Jump to content

Nasze strony:



Witamy na Kalistenika Polska
Zarejestruj się aby mieć dostęp do wszystkich funkcjonalności które Ci oferujemy. Po rejestracji i zalogowaniu się będziesz mógł uczestniczyć w dyskusji, oceniać wątki, aktualizować statusy, tworzyć własne albumy w galerii, a także dokonywać zakupu w naszym sklepie!
Zaloguj się Zarejestruj się
Photo

Kamaz - na początek redukcja wagi i przygotowanie do ćwiczeń


  • Please log in to reply
68 replies to this topic

#1
Kamaz

Kamaz

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 33 posts

Witam

 

Za waszą namową zakładam dziennik który mam nadzieję narzuci mi regularność i pozwoli obserwować postęp

 

Mam 189cm wzrostu i ważę 133kg. Mój cel treningowy to: redukcja masy ciała, zwiększenie aktywności fizycznej, kondycji, wzrost siły (w takej kolejności)

 

 

Zacząłem 22 kwietnia od szybkiego spaceru. Udało mi się przejśc 8,34km w czasie  1h25m. Niestety już na starcie pojawiły się problemy przez które dziś muszę zrobić przerwę. Banalne sprawy typu złe obuwie (ból pięty) i obtarte wewnętrzne części ud.

Jeszcze dziś zamierzam zakupić obuwie tak aby od jutra ruszyć dalej z maszerowaniem. Nogi chociaż wczoraj potwornie bolały i w pracy praktycznie kulałem dziś są zregenerowane i spokojnie mógłbym iść dziś również na spacer.

 

Plan na ten i kolejny tydzień: Chcę chodzić codziennie po 8-10km. Czułem się naprawdę świetnie na spacerze (poza tym że wydawało mi się że wszyscy na mnie patrzą) Jeśli znajdę dziś jeszcze czas postanawiam też dołączyć raczkowanie i ćwiczenia dłoni. Jeśli nie wykonam to jutro.

Chcę także po weekendzie majowym dołożyć do tego wszystkiego ćwiczenia z podstaw fitnessu.

Mam w planie również włączenie basenu (być może naprzemiennie ze spacerami) ale uzależnione jest to od uzyskania karty MultiSport tak więc to temat na później

 

Oprócz tego przechodzę praktycznie całkowicie na wodę zamiast słodkich napojów. Postaram się również jeść 4 posiłki dziennie z czego ostatni wieczorny najmniej obfity i ciężki

 

Tak to wygląda na początek dam znać za jakiś czas czy widać postępy

 


  • 6

#2
Powadzi

Powadzi

    Wymówki domeną ludzi słabych

  • Administrator

  • 2,335 posts
  • LokalizacjaGorzów Wlkp
Swietnie, ze noe rzucasz sie na gleboka wode. 133kg to sporo, wiec bieganie bardzo szybko zniszczyloby stawy.

Chudnie sie dzieki konsekwencji, wiec nie poddawaj sie nigdy. Sam zrzucilem 33kg i teraz jestem innym czlowiekiem :)

W duzej mierze skup sie na tym co jesz. Soczki, cole, nesti odstaw i nigdy do nich nie wracaj.

wysłane za pomocą TapaTalk
  • 2

Piękno i siła, a nie pompa i masa


#3
Pablo1

Pablo1

    Advanced Member

  • Administrator
  • 3,444 posts

Będę tu zaglądał, wytrwałości ;)

 

Dodatkowo podczas spacerów stosuj ruch krzyżowy ( lewa ręka - prawa noga ), będzie to efektywniejsze. W razie pytań pisz, trzymam za Ciebie kciuki :)


  • 1

E = mc2
Efekty = motywacja * (ciężka praca)2
Enstein naprawdę był geniuszem.


#4
Kamaz

Kamaz

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 33 posts

Dzięki bardzo za zainteresowanie. Miło jest pisać nie tylko dla siebie

 

Krótkie podsumowanie: od początku postawiłem na chodzenie i przez cały ten okres przeszedłem prawie 60km. Oprócz jednego dnia zawsze było to 10km. Jestem z tego bardzo dumny choć zdaję sobie sprawę jak śmiesznie muszę wyglądać wśród całej tej gromady biegaczy :D. Niestety ale nie jestem chyba w stanie chodzić codziennie ponieważ odzywa się moje ciało i to że jestem za ciężki. Ból kolana jest taki że nie mogę go zgiąć przez jakiś czas po treningu. Ciężko mi jest też w trakcie wejść pod schody. Mam nadzieję że z czasem to minie. Boli też śródstopie które miałem złamane ale do tego można przywyknąć.

Najgorsze w chodzie dla mnie jest walka z bólem przez pierwsze 4-5 km. Bolą mnie mięśnie z przodu łydki (zdaje się piszczelowe) do tego stopnia że za każdym razem kiedy idę klnę wyzywam i obiecuję sobie że więcej nie pójdę. Boli tak bardzo że przystanek na czerwone światło jest jak zbawienie. W tym momencie nie jestem w stanie podnieść stopy do góry tym mięśniem - jest jakby wyłączony i spuchnięty. Wręcz pali. Ale każdego kolejnego dnia zaczyna mi brakować chodzenia. Tak więc chodzę dalej ale z nadzieją że uda się i jakoś nogi do tego przywykną.

 

Codziennie przekonuję się o tym jak bardzo byłem głupi myśląc że moja waga mi nie przeszkadza i jestem w miarę sprawny. Wczoraj wyprzedziła mnie staruszka (półtruchtem co prawda i w momencie dla mnie najgorszym ze względu na ból) i to mnie ostatecznie przekonało że nie można się poddawać.

 

Dzisiaj pożyczyłem rower i przejechałem nim prawie 30km. Stawy i nogi dużo lepiej jednak obciążenie inne. Wiadomo że tyłek boli ale to byłoby chyba dla mnie lepsze. Na swój rower jednak na razie nie mam co liczyć (ze względu na brak miejsca i kasy) więc to tak bardziej okazyjnie.

 

Dotarła do mnie książka ale na razie oprócz przewertowania jeszcze do niej nie zajrzałem. Mam nadzieję to zrobić przy okazji weekendu majowego.

 

Niestety z moich postanowień nie udało mi się ani razu raczkować (szukam odpowiednich filmów jak to poprawnie wykonać) trochę z niechęci trochę z ograniczonego miejsca i trochę ze wstydu. Ale teraz rodzinka wyjechała i mam 2 wolne dni i myślę że najdalej jutro spróbuje to zrobić. Przecież to tylko 10 minut.

To samo z ćwiczeniami rąk.

 

A teraz pozytywy: Waga spadła ze 133.3 do 129.6 :) Jestem dumny. Ruch którego do tej pory nie miałem plus zdecydowana poprawa jakości jedzenia daje efekty. Jak chodzi o jedzenie to jem przed pracą jedno śniadanie (czego nie robiłem) jedno w pracy, po drodze jeszcze banan lub jogurt. Następnie obiad (nie zawsze tak wcześnie jakbym chciał) kolacja nie tak obfita z większą ilością warzyw. Jakieś owoce do przekąszenia raz po raz. Słodkich napojów też praktycznie nie pijam do pracy noszę wodę i popijam ją nawet w trakcie pracy (co nie jest zbyt miło widziane). I największa zmiana słone przekąski ograniczone do zera. Na wieczór do filmu przegryzam słonecznik lub orzeszki ziemne (takie do obierania nie z woreczka słone i prażone). Są nawet momenty gdy czuję się fit i jak strzała (nawet w lustrze twarz jakby mniej okrągła - do niedawna ważyłem nawet 137) ;) Dopóki nie spojrzę na swój brzuch :D Ale samopoczucie jest lepsze

 

Plan na kolejny tydzień: Spacery co drugi dzień 10km. Raczkowanie w pozostałe dni i ćwiczenia rąk. Redukcja wagi do ok 126-127kg. Dalej dbanie o nie obżeranie się i "zdrowe żywienie" z większą ilością posiłków. Czytanie książki P. Wade

 

Przepraszam rozpisałem się ale czuję się pozytywnie nakręcony na efekty i dalsze działania


  • 1

#5
Pablo1

Pablo1

    Advanced Member

  • Administrator
  • 3,444 posts

Ładny postęp, gratulacje za dotrzymanie postanowienia. Odnośnie filmiku o technice crawlingu:

 

 

Pamiętaj jednak że sam sposób wykonywania będzie się różnił w zależności od człowieka. Generalnie chodzi o to aby zachować proste plecy ( lub lekko wklęsłe ), wypiętą klatkę piersiową, głowę wysoko uniesioną i ruch krzyżowy ( lewa ręka, prawa noga i na odwrót ).

 

Wytrwałości !


  • 1

E = mc2
Efekty = motywacja * (ciężka praca)2
Enstein naprawdę był geniuszem.


#6
MateuszHS

MateuszHS

    Yes you can!

  • Użytkownik
  • 66 posts

Ooooo matko! Proszę Cię tylko o jedno - NIGDY NIE PRZESTAWAJ TAK PISAĆ! Jak ja uwielbiam takich ludzi jak Ty, jedna wielka motywacja i inspiracja do działania. 

 

Jedzenie, to jedna z najbardziej zdradliwych rzeczy - zwłaszcza obecnie z szybkim ewentualnym czasem przygotowania oraz wysoko przetworzona. Jednak sam juz wiesz co dobre, a co złe, więc jesteś na autostradzie do raju. Wspaniała zmiana nawyków, naprawdę jestem pod wrażeniem. 

 

Masz potężną motywacje, której niejeden może zazdrościć, a raczej może ją czerpać od Ciebie (ja również :D). 

 

Jeśli nadal będziesz tak to wszystko opisywał, to zyskasz wielu obserwatorów w tym mnie. 

 

Przepraszam rozpisałem się ale czuję się pozytywnie nakręcony na efekty i dalsze działania

 

Tak trzymać!

 

Powodzenia! :)


Edited by MateuszHS, 01 May 2015 - 21:13 PM.

  • 1

,,Nie musisz być wielki, aby zacząć, ale musisz zacząć, aby być wielkim." - Les Brown


#7
Justy^a

Justy^a

    Advanced Member

  • Instruktor

  • 1,013 posts
  • LokalizacjaKraków
  • Kwalifikacje:Trener Personalny
Pisz Kamaz! :D Trzymam kciuki! Polecam Ci Nordic Walking- kije są tańsze niż rower i łatwiej je przechować. Podczas marszu odciążasz stawy i więcej spalasz, dzięki pracy rąk. Nie będziesz tak cierpiał. Tylko najważniejsze - naucz się dobrej techniki! Lekcja z instrukrtorem to ok. 50 zł, ale bez tego szkoda zaczynać.
  • 0

#8
Kamaz

Kamaz

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 33 posts

Pablo1 - świetny filmik. Dziękuję. Teraz wiem po co to robić i jak. Co więcej przełamałem się i zrobiłem swoje pierwsze 10 minut! Dobrze że jestem sam w domu bo mieliby polew ze mnie :) Starałem się robić tak jak ten pan z filmu. Wyszło oczywiście wolniej Do tego muszę skręcać bo nie mam odpowiedniego dystansu aby iść tylko do przodu i do tyłu. Strasznie strzela mi coś w kolanach. Do tego kolana bolą bo robiłem to na boso po panelach. Ale skoro wytrzymałem 10 minut to nie jest tak źle. Znowu przekonałem się o tym jaki jestem ciężki i których mięśni dawno nie używałem. W trakcie mocno doskwierał mi biceps teraz czuję pozytywnie zmęczony triceps (taki przyjemnie ciepły) Po zaledwie 10 minutach łatwiej mi trzymać prosto plecy. Mam nadzieję że to fajnie wzmocni moje plecy na które narzekam gdy się przedźwigam w pracy. Aktualizuję postanowienie i spróbuję raczkować codziennie :)
Pytanie poza konkursem czy to dobre ćwiczenie dla osoby po operacji kręgosłupa (przepuklina l5/ls 3 miesiące temu)?

 

Mateusz dziękuję! Pokażę żonie wasze wpisy ale to jak dojdę do dobrej formy :D Niech wie że mąż wykonał dobrą pracę ;)

 

Justyna - Myślałem o tym ale trochę się wstydzę. Wszyscy dookoła biegają a ja jak idę to jakoś specjalnie nie wyglądam na trenującego tylko jakbym się śpieszył na spotkanie jakieś albo autobus ;) A z kijkami to już nie poudaję. No i niestety przechodzę koło pracy swojej - to by koledzy mieli powód do żartów. Tacy szydercy. No i jak widzę to z kijkami to u nas raczej emeryci chodzą :) Ale nie ukrywam że już ostatnio w Biedronce miałem kijki w ręce :D Może trzeba wszystko olać i jednak się zdecydować? Czy aż tak odciążyłoby stawy że nie musiałbym obkładać lodem kolana? Czy polecasz jakieś kijki?

Chodzenie z kijkami wydaje się proste faktycznie potrzebny do tego instruktarz?

 

Co myślicie o tych bolących mięśniach podczas chodzenia? Czytałem trochę o tym w necie (czego staram się nie robić) i według tego: "Najczęściej świadczy to o przewlekłym zespole przedziału powięziowego"? Czy to to? Przejdzie? Czy stosować jakieś ćwiczenia?

 

 

edit: przeczytałem trochę o NW i cofam pytanie o instruktarz oraz stawy :)


  • 1

#9
Pablo1

Pablo1

    Advanced Member

  • Administrator
  • 3,444 posts

Raczkowałeś przez 10 minut w jednej serii? Czy podzieliłeś je sobie na kilka? Bo jeśli w jednej to chylę czoła, sam gdy zaczynałem raczkowanie to ta dawka była dwa razy mniejsza ;)

 

Odnośnie kolan to Baby Crawl może pomóc w odbudowie stawów kolanowych, ale jeśli będziesz stopniowo przechodził do twardych powierzchni, na start zacznij na czymś bardziej miękkim niż panele - może to być trawa, postaraj się i znajdź jakieś ustronne miejsce, może to być świetne urozmaicenie dla Twoich marszy. Faktycznie może ono pomóc w zachowaniu prostej sylwetki w codziennytm życiu, ale jeżeli chodzi o kręgosłup to głównie polecałbym leżenie na podłodze z uwzględnieniem dociskania odcinka lędźwiowego do ziemi - może to być wyzwaniem dla Twoich mięśni brzucha, więc odpowiednio ułatwi sobie poprzez ustawienie stóp bliżej tyłka ( tak jak to brzuszków ). Staraj się wówczas zrelaksować, oddychaj przez nos kierując powietrze do jamy brzusznej ( oddychaj przeponą, klatka nie powinna się unosić ), pokręć trochę głową ( lewo - prawo - góra - dół ) i rób to na co masz ochotę ;)


  • 0

E = mc2
Efekty = motywacja * (ciężka praca)2
Enstein naprawdę był geniuszem.


#10
Justy^a

Justy^a

    Advanced Member

  • Instruktor

  • 1,013 posts
  • LokalizacjaKraków
  • Kwalifikacje:Trener Personalny

Pablo1 - świetny filmik. Dziękuję. Teraz wiem po co to robić i jak. Co więcej przełamałem się i zrobiłem swoje pierwsze 10 minut! Dobrze że jestem sam w domu bo mieliby polew ze mnie :) Starałem się robić tak jak ten pan z filmu. Wyszło oczywiście wolniej Do tego muszę skręcać bo nie mam odpowiedniego dystansu aby iść tylko do przodu i do tyłu. Strasznie strzela mi coś w kolanach. Do tego kolana bolą bo robiłem to na boso po panelach. Ale skoro wytrzymałem 10 minut to nie jest tak źle. Znowu przekonałem się o tym jaki jestem ciężki i których mięśni dawno nie używałem. W trakcie mocno doskwierał mi biceps teraz czuję pozytywnie zmęczony triceps (taki przyjemnie ciepły) Po zaledwie 10 minutach łatwiej mi trzymać prosto plecy. Mam nadzieję że to fajnie wzmocni moje plecy na które narzekam gdy się przedźwigam w pracy. Aktualizuję postanowienie i spróbuję raczkować codziennie :)
Pytanie poza konkursem czy to dobre ćwiczenie dla osoby po operacji kręgosłupa (przepuklina l5/ls 3 miesiące temu)?

 

Mateusz dziękuję! Pokażę żonie wasze wpisy ale to jak dojdę do dobrej formy :D Niech wie że mąż wykonał dobrą pracę ;)

 

Justyna - Myślałem o tym ale trochę się wstydzę. Wszyscy dookoła biegają a ja jak idę to jakoś specjalnie nie wyglądam na trenującego tylko jakbym się śpieszył na spotkanie jakieś albo autobus ;) A z kijkami to już nie poudaję. No i niestety przechodzę koło pracy swojej - to by koledzy mieli powód do żartów. Tacy szydercy. No i jak widzę to z kijkami to u nas raczej emeryci chodzą :) Ale nie ukrywam że już ostatnio w Biedronce miałem kijki w ręce :D Może trzeba wszystko olać i jednak się zdecydować? Czy aż tak odciążyłoby stawy że nie musiałbym obkładać lodem kolana? Czy polecasz jakieś kijki?

Chodzenie z kijkami wydaje się proste faktycznie potrzebny do tego instruktarz?

 

Co myślicie o tych bolących mięśniach podczas chodzenia? Czytałem trochę o tym w necie (czego staram się nie robić) i według tego: "Najczęściej świadczy to o przewlekłym zespole przedziału powięziowego"? Czy to to? Przejdzie? Czy stosować jakieś ćwiczenia?

 

No właśnie na te bolące mięśnie to ja polecam kije. Koledzy niech się śmieją, ciekawe, czy będą się śmiali, jak za parę miesięcy będziesz biegał. Szkoda, że kije są kojarzone w emerytami. Jak pierwszy raz byłam na zajęciach, to potem przez trzy dni nie mogłam chodzić. A w ogóle a kijami sięnie chodzi - z kijami się zap...dala (przepraszam za brzydkie słowo).Po prostu jak nauczysz się techniki, to masz takie przyśpieszenie z tricepsa, że szok. Tylko trzeba się tego nauczyć, inaczej możesz stać się jednym z "poszukiwaczy min" i dopiero będzie śmiesznie. Jak coś robić, to porządnie. Zachęcam, Twoje stawy będą wdzięczne za kije ;)

 

Raczkowanie po przepuklinie ok, tylko na razie na kolanach oczywiście.

 

Jak Ci idzie?


  • 0

#11
Powadzi

Powadzi

    Wymówki domeną ludzi słabych

  • Administrator

  • 2,335 posts
  • LokalizacjaGorzów Wlkp

Kamaz jak tam? Coś tu przycichło z Twojej strony. Chyba nie poddałeś się?!


  • 0

Piękno i siła, a nie pompa i masa


#12
Kamaz

Kamaz

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 33 posts

Powadzi nie oczywiście nie poddałem się :) Postanowiłem pisać gdy będą jakieś efekty czyli pewnie średnio raz w tygodniu - nie chcę swoimi wypocinami zaśmiecać forum a tak to chociaż jest o czym napisać :) Dzięki za słowa wsparcia

 

Tak więc po kolei: Pablo - tak 10 minut. Taki jestem że jak się zawezmę to robię na maxa. Nie ukrywam że moja technika może nie jest jeszcze doskonała ale nie spodziewałem się że z pozoru taka prosta czynność może dać mi tak w kość. Jestem autentycznie mocno zmęczony 10 minutowym raczkowaniem. W trakcie walczę z sobą i marzę kiedy telefon zadzwoni że minęło już 10 minut. Do tego też ciężko dyszę. Jakie to wyczerpujące. Raczkowałem łącznie w mijającym tygodniu 4 razy po 10 minut :) Chwilowo muszę zaprzestać tego na kilka dni gdyż mam na ramieniu świeżą dziarkę. Najpóźniej we wtorek wracam do raczkowania. Nie dotrzymałem niestety ćwiczenia rąk. Obiecuję się poprawić. Raczkowanie na trawie wykluczam ale zakładam spodnie dresowe i kolana już nie doskwierają - chociaż cały czas w tym operowanym coś przeskakuje - ważne że nie boli.

 

Zacząłem też czytać książkę - zbliżam się do opisu ćwiczeń i jestem coraz to bardziej nakręcony kiedy będę mógł zacząć. Powiem więcej - podpatruję chłopaczków u mnie na osiedlowej siłowni na świeżym powietrzu jak się podciągają i zżera mnie zazdrość :D pozytywna. Podziwiam i liczę że kiedyś do nich dołączę.

 

Moje spacery są coraz bardziej efektywne, chodzę coraz to szybciej, poprawiam swoje rekordy (co mnie motywuje) nogi bolą coraz mniej (mam nadzieję że się przystosowują) a co najlepsze pierwszy raz poczułem się jak nietłuszczak gdy taki z ciężkim oddechem zostałem minięty przez biegacza z pozdrowieniem. Normalnie jak przyjęty do rodziny sportowców haha. Taka drobnostka a pozytywnie na mnie wpłynęła. Pochwalę się też moim rekordem: 10km w 1h33m :)

 

Waga: 126.5! Czyli od 22. kwietnia to już 7 kg mniej :) w zasadzie bezboleśnie. Gdybym jeszcze bardziej usystematyzował posiłki pewnie wyniki byłyby jeszcze lepsze ale nie chce za szybko tracić wagi. Troszkę słabo na mnie działa to że fizycznie nie widzę efektów, chociaż wydaje mi się że twarz jakby mniej okrągła.

 

Z ciekawostek powiem wam że prawie całkowite wykluczenie słodyczy, słonych przekąsek i picie prawie tylko wody (czasem herbata, napój izotoniczny) spowodował już zmianę smaku. Pierwszy raz gdy kupiłem Powerade i napiłem się to stwierdziłem że to taki ulepek że ledwo go wypiłem :)

Zawsze się śmiałem gdy żona mi mówiła że to strasznie słodkie a ja miałem taką dewizę "nie istnieje nic za słodkiego"

 

Justyna: na kijki się zapiszę obiecuję - mam takie postanowienie ale chyba dopiero od czerwca. Maj to dla nas ciężki finansowo miesiąc a ja jak się wkręcę (a pewnie się wkręcę) to oprócz lekcji zaraz polecę po kijki i kto wie co jeszcze. Przydała by mi się też lepsza odzież ale chyba podpowiem rodzinie z okazji zbliżających się urodzin :D

 

Postanownienia na nowy tydzień: Chodzenie 4 razy w tygodniu po 10 km, raczkowanie min. 4 razy w tygodniu, rozpoczęcie ćwiczeń rąk, dalsza lektura książki

Cel: utrata wagi 124-125kg

Cel na koniec miesiąca: wdrożenie treningu obwodowego metodyką wf (nie mogę się doczekać)


  • 4

#13
ErYk

ErYk

    ErYk

  • Użytkownik
  • 23 posts
  • LokalizacjaPolska

Trzymaj tak dalej. ;)


  • 0

#14
Powadzi

Powadzi

    Wymówki domeną ludzi słabych

  • Administrator

  • 2,335 posts
  • LokalizacjaGorzów Wlkp

SUPER!

 

Troszkę tylko chyba za szybko spada waga, ale myślę, że to z powodu utraty w głównej mierze wody i glikogenu. Nie możesz chudnąć więcej niż 1.5-2kg tygodniowo. Większe ilości to bardzo niezdrowe dla Twojego wnętrza.

 

Powoli oczywiście wdrażaj np pierwsze kroki ze skazanego. One są prawie nieodczuwalne dla stawów jako ciężki trening, a zaczniesz je wzmacniać już teraz.

 

Pamiętam swoje pierwsze 30 min biegu :) przecudowne uczucie, gdy wiecznie zadyszany grubasek świńskim tempem zrobił swoje pierwsze 30 min hehe

 

I jak masz tylko ochotę, to pisz ile wlezie. Może Twój dziennik zmotywuje inne pulchne osoby do ruszenia kilku liter i rozpoczęcia zdrowego trybu życia.

 

Wytrwałości życzę. 


  • 0

Piękno i siła, a nie pompa i masa


#15
student87

student87

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 384 posts
  • LokalizacjaPodkarpacie

Ciekawy dziennik, życze powodzenia.


  • 0

I want represent an idea, I want represent possibilities

 


#16
pk187

pk187

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 120 posts

Trzymam kciuki za dalsze postępy :)


  • 0

#17
Kamaz

Kamaz

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 33 posts

Witam

 

Poprzedni tydzień nie wyszedł mi tak jak planowałem. Z 4 zaplanowanych spacerów odbyło się tylko 3 i do tego 2 razy raczkowanie. Czasem tak bywa że wypadnie jakaś impreza rodzinna i nie da się wszystkiego pogodzić.

Widać to w wadze: na dzień dzisiejszy jest to 125.40. Czyli tylko kilogram mniej w jakieś 8 dni. Ale ważne że jest jakikolwiek postęp. W środku tygodnia miałem nawet 125.1 aż nagle nie wiem dlaczego podskoczyło nawet do 127.

Forma jednak cały czas rośnie. Dziś pobiłem swój kolejny rekord na 10km chodem - to już poniżej 1:30 - a dokładniej 1:28:40. Strasznie dziś zadowolony wróciłem :) Pogoda trochę kapryśna (ranki jeszcze chłodne, dość zimny maj i pochmurny - czasem kiepsko się idzie)

 

Dziękuję za kolejne miłe słowa - pobudza mnie to do dalszej walki. Dalej czuje się tłusto i niestety jeszcze nie wchodzę w moje stare ciuchy które zostały z czasów gdy byłem chudszy :) ale niektóre już jakby delikatnie mniej obcisłe. Mam kilka takich ciuchów do których czuję sentyment i dążę do nich

 

Przy okazji pytanie: jakie jest wasze zdanie na temat napojów typu 4move, powerade, oshee? Czy tak bezpośrednio po treningu w celu lepszego nawodnienia zamiast wody będzie ok czy raczej się wystrzegać?

 

Muszę wam powiedzieć że w parku mijam mnóstwo ludzi, fajnych wysportowanych ale też coraz więcej takich bardziej puszystych :) Oni biegają już... w sumie to chciałbym ale nie ma co ryzykować przyjdzie i na to czas

 

Udało mi się zdobyć kartę multisport i od czerwca zaczynam oprócz chodzenia również basen i być może rowerek stacjonarny na siłowni (z racji tego że narazie zwykłego roweru nie kupię) Wysłałem także zapytanie o Nordic Walking w moim mieście kiedy odbędzie się kurs w czerwcu

 

Cele na nowy tydzień: waga 124 kg, 4 treningi chodu, 3-4 treningi baby crawl, 2 treningi rąk


  • 0

#18
Powadzi

Powadzi

    Wymówki domeną ludzi słabych

  • Administrator

  • 2,335 posts
  • LokalizacjaGorzów Wlkp

Oshee itd to świństwo. Jest w nich tyle samo cukru co w coli, czyli okolo 10g/100ml, czyli w butelce 750ml jest okolo 20 lyzeczek cukru... nie na redukcję taka sprawa.

 

Są też oshee itd "zero kalorii", ale więcej w niej chemii niż to warte.

 

Stara dobra mokra i przeźroczysta woda jest najlepsza.

 

Stawy kolanowe nienawidzą biegania przy dużym obciążeniu. Na wszystko przyjdzie czas. Za rok będziesz biegał w tym samym parku i inni ludzie będą na Ciebie patrzyć "ale fajnie wysportowany" :)  kroczkami do przodu


  • 1

Piękno i siła, a nie pompa i masa


#19
Justy^a

Justy^a

    Advanced Member

  • Instruktor

  • 1,013 posts
  • LokalizacjaKraków
  • Kwalifikacje:Trener Personalny

Myślę, że czasem można sobie zrobić izotonik, żeby uzupełnić elektrolity - wystarczy do letniej wody dodać szczyptę dobrej soli (kamienna, morska, himalajska), troszkę miodu i sok z cytryny lub pomarańczy. Czasem przygotowuję zieloną herbatę z imbirem i cytryną, jest dobra też na zimno. (najpierw gotuję imbir, a jak woda przestygnie, to zalewam zieloną herbatę i dodaję cytrynę i miód.)


  • 1

#20
Kamaz

Kamaz

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 33 posts

Czas na małe podsumowanie po miesiącu z małym haczykiem

 

Waga: 123,60kg - czyli 9,7 kg mniej!

Ilość treningów chodzenie (+jeden rower): 20 (o 20 więcej niż przez poprzedni rok ;))

Ilość przebytych km: 188 km (!)

Najlepszy czas na 10 km: 1h28m40s

Średnia prędkość 6,78 km/h (zaczynałem od 5,84 km/h)

 

Mega pozytywnie się czuję, rodzina już wie że coś się dzieję i mnie wspiera. Dodatkowym bodźcem jest to że dalsi znajomi z którymi mam mniejszy kontakt zauważyli że jestem "szczuplejszy" Skoro są efekty to nie mogę przestawać tylko muszę sobie dokładać!

 

Plan na nowy tydzień:

Chód 3-4 treningi

Trening obwodowy metodyką wf 3-4 razy (zgodnie z podpowiedziami czillaut)

Raczkowanie 3-4 razy

 

Cele na ten miesiąc:

Dołożyć basen 2-3 razy w tygodniu

Trening Nordic Walking

 

Postaram sobie zrobić jutro taki izotonik Justyna - muszę polecieć po cytryny :)

Pytania co do treningu obwodowego. Planuję go złożyć z takich ćwiczeń:

 

 - wznosy ramion w górę/na boki

 - skłony/opady tułowia ze stania

 - przysiady/połprzysiady/wykroki

 - jakieś proste brzuszki, nożyce w siadzie równoważnym etc.

 - skłony boczne

 - skłony w tył

- ćwiczenia w podporach, pompki na kolanach lub np wznosy rąk raz jedna raz druga w pełnym podporze 

 

Po 20 powtórzeń. Czy wykonywać jeden taki obwód czy powinienem więcej? Czy ćwiczyć co drugi dzień (naprzemiennie z chodem) czy 2 dni trening dzień wolnego? Czy może wręcz codziennie?

 

ps: Jestem po pierwszym treningu obwodowym. Nie jestem pewien czy dobrze robię wznosy ramion w górę (takie wymachy jak gdyby?). Przysiady to myślałem że nie ukończę ale jak mówiłem nie łatwo się poddaję i dociągnąłem 20. Niestety moje brzuszki wołają o pomstę do nieba. Nie mam siły ciągnąć tułowia. Nie mam też gdzie zaprzeć nóg może dlatego tak ciężko mi szło. Skłony boczne nie były trudne choć czułem jak pracują mięśnie. Skłony w tył ( w klęku mają być prawda?) niegramotne ale też dałem radę. Pompki na kolanach bez problemu


Edited by Kamaz, 25 May 2015 - 11:27 AM.

  • 1




0 user(s) are reading this topic

0 members, 0 guests, 0 anonymous users