na leżąco, bo szczerze mówiąc niewiele póki co poczułem. Krok 1 był dla mnie sporym wyzwaniem i dużo się dzięki niemu wzmocniłem, więc tutaj na razie wielkiego wysiłku nie było.

 

Choroba nie musi oczywiście oznaczać automatycznego spadku formy. Wolałbym ten okres wykorzystać w jakiś inny sposób. Moim planem jest, gdy już w pełni stanę na nogi, zrobić tydzień, dwa treningu lżejszego. Zejść z powtórzeniami o połowę przede wszystkim w pompkach i podciągnięciach, podejść do tematu na świeżo. Organizm powoli dojdzie do siebie.

 

Szykuję też pewną modyfikację, o której już mi pisaliście - dodam zwisy na drążku oraz rozciąganie co najmniej dwa razy w tygodniu (w dni nietreningowe). Oczywiście na początek podejdę do tematu delikatnie, bez pośpiechu.

 

Najważniejsze to z każdego wydarzenia czerpać jak najwięcej doświadczenia!

 

Do przeczytania za tydzień!


  • 0

#43
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 18 - Powoli wracam do gry

 

Pompki - Krok 2 - 0 
Brzuch - Krok 2 - 0  
Przysiady - Krok 2 - 20/20/20

Podciąganie - Krok 1,5 - 10/10

 

Trening sobotni udało się zrobić. Dowiódł mi on niestety że straciłem bardzo dużo sił. Liczbę powtórzeń zmniejszyłem w podciąganiu o połowę, a i tak było mega trudno. Przysiady również dały w kość jak nigdy dotąd, a cofnąłem się w powtórzeniach kawałek. Jedyne czego teraz pragnę, to odzyskanie zdobytej wcześniej siły.

 

Za tydzień wykonam już dwa pełne treningi. W pompkach również zmniejszę ilość powtórzeń. We wznosach nóg i tak byłem na początku kroku 2 więc tutaj niczego nie zmieniam.

Taki mimowolny regres to niezbyt miła sprawa, ale trzeba z tym żyć i pobić swoje poprzednie dokonania.

 

Do przeczytania za tydzień!


  • 0

#44
Maciekz

Maciekz

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 102 postów
Wytrwałości kolego 😃

Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka
  • 0

#45
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 19 - Pierwsze postępy, pierwszy pełny trening

 

Pompki - Krok 2 - 10/10 
Brzuch - Krok 2 - 12    (+2)
Przysiady - Krok 2 - 22/22/22    (+6)
Podciąganie - Krok 1,5 - 12/12    (+4)

 

CIAŁO:

 

No może nie do końca pełny, bo zapomniałem o zwisach z drążka, a miałem je dodać! Ale i tak jest fajnie. Powoli będę wracał do punktu sprzed choroby, a oto moje przemyślenia:

 

Pompki - Pierwszy trening po chorobie. Było ciężko, ale nie zbyt ciężko bym nie dał rady. Za tydzień spróbuję dodać +4.

Brzuch - Wciąż jeszcze do końca nie czuję tego ćwiczenia i nie wiem "o co w nim chodzi". Czułem napięcie brzucha, a to dobrze. Ćwiczę na jakiejś taniej macie piankowej, ale sprawdza się świetnie. Zobaczymy jak będzie.

 

Przysiady - Nie dogoniłem jeszcze nóg. Czuję zapas, trening nie jest męczący. Będę tutaj spokojnie szedł do końca. Nie przewiduję problemów.

 

Podciąganie - Drugi już tydzień odczuwam dziwny skurcz dłoni pod koniec drugiej serii. Może to wina skórzanych rękawiczek, które zakładam (drążek jest lodowaty). Spróbuje w tygodniu poćwiczyć na tym takim... Nie wiem jak to się nazywa... ściskaczu? Ostatnimi czasy używałem go do rozłupywania orzechów i czas do tego wrócić. Fajne ćwiczenie przy okazji zdrowego odżywiania.

 

DUCH:
 

Dobrze jest wrócić na właściwe tory. Do wakacji chcę wiele osiągnąć, gdyż może to być ważny okres w moim życiu i wypada dobrze wyglądać oraz dobrze się czuć.

 

Każdy kolejny trening z progresem będzie sukcesem i tego się trzymajmy!

 

 

 

Do przeczytania za tydzień!


  • 0

#46
dominik3128

dominik3128

    Brak

  • Użytkownik
  • 2 postów

Dzisiaj wszedłem na to forum i przeczytałem Twoje wpisy o chorobie, więc postanowiłem napisać wpis, żeby dodać Ci trochę otuchy i wzmocnić Twoją motywację do ćwiczeń. Tydzień temu również zachorowałem. To tyle jeśli chodzi o wstęp, a teraz napiszę trochę o swoich postępach jakie poczyniłem od ostatniego wpisu z grudnia.

Pompki: 5 krok 40/40 powoli przechodzę na 6 krok, na razie 16/14.

Podciąganie: 5 krok 11/8 planuję na nim zostać znacznie dłużej, bo w lipcu mam testy sprawnościowe i potrzebuję 20+.

Przysiady: 9 krok 25/25 powoli przechodzę na 10 krok, na razie 7/6 na każdą nogę. Dodam, że 5 krok prawie "z marszu" skończyłem z wynikiem 320 powtórzeń, a 6 krok 100/100. Dopiero potem zaczęła się ciężka praca: 7-30/30, 8 - problemy z osiągnięciem 20/20.

Wznosy nóg: 10 krok 10/8.

Mostek: 6 krok 3-6 w zależności od dnia, tutaj na razie nie skupiam się na ilości powtórzeń, tylko jak najlepszej technice.

Pompki w staniu na rękach: 4-6/3-4 jak wyżej tzn. pracuję nad techniką.

Bieganie: ostatnio się zasiedziałem i przez dwa i pół miesiąca nie biegałem, nie jestem pewien czy straciłem formę, ale po sukcesach w przysiadach jestem dobrej myśli. Na razie mogę podać przestarzały wynik 3min 20s na 1 km. Należy również wspomnieć, że rok temu przed skazanym miałem 4.20, a po osiągnięciu 10/10 w 10 kroku przysiadów mój wynik skoczył do 3.30. Jako że bieg na 1km również mam na testach nie mogę odpuścić sobie biegania.

Pływanie: kolejne choroby skutecznie mnie do tego zniechęciły. Na testach będę miał pływanie kraulem na 50m. Muszę przeprosić się z pływalnią i powrócić do treningów, mój wynik to 60s, ale problem nie leży w przygotowaniu fizycznym tylko w technice, nad którą muszę zdecydowanie popracować.

Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w treningu skazanym.


  • 0

#47
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 20 - Taki postęp to ja lubię

 

Pompki - Krok 2 - 12/12   (+4)
Brzuch - Krok 2 - 14    (+2)
Przysiady - Krok 2 -  trening w terenie
Podciąganie - Krok 1,5 - 14/14    (+4)

 

CIAŁO:

 

Czuję się silny i w pełni sił. Po chorobie nie ma już praktycznie ślady. Tydzień 20 to taki mój mały jubileusz, mała okrągła liczba. Postępy są bardzo fajne i marzę o utrzymaniu takich już zawsze. Oto szczegóły:

 

Pompki - Jest ok. Musiałem zrobić chyba tylko jedną pauzę na dodatkowy oddech, a tak wszystko szło płynnie. .

Brzuch - Tutaj mógłbym więcej, ale cały czas stąpam ostrożnie. Jak zacznę dobrze "czuć" ćwiczenie, to wtedy ewentualnie przyspieszę nieco..

 

Przysiady - Tutaj mamy enigmatyczny trening w terenie. Sytuacja wyglądała tak, że musiałem w pracy sporo się "naschylać" i "nakucać" i finalnie następnego dnia odczułem dość wyraźne zakwasy. W takim stanie uznałem dodatkowe ćwiczenie za zbędny balast, a taką bardziej dynamiczną odmianę w treningu nóg uważam za plus. Dlatego czekam do następnego tygodnia.

 

Podciąganie - Trening wykonywałem zaraz po pracy (w ten dzień od schylania i kucania). Pierwsza seria poszła jak burza. Mógłbym dołożyć znacznie więcej powtórzeń, co bardzo mnie ucieszyło. Druga seria niestety wyciągnęła na wierzch zmęczenie całym dniem i pod koniec ręce już bolały. Jednak temperatura na zewnątrz trochę wzrosła, drążek w garażu trochę się ogrzał i mogłem wykonać trening bez rękawiczek. To zupełnie wyeliminowało skurcz, o którym pisałem ostatnio.

 

DUCH:
 

Takie piękne liczby są jedynie natchnieniem do dalszej walki. Tydzień 20 to dopiero pierwszy przystanek. Chciałbym w tygodniach 25, 50, 75 i 100 zrobić nieco dłuższe podsumowanie na temat dotychczasowych postępów. Myślę, że takie podsumowania będą ciekawe dla osób, które po latach odnajdą moje wpisy i będą chciały zacząć swoją przygodę z podobnego pułapu.

 

 

Do przeczytania za tydzień!


  • 0

#48
Maciekz

Maciekz

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 102 postów
Tydzień po tygodniu widać u ciebie systematyczność i postępy. U mnie dopiero 3 tydzień się zaczyna. Zobaczymy na jakim będę poziomie po 20 tygodniach 😃 Oby wytrwałości starczyło.

Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka
  • 0

#49
Pablo1

Pablo1

    Advanced Member

  • Administrator
  • 3414 postów

Takie podsumowania są dobrym pomysłem ze względu na poprawę monitorowania własnych postępów ;)


  • 0

E = mc2
Efekty = motywacja * (ciężka praca)2
Enstein naprawdę był geniuszem.


#50
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 21 - Cztery godziny snu

 

Pompki - Krok 2 - 15/14   (+5)
Brzuch - Krok 2 - 18    (+4)
Przysiady - Krok 2 - 24/24/24  (+6)

Podciąganie - Krok 1,5 - 15/14    (+1)
     + zwis na drążku - 10s/10s
 

CIAŁO:

 

Prawda, że piękne liczby? Naprawdę tydzień był świetny. Ale nawiązując do tytułu tego wpisu - zawsze byłem ciekaw jaki wpływ ma czas snu na naszą wydajność na treningu. W tym tygodniu poznałem odpowiedź samemu mimowolnie doprowadzając do tego stanu. Zapraszam do szczegółów:

 

Pompki - Trening wtorkowy - tutaj jeszcze rześki i wyspany czułem duże pokłady sił. Zrobiłem +5 i czułem się gotowy na więcej - tak właśnie ma być.

Brzuch - Również trening wtorkowy. Powoli łapię o co chodzi w tym ćwiczeniu, dlatego poszedłem odważniej z powtórzeniami. Zobaczymy co będzie dalej.

 

Podciąganie - Tutaj już sobota. Poprzedniego dnia pobudka o 6 rano, koniec dnia o 3 nad ranem. Dalej pobudka o 7 i tym sposobem mamy idealne warunki typowego, wykończonego człowieka do przetestowania swojej sprawności fizycznej. Nie chciałem tego, jednak tak wyszło. Byłem zły na siebie i na cały świat, że nie będę w stanie dać z siebie wszystkiego. W dodatku kilka godzin w pracy również dodaje swoje trzy grosze. Ale nic tam, zjadłem lekki posiłek i musiałem spróbować. Pierwsza seria poszła... dziwnie gładko. Ręce lekko bolały, ale nie było źle. Minuta odpoczynku i ruszyłem do drugiej serii. Tutaj już było ciężko. Chyba nawet ciężej niż kiedykolwiek. Serię dopiąłem ostatkiem sił nawet już nie pamiętając czym jest technika. Na koniec byłem zadowolony, bo +1 w takich warunkach to nie lada wyczyn. Z tej całej euforii postanowiłem jeszcze dodać zwis na drążku, bo już od dawna zarzekałem się, że to zrobię. Na początek kiepściutki rezultat ale wybaczcie - byłem już u kresu sił.

 

Przysiady - Poczekałem do niedzieli. Na spokojnie, wyspany i gotowy. Machnąłem co miałem, czując już narastający ból w nogach - chyba w końcu doganiam tę partię ciała. Pod koniec czułem jeszcze dodatkowo jakiś dziwny kłujący ból w okolicach prawego kolana. Szybko ustaliłem przyczynę - bardzo pobieżna rozgrzewka. Trzeba na to uważać.

 

DUCH:
 

Długo szukałem w głowie powodu, dla którego poszło mi w tym tygodniu tak dobrze. Potem wszedłem na wagę i już wszystko było wiadome. Dwa kilogramy mniej. Dlatego ten mój wpis radzę brać na dwa razy. Dwa kilogramy w podciąganiu do gigantyczna różnica. Nawet skrajnie niewyspany byłem w stanie wyciągnąć co najmniej tyle, ile poprzednio. Mimo to mam nadzieję, że taki wpis wyjaśnił pewne kwestie. Nigdy więcej nie chcę doprowadzać się do takiego stanu, gdyż naturalnie nie sprzyja on niczemu. Sen to jedna z najważniejszych rzeczy w regularnym treningu. Nie powiedziałbym, że ważne jest by spać jak najdłużej. Ważne, by spać tyle ile potrzebujemy, by w ciągu dnia czuć się cały czas naładowanym.

 

 

Do przeczytania za tydzień!


  • 0

#51
Pablo1

Pablo1

    Advanced Member

  • Administrator
  • 3414 postów

Sam po 4 godzinach snu nie funkcjonuję, więc naprawdę gratuluję postępów.


  • 0

E = mc2
Efekty = motywacja * (ciężka praca)2
Enstein naprawdę był geniuszem.


#52
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 22 - Bo rozciągać też się trzeba

 

Pompki - Krok 2 - 17/17   (+5)
Brzuch - Krok 2 - 20/10    (+2 + trzecia seria)
Przysiady - Krok 2 - 26/26/26  (+6)

Podciąganie - Krok 1,5 - 17/15    (+3)

 

+ zwis na drążku - 15s/15s    (+10s)
+ rozciąganie - 20min

 

 

CIAŁO:

 

Postanowiłem zapracować na swoją przyszłość i dodać rozciąganie. Główne partie na których się skupiłem w tym tygodniu, to nogi (mięsień dwugłowy to się nazywa? Ten w tylnej części ud, który przeszkadza w L-sit) oraz plecy. Nie tylko powinno mi to dać pewną przewagę na przyszłość, ale również poprawia mój obecny stan. Strasznie dobrze mi się śpi po takiej sesji rozciągania, co przetestowałem już kilka lat temu. Również poranek jest wtedy rześki i pełen energii. Niby nic, a cieszy.
Póki co nie jest to jakaś długa czasowo sesja. Zamierzam dojść do godziny tygodniowo rozciągania. To powinno wystarczyć na pierwszym etapie zabawy. Zobaczymy jak czas i moja pamięć na to pozwolą, bo rozciągać się staram w dniach nietreningowych.

 

Poza tym wróćmy do typowego podsumowania:

 

Pompki - Ładnie, stabilnie, maksymalny założony progres zrealizowany. Nic tylko powtórzyć to za tydzień.

Brzuch - W końcu wyłapałem odpowiednią pozycję i rytm. Ćwiczenie okazało się dość łatwe. Wciąż jeszcze rozprasza mnie nieco ciągłe myślenie o zachowaniu 90 stopni w kolanie, ale powoli się przyzwyczaję. Za tydzień nastawiam się na +5.

 

Podciąganie - Pierwsza seria idzie jak po maśle. W drugiej odczuwam już własny ciężar, dlatego staram się nie przesadzać. Progres +3 w tak trudnym ćwiczeniu jest całkiem przyzwoity. Nie pamiętam już nawet zupełnie o problemie, który miewałem na początku ćwiczenia - dociąganiu się maksymalnie do klatki piersiowej. Nie sprawia mi to obecnie najmniejszego problemu.
Czytałem jednak wiele historii ludzi próbujących wykonać pełnoprawny Krok 2. Wszyscy zgodnie twierdzą, że podciąganie się do drążka na wysokości uda w takiej liczbie powtórzeń jest niewykonalne. Dlatego przechodzą oni do wysokości w okolicach mostka. Nie długo zamierzam się o tym przekonać na własnej skórze. Jeśli faktycznie nic nie uda mi się przez dłuższy czas wykrzesać, zadowolę się Krokiem 1,5 i po jego przejściu rozpocznę Krok 3.

 

Przysiady - Dziś zajrzałem do książki i okazało się, że celem ostatecznym jest 40/40/40. Sporo. Nie wiem czy ćwiczenie w takiej liczbie powtórzeń będzie miało mi jeszcze coś do zaoferowania. Na razie skupiam się na dobiciu do 30/30/30. Potem zobaczymy.

 

DUCH:
 

Nic mnie nie boli, nic mnie nie smuci. Nic tylko ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć. Część ludzi powiedziałaby, że mój trening idzie mi jak krew z nosa. Postępy są powolne, czasem z powodu choroby trzeba się cofać, ćwiczę już prawie pół roku, a nie zrobiłem nawet jednej pompki. Ba, nie jestem nawet blisko!
Odpowiedź na to jest jedna. Ćwiczy się dla samego faktu wykonywania aktywności fizycznej. Rezultaty czy tego chcemy, czy nie przyjdą same. Jeśli tylko robimy wszystko poprawnie i idziemy do przodu - to nie ma się co o to martwić. A mnie bawi sama idea ćwiczenia i jest mi z tym dobrze.

 

 

Do przeczytania za tydzień!


Użytkownik Buddha edytował ten post 13 luty 2016 - 21:35

  • 0

#53
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 23 - Znowu chory... Serio?

 

Pompki - Krok 2 - 20/17   (+3)
Brzuch - Krok 2 - 20/15    (+5)

Przysiady - Krok 2 - 0

Podciąganie - Krok 1,5 - 0

 

+ zwis na drążku 0
+ rozciąganie - 20min

 

 

Sześć tygodni zajęło pewnemu wirusowi stwierdzenie, że chyba nie załatwił wszystkiego co sobie zaplanował i powinien zawrócić. W międzyczasie pobłądził i dotarł dopiero w czasie drugiego treningu. Stąd udało mi się "przypompować" i "przywznosić nogi", ale przysiady i podciąganie zostały niestety wycięte.

 

Tym razem choroba nie jest tak ciężka i nie będę ponownie okrajał swojego treningu. Zacznę tam, gdzie skończyłem.

 

Wiecie, są zawsze jakieś plusy chorowania. W moim przypadku na przykład sporo godzin ostatnio spałem. Sen jest przecież dobry. Może nie w przypadku gdy jedynym paliwem są jakieś tabletki, a o porządnym posiłku mowy nie ma, ale sen to zawsze sen.

 

Co poza tym? Można sobie porozmyślać, poplanować, pomarzyć... o dłuuugiej serii treningu bez choroby. Tydzień 25 zbliża się wielkimi krokami (w moim mniemaniu pewien kamień milowy treningu) i zamierzałem jeszcze sporo do tego czasu osiągnąć. Okazuje się, że chyba nic z tego nie będzie, bo pech ciągnie się za mną.

 

Dobrze jest mieć w takim momencie nastawienie maksymalnie waleczne. Jak biją to trzeba wstać i się zrewanżować. A więc wstanę, bardzo wyspany i wypoczęty zresztą, i się zrewanżuję.

 

Kolejny trening będzie udany!

 

Do przeczytania za tydzień!


  • 0

#54
Krzepki Paweł

Krzepki Paweł

    "Jesteśmy tylko marionetkami własnego umysłu"

  • Bywalec
  • 299 postów

Ja przestałem chorować odkąd naprawdę zacząłem zwracać uwagę na to jak się ubieram na dwór np do biegania czy po prostu ćwiczeń, pogoda w tej porze roku jest bardzo zdradliwa i może się wydawać że jest nam ciepło a chwile później zaczyna wiać przeszywający chłodem wiatr, co jest jeszcze bardziej niebezpieczne gdy jesteśmy spoceni po treningu, wtedy to jest wręcz proszenie się o chorobę. Zdarzało mi się też zachorować np przez ćwiczenie przysiadów wysoko powtórzeniowo podczas takiej pogody, pot, zadyszka, wiatr no i pogadane na dwa tygodnie :). Ciepła herbatka z miodem i zdrowiej! Życzę dalszych postępów i gratuluję samozaparcia w tym żółwim treningu wg. Wade'a. Też nim jadę już od dwóch lat i jest ok :)


  • 0

#55
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 24 - Wszystko na plusie

 

Pompki - Krok 2 - 20/20   (+3)
Brzuch - Krok 2 - 20/20    (+5)
Przysiady - Krok 2 - 28/28/28  (+6)

Podciąganie - Krok 1,5 - 17/17    (+2)

 

+ zwis na drążku - 15s/15s
+ rozciąganie - 20min

 

 

CIAŁO:

 

Ten tydzień nie był do końca lekki, ale wyszedł bardzo pozytywnie. Rozciągania i zwisu na drążku póki co nie poprawiałem, bo nigdzie mi się z tymi dwoma aspektami nie spieszy.

 

Oto szczegóły:

 

Pompki - Za tydzień 3 seria. Myślę, że standardowo dobiję do 30/30/30 i przejdę do Kroku 3. Wyższe liczby powtórzeń męczą mnie strasznie, a niewiele siły mi już dają.

Brzuch - Tutaj podobnie - za tydzień seria numer 3. Ćwiczenie męczy mnie coraz mniej i też nastawiam się na 30/30/30 jako zwieńczenie tego kroku.

 

Przysiady - Poszło lekko i sprawnie. Czuję co prawda przy tej liczbie powtórzeń lekkie odrętwienie nóg, ale to nic czego nie można by przejść. Wystarczy zacisnąć zęby i robić swoje. Za tydzień planuję zakończyć ten krok i przejść wreszcie dalej.

 

Podciąganie - Standardowo najtrudniejszy trening. Przedramiona bolą już dość mocno pod koniec drugiej serii. Liczę, że gdy dojdę do 20/20 wszystko się ustabilizuje..

 

DUCH:
 

W następnym tygodniu trzeba dać z siebie wszystko, bo szykuje się okrągłe podsumowanie. Na tę chwilę nie mam specjalnych przemyśleń - zostawię wszystko na przyszły tydzień.

 

Do przeczytania za tydzień!


Użytkownik Buddha edytował ten post 29 luty 2016 - 23:03

  • 0

#56
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

Tydzień 25 - Piękne pół roku za mną

 

Pompki - Krok 2 - 20/20/10   (+ trzecia seria)
Brzuch - Krok 2 - 20/20/10    (+ trzecia seria)
Przysiady - Krok 2 - 30/30/30  (+6 - KONIEC)

Podciąganie - Krok 1,5 - 20/20    (+6)

 

+ zwis na drążku - 15s/15s
+ rozciąganie - 20min

 

 

CIAŁO:

 

Takich progresów dawno nie miałem i jest to świetny prezent na 25ty tydzień treningu (nieco ponad pół roku).

Oto szczegóły sesji:

 

Pompki - Lekko, przyjemnie, świetnie. Czuję, że im dalej w ćwiczeniach, tym bardziej się rozkręcam - w sumie nie jest to jakoś dziwne. Teraz już prosto do końca tego kroku

Brzuch - Tutaj idę równo z pompkami i również nie już zbyt ciężko. Zostaje pracować nad perfekcyjną techniką.

 

Przysiady - Wreszcie dotarłem. Oczywiście końcowa liczba powtórzeń jest nieco niższa niż w książce, ale dla tych, którzy nie śledzą dokładnie mojego dziennika, według mnie jest wystarczająca. Wyższe powtórzenia zwyczajnie nie dają mi już frajdy, ani poczucia postępu. Stąd tutaj w pełni świadom kończę i za tydzień przechodzę dalej.

 

Podciąganie - Było lżej niż tydzień temu i progres genialny. Teraz tylko powtórzyć to za tydzień - już wiem, że nie będzie łatwo.

 

DUCH:
 

Zapraszam do podsumowania połowy roku moich treningu już w następnym poście!

 

Do przeczytania w podsumowaniu!


  • 0

#57
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

PODSUMOWANIE

 

25 tygodni treningu

 

Witam wszystkich! Dzień to dla mnie wyjątkowy, gdyż postanowiłem opisać dokonany na przestrzeni pół roku postęp. Zupełnie od zera wszedłem w świat kalisteniki, zmotywowany książką Skazany na Trening oraz własnymi postanowieniami.

Zacznijmy od początków, czyli z czym przyszedłem, jak wystartowałem:

Wzrost: 185 cm
Waga: 76 kg
Osiągnięcia siłowe: Brak / Nie stwierdzono
Zapał: W nadmiarze

Minęło pół roku i z tej okazji przygotowałem grafikę podsumowującą. Oto poszczególne etapy, przejścia i liczby powtórzeń:


Załączony plik  Trening.png   250,05 KB   12 Ilość pobrań

 

//Edit Aktualnie jestem tutaj:

Pompki: Krok 2 - jestem gdzieś tam w połowie (ale została już ta łatwiejsza dla mnie część)
Brzuch: Krok 2 - również jak w przypadku pompek
Przysiady: Krok 3 - właśnie zaczynam
Podciąganie: Ułatwiony Krok 2 - ponownie jestem gdzieś w połowie i przede mną ta łatwiejsza część

 

Szczegółowe podsumowanie postanowiłem podzielić na kategorie. Żeby nie przedłużać zacznijmy!
 

 

SYLWETKA

 

Cóż, na pewno nie urosłem, na to już za późno. Ale za to schudłem. Dziś ważę 72kg. Zniknęły zalążki oponki na brzuchu, a zrzucenie zbędnego tłuszczu pomogło mi w treningach. Oprócz tego na całym ciele pojawił się widoczny zarys mięśni. Najlepiej widać to na klatce piersiowej oraz ramionach. Nic spektakularnego, ale z pewnością świetna baza pod dalsze postępy.

 

SPRAWNOŚĆ

 

Kiedyś wspominałem, że mieszkam na czwartym piętrze w bloku i do mieszkania prowadzi naprawdę dużo schodów. Kiedyś wejście na górę wiązało się, może nie z wycieńczeniem, ale z odczuwaniem tego dystansu. Nogi wyraźnie się nagrzewały i było po prostu ciężko. Dziś oczywiście tego problemu już zupełnie nie mam. Fakt, nie biegam, nie robię nic poza schematycznym treningiem i rozciąganiem, ale forma tak czy siak się automatycznie poprawia. Moje ciało chętniej dźwiga swój własny ciężar i to się czuje.

 

TRENING

 

Z tego aspektu jestem niezwykle zadowolony. Nie opuściłem ani jednego treningu w ciągu 25 tygodni z powodu lenistwa, czy innych wymówek. Owszem, zdarzyły się niestety choroby, ale szybko je przezwyciężyłem i powróciłem do siebie. Jeden trening nóg odpuściłem z powodu zakwasów, gdyż dzień wcześniej intensywnie musiałem nimi popracować i dodatkowe obciążenie uznałem za zbędne (Tydzień 20 na grafice). Stąd swoją postawę w tym zakresie oceniam na celującą. Samą formułę treningu dopasowałem oczywiście pod siebie. Ogromne ilości powtórzeń nie dawały mi już satysfakcji, stąd próg przejścia obniżyłem zazwyczaj do 30/30/30. Pierwsze kroki były na tyle łatwe, że minęły mi szybko i (w miarę) przyjemnie. Progresy były duże, nawet zbyt duże jak na typowy trening, ale pierwsze kroki służyły jedynie za rozpoznanie terenu i nauczenie się własnego ciała. Kroki 2 to jak widać po grafice dość długa walka. Starałem się nie notować gigantycznych progresów, nawet jeśli byłem w stanie. W podciąganiu krok ten musiałem nawet uprościć (nazwałem go Krok 1,5), bo był zwyczajnie za trudny. Tego typu przystosowania treningu jest tutaj wiele, co potwierdza tezę, jaką stawiałem na początku przygody - książka Skazany na Trening jest jedynie drogowskazem - sami wybieramy ostateczną drogę.

 

 

JADŁOSPIS

 

Nie bardzo rozumiałem ideę diety i do dziś jej nie rozumiem, ale nic w tym złego. Dieta jest dla ludzi, którzy jej potrzebują - ja się do nich nie zaliczam. Zdrowe odżywianie to co innego, każdy powinien się tym tematem zainteresować. U mnie udało się wprowadzić pewne zdrowe nawyki. Przede wszystkim dumny jestem z tego, że wprowadziłem proste, szybkie i wydaje mi się zdrowe śniadanie (zmiksowane mleko, płatki owsiane, rodzynki i płatki kokosowe) i ponad 90% śniadań wyglądało w ten sposób. Oprócz tego zwiększyłem ilość owoców i warzyw. Jestem fanem fasoli, cebuli i papryki i jeśli tylko mogę dodać coś z tego do posiłku, to nie waham się ani chwili. Ponadto ograniczyłem znacznie ilość pieczywa. Kiedyś swobodnie zjadałem bochenek chleba w 2-3 dni. Dziś jest to pół bochenka na tydzień, a plany są jeszcze szersze.
Myślałem długi czas nad znacznym ograniczeniem słodyczy. Skończyło się na wyrzuceniu fastfoodu (raz w miesiącu sobie pozwalam, choć niewiele zostało już barów, w których jedzenie jeszcze mi smakuje) oraz przekąsek (chipsy maksymalnie raz w tygodniu). Piwa praktycznie nie piję, z innego alkoholu jedynie wino od święta. Tak mi jest dobrze i przy tym zostanę.

 

 

SAMOPOCZUCIE

 

Dbam o sen. Zwykle sypiam 7,5 lub 9h, co daje mi idealny wypoczynek. Treningi maksymalnie oddalam od siebie, by mięśnie były wypoczęte. Myślę trzeźwo i metodycznie - czekam na rezultaty długofalowe; Każdy trening jest niewielką cegiełką na drodze do czegoś większego. Dodatkowo świetne jest uczucie tego, że coś w życiu jednak robimy, pośród ludzi, którym się zwyczajnie nie chce. Ponadto to co robię jest dla mnie zdrowe i przydatne, co maksymalizuje moją satysfakcję. To na co teraz czekam, to nadejście wiosny i ciepłych dni. Świetnie będzie potrenować na świeżym powietrzu!

 

 

NA KONIEC:

 

Chciałbym przekazać kilka rzeczy osobom, które dopiero zaczynają, bądź mają taki zamiar, lecz wciąż się wahają.

Przy pierwszych krokach wiele osób napotyka na problemy. Bolące plecy, nadgarstki, brak odpowiedniej ruchowości w stawach (np.biodrowym). Mam na to prostą receptę - popraw sylwetkę. Znaczna większość przypadkó, o których czytałem tutaj na forum, to problemy z prawidłową sylwetką. Ćwicz tak, żeby nie sprawiało ci to bólu i problemów. Podpatrz innych, przestudiuj książkę, poznaj ćwiczenie i daj sobie czas. Dlatego właśnie Wade tak mocno namawia do wyczekania tutaj całego miesiąca, nawet jeśli ćwiczenia sa łatwe - po prostu każdy tego miesiąca w jakiś sposób potrzebuje i w jakiś sposób jest w stanie go wykorzystać.

 

Im dalej w las tym trening jest trudniejszy. Gdy już radośnie opanujemy pierwsze kroki i będą dla nas bułką z masłem, to przechodzimy do kroków 2 pełni energii i entuzjazmu. Okazuje się wtedy niestety, że już na pierwszym treningu zderzamy się ze ścianą. Wszystko staje się zbyt trudne, albo niezwykle wykańczające. Warto wtedy szukać ułatwień (broń boże nie skrótów!), swojej określonej pozycji, przyzwyczajenia do ćwiczenia. Można wrócić jeszcze do kroków pierwszych, nieco je utrudnić. Możliwości jest wiele. Najważniejsze to pamiętać, że jeśli innym się udało to przejść to i tobie się uda!

 

Lenistwo to twój wróg. Osobiście nie odpuszczałem. Nie odpuściłem ani razu. Jest tak dlatego, że w każdy dzień treningowy przypominałem sobie o mojej motywacji - o tym dlaczego to robię. Zapisz sobie wszystkie swoje motywatory na kartce i w razie potrzeby powieś na ścianie w miejscu treningu. Wracaj do tego, pamiętaj o tym. Jeśli robisz to dla siebie, to jasno to określ. Jeśli chcesz się podobać swojej kobiecie i wyglądać lepiej od większości społeczeństwa, to o tym napisz. Jeśli myślisz o swoim zdrowiu i nie chcesz skończyć przykuty kiedyś do łóżka, to pamiętaj o tym. Mając w głowie osobiste motywatory, każdy trening staje się czymś naturalnym.

Na koniec: Pomyśl jak fajnie będzie zrobić kilkadziesiąt pompek, wykonać pistolet, podciągać się raz za razem i to z nogami równolegle do podłoża. Wykonać mostek ze stania i wrócić z powrotem. A wszystko to siłą twoich mięśni, idealnie kontrolowanych w powolnym i płynnym ruchu. To jest coś co sam chciałbym zobaczyć, a co dopiero wykonać!

 

Dzięki bardzo wszystkim, którzy tu zaglądali. Widziałem przez te pół roku wiele dzienników. Niektóre upadały, powstało na ich miejsce wiele nowych. Kilka osób również zainteresowało się programem Wade'a i te dzienniki śledzę szczególnie. Wiem, że moja strategia nie jest idealna, ale jak widać po mojej historii - idę cały czas do przodu i nigdy nie stoję w miejscu. Będę tak szedł kolejne pół roku, potem następne i następne. A wówczas zobaczymy się z pewnością w kolejnych podsumowaniach!

Do przeczytania w kolejnym treningu!


Użytkownik Buddha edytował ten post 09 marzec 2016 - 09:36

  • 2

#58
Pablo1

Pablo1

    Advanced Member

  • Administrator
  • 3414 postów

Niezłe podsumowanie, zaliczasz się do nielicznych osób trenujących zgonie z metodyką Wade'a, dlatego ciekawi mnie Twój dziennik. Wypisz też dokładnie na jakim jesteś kroku w każdym ćwiczeniu - będzie to przydatne w następnym podsumowaniu. Z tabelki wywnioskowałem że jesteś na 2-3 kroku, w podciąganiu na kroku pomiędzy 1 i 2, jednak najlepiej jest to zobaczyć w przejrzystej formie.


  • 0

E = mc2
Efekty = motywacja * (ciężka praca)2
Enstein naprawdę był geniuszem.


#59
Maciekz

Maciekz

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 102 postów
A robiłeś test klasycznego podciągania na początku i po 35 tygodniach? Ciekawy jestem jaki postęp udało ci się zrobić.

Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka
  • 0

#60
Buddha

Buddha

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 98 postów
  • LokalizacjaKuj-Pom

A robiłeś test klasycznego podciągania na początku i po 35 tygodniach? Ciekawy jestem jaki postęp udało ci się zrobić.

Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka

Pamiętam, że na początku byłem w stanie podciągnąć się raz, może maksymalnie dwa razy, ale nie były to raczej poprawne podciągnięcia. Takich kontrolowanych, wykonanych jedynie siłą mięśni nie zrobiłbym ani jednego. Zobaczymy jak będzie po 35 tygodniach ; )


  • 0





Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: skazany na trening, paul wade, dziennik, postępy, kalistenika

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych