Ja nie zauważyłem pogorszenia treningów naczczo. W następnym tygodniu wracam właśnie do takiego treningu. Z samego rana, potem będę normalnie jadł. Czyli takie IF, ale ok. 10h postu(w tym sen), a reszta to normalne żarło jak teraz. Nawet myślałem o wstawaniu o 5 żeby zrobić trening naczczo, ale to jeszcze przemyślę ![]()
Zaloguj się Zarejestruj się
Intermittent fasting
#81
Posted 26 April 2013 - 10:21 AM
#82
Posted 26 April 2013 - 10:39 AM
znam to dobrze z autopsji ale od kiedy jem głównie rośliny w tym dużo dużo owoców i zielonych liści to mam równą moc non stop a to przyjemne uczucie.. no ale to nie temat o tym rodzaju odżywiania
A ja jadam oprócz warzyw i owoców, codziennie mięso i jajka i także energii mam masę non stop. Więc kwestia odżywiania zamknięta.
To że ktoś czuje spadki energii w ciągu dnia, to nie koniecznie od razu musi być spowodowane żywieniem, jeśli jesz w miarę zdrowo i wciąż odczuwasz spadki. To po pierwsze, jeśli stosujesz daną dietę lub fasting dopiero od kilku dni to wcale mnie to nie dziwi, daj czas swojemu ciału by się przyzwyczaił do nowego systemu odżywiania. Zasady są takie same jak w treningu. Dopiero po około miesiącu możesz stwierdzić czy dana dieta Ci służy czy też nie a nie po paru dniach. Jeśli już ktoś ma zamiar odżywiać się w jakikolwiek sposób to niech to robi przez dłuższy okres czasu (kilka miesięcy) a nie skacze z diety na dietę co miesiąc. To tak samo jak zmienianie treningu co tydzień. Nic dobrego z tego nie będzie, bankowo! Dan John zdradził świetny sekret, otóż każda dieta DZIAŁA. Tylko trzeba ją ściśle przestrzegać, i nie ma tutaj żadnej fizyki kwantowej. Ktoś kto nie jest doświadczony w kwestiach żywienia, powinien wziąć dietę która mu odpowiada i wycisnąć z niej tyle ile się da. Gdy nabierzesz doświadczenia, wtedy będziesz doskonale wyczuwał co najlepiej działa na Twoje ciało, w jakich porach jeść, jak duże porcje. To jest umiejętność, którą również się ćwiczy. Jednak na początek polecam posłuchać, bardziej doświadczonych specjalistów. Gdy mi jakiś paleowiec albo inny weganin mówi że jego dieta jest fantastyczna, a ja się pytam ile na niej jesteś, wtedy pada odpowiedź 'a wiesz miesiąc dopiero'. Wow, jesteś niesamowity!
Jeśli kwestia żywienia jest zdrowa i w porządku. Nie opychasz się i nie jesz gówna. To warto poszukać przyczyn spadków energii gdzie indziej. Kwestia snu, wielokrotnie poruszana, a tak niedoceniana. Połóż się spać wcześniej, i śpij o tę godzinkę dłużej niż zawsze. Sen to podstawa, bez dobrego snu, nie ma co nawet brać się za treningi jakiekolwiek. 7-9h snu to obowiązek. Mi niekiedy zdarzy się zarwać nockę w weekend. Wiecie kluby i nocne życie. Ale na drugi dzień odeśpie to i tyle w tej kwestii. Kolejną przyczyną może być kompletnie nieadekwatny trening do umiejętności. Zbyt wysoki poziom. Trenowanie do upadłego. Treningi trwające po 2-3 godzinyh gdy jest się zwykłą mamą pracującą na etacie. Bicie rekordów na każdym treningu. Spadki energii w ciągu dnia, mogą być jawnym sygnałem ciała, że należy przystopować. Kocie napisałaś że pedałujesz 3h i czujesz się świetnie. Z mojego doświadczenia widzę żę ciało jest tak sprytne, że nie da oznaki stop w trakcie dnia treningowego. W jednym dniu ostro ćwiczyłem, po treningu czułem moc i energię. Na drugi dzień przyszło zmęczenia i obolałość. W tym przypadku spadki energii mogą być takim sygnałem. Polecam wziąć pa1-2 dni wolnego od treningu. Wyskoczyć za miasto, udać się na piknik, wyjść w góry, pobawić się z dzieciakami w parku, skoczyć namasaż. Jest multum opcji, nie będę się tutaj bawił w słowotwórstwo. Doświadczenie nauczyło mnie że to ładuje baterie niesamowicie. Jak tylko odczuwam lekkie zmęczenia, ciach obcinam trening o połowę, a nie cisnę do oporu bo muszę wykonać daną liczbę powtórzeń, koniec tematu. Popatrzyłbym na stres także, który jest mistrzem w obniżaniu energii.
#83
Posted 26 April 2013 - 10:39 AM
znam to dobrze z autopsji ale od kiedy jem głównie rośliny w tym dużo dużo owoców i zielonych liści to mam równą moc non stop a to przyjemne uczucie.. no ale to nie temat o tym rodzaju odżywiania
A ja jadam oprócz warzyw i owoców, codziennie mięso i jajka i także energii mam masę non stop. Więc kwestia odżywiania zamknięta.
To że ktoś czuje spadki energii w ciągu dnia, to nie koniecznie od razu musi być spowodowane żywieniem, jeśli jesz w miarę zdrowo i wciąż odczuwasz spadki. To po pierwsze, jeśli stosujesz daną dietę lub fasting dopiero od kilku dni to wcale mnie to nie dziwi, daj czas swojemu ciału by się przyzwyczaił do nowego systemu odżywiania. Zasady są takie same jak w treningu. Dopiero po około miesiącu możesz stwierdzić czy dana dieta Ci służy czy też nie a nie po paru dniach. Jeśli już ktoś ma zamiar odżywiać się w jakikolwiek sposób to niech to robi przez dłuższy okres czasu (kilka miesięcy) a nie skacze z diety na dietę co miesiąc. To tak samo jak zmienianie treningu co tydzień. Nic dobrego z tego nie będzie, bankowo! Dan John zdradził świetny sekret, otóż każda dieta DZIAŁA. Tylko trzeba ją ściśle przestrzegać, i nie ma tutaj żadnej fizyki kwantowej. Ktoś kto nie jest doświadczony w kwestiach żywienia, powinien wziąć dietę która mu odpowiada i wycisnąć z niej tyle ile się da. Gdy nabierzesz doświadczenia, wtedy będziesz doskonale wyczuwał co najlepiej działa na Twoje ciało, w jakich porach jeść, jak duże porcje. To jest umiejętność, którą również się ćwiczy. Jednak na początek polecam posłuchać, bardziej doświadczonych specjalistów. Gdy mi jakiś paleowiec albo inny weganin mówi że jego dieta jest fantastyczna, a ja się pytam ile na niej jesteś, wtedy pada odpowiedź 'a wiesz miesiąc dopiero'. Wow, jesteś niesamowity!
Jeśli kwestia żywienia jest zdrowa i w porządku. Nie opychasz się i nie jesz gówna. To warto poszukać przyczyn spadków energii gdzie indziej. Kwestia snu, wielokrotnie poruszana, a tak niedoceniana. Połóż się spać wcześniej, i śpij o tę godzinkę dłużej niż zawsze. Sen to podstawa, bez dobrego snu, nie ma co nawet brać się za treningi jakiekolwiek. 7-9h snu to obowiązek. Mi niekiedy zdarzy się zarwać nockę w weekend. Wiecie kluby i nocne życie. Ale na drugi dzień odeśpie to i tyle w tej kwestii. Kolejną przyczyną może być kompletnie nieadekwatny trening do umiejętności. Zbyt wysoki poziom. Trenowanie do upadłego. Treningi trwające po 2-3 godzinyh gdy jest się zwykłą mamą pracującą na etacie. Bicie rekordów na każdym treningu. Spadki energii w ciągu dnia, mogą być jawnym sygnałem ciała, że należy przystopować. Kocie napisałaś że pedałujesz 3h i czujesz się świetnie. Z mojego doświadczenia widzę żę ciało jest tak sprytne, że nie da oznaki stop w trakcie dnia treningowego. W jednym dniu ostro ćwiczyłem, po treningu czułem moc i energię. Na drugi dzień przyszło zmęczenia i obolałość. W tym przypadku spadki energii mogą być takim sygnałem. Polecam wziąć pa1-2 dni wolnego od treningu. Wyskoczyć za miasto, udać się na piknik, wyjść w góry, pobawić się z dzieciakami w parku, skoczyć namasaż. Jest multum opcji, nie będę się tutaj bawił w słowotwórstwo. Doświadczenie nauczyło mnie że to ładuje baterie niesamowicie. Jak tylko odczuwam lekkie zmęczenia, ciach obcinam trening o połowę, a nie cisnę do oporu bo muszę wykonać daną liczbę powtórzeń, koniec tematu. Popatrzyłbym na stres także, który jest mistrzem w obniżaniu energii.
#84
Posted 26 April 2013 - 10:40 AM
Ja nie zauważyłem pogorszenia treningów naczczo. W następnym tygodniu wracam właśnie do takiego treningu. Z samego rana, potem będę normalnie jadł. Czyli takie IF, ale ok. 10h postu(w tym sen), a reszta to normalne żarło jak teraz. Nawet myślałem o wstawaniu o 5 żeby zrobić trening naczczo, ale to jeszcze przemyślę
A dlaczego niby ma byc pogorszenie treningow? Z tego co pamietam to Satetsu jest na IF i cwiczy na czczo, efekty mowia same za siebie. Moim skromnym zdaniem, jezeli ktos sprobuje treningu na czczo to raczej nie zechce wrocic do tego calego bajzlu z posilkami przed/po/okolo/w trakcie - treningowymi. Dzicy ludzie polowali wylacznie na czczo, wtedy to zapewnialo im najwieksza jasnosc umyslu, wyostrzone zmysly, czujnosc i wieksza percepcje
Tylko, ze twoje podchody Dom do kazdej diety czy modelu zywienia to jakies wieczne kombinacje, modyfikacje i wariacje
smalcownia.pl
#85
Posted 26 April 2013 - 11:29 AM
Salute to z kwiatka na kwiatek czasami nie jest najgorszym doświadczeniem. Dla mnie wejście po kilku miesiącach LC na tłuszczową było nieporozumieniem. Czułam się niby dobrze ale miałam ciągle świadomość dopychania się tłuszczami, cięciami owoców. Jakieś chore proporcje. Psychicznie odebrałam tą dietę negatywnie więc po cholerę miałam na niej trwać kolejne miesiące by co osiągnąć? By móc napisać, że byłam tyle a tyle i mam garb doświadczeń? phi
Co do IF mam czas, nie mam presji że już i teraz. Sposób jedzenia wchodzi lekko. Teoretycznie nawet będąc na zwykłej diecie jeśli obetniemy z niej 1-2 posiłki poranne to wychodzi piękne "jedz mniej" a to kolejny plus by się z nią zaprzyjaźnić. Ciało musi się zaadoptować ![]()
lucluca czepię się
Kto to jest zwykła matka na etacie? Ja mam 32 lata. Jestem matką i jestem na etacie. I jestem zwykła ale potrafiłam wyskrobać z tygodnia czas na 4-5 treningów po 2-3 godziny na rowerze. Myślę, że nadal to potrafię i zrobię to wcale nie gorzej niż mężczyzna. I nadal będę miała z tego radochę. Takich kobiet jest wiele a jeszcze są silniejsze czy bardziej wytrwałe.
pozdrawiam
(ze zmarszczonymi brwiami
)
zwykła matka na etacie
#86
Posted 26 April 2013 - 12:00 PM
Źle mnie skumałaś. Chodziło mi o to że niektórych treningi wyglądają jakby byli elitarnymi atletami a potem są zdziwienia że występują spadki energii. Nie ma żadnego interesu w tym by ćwiczyć jak elita gdy się jest matką, szarym kowalskim pracującym na budowie lub prawnikiem. Łapiesz o co mi chodziło. Należy dostosować poziom pod siebie, bo kontuzje biorą się zazwyczaj z dziwnie wielkiego ego.
A ćwiczyć powinien każdy w każdym wieku!
A i lubię mamy z dziećmi, są takie mhm... kobiece ![]()
#87
Posted 26 April 2013 - 12:12 PM
Nie wiem dlaczego ma być pogorszenie. Odpisałem jedynie, że ja takiego czegoś nie zauważyłem ![]()
#88
Posted 26 April 2013 - 12:36 PM
smalcownia.pl
#89
Posted 26 April 2013 - 12:47 PM
Czasami nie jest, jezeli zmienia sie dobre na lepszeSalute to z kwiatka na kwiatek czasami nie jest najgorszym doświadczeniem. Dla mnie wejście po kilku miesiącach LC na tłuszczową było nieporozumieniem. Czułam się niby dobrze ale miałam ciągle świadomość dopychania się tłuszczami, cięciami owoców. Jakieś chore proporcje. Psychicznie odebrałam tą dietę negatywnie więc po cholerę miałam na niej trwać kolejne miesiące by co osiągnąć? By móc napisać, że byłam tyle a tyle i mam garb doświadczeń?
Mozna to porownac np do linii produkcyjnej w fabryce. Masz taka fabryke
Poswiecasz jakis czas zeby tak wyregulowac maszyny, ustawic ludzi, zmienic sciezki technologiczne, zeby to wszystko jak najbardziej z soba zgrac, zoptymalizowac przeplywy informacji, zespolic zeby bylo jak najbardziej wydajne i optymalne. Codziennie cos poprawiasz, dogrywasz, korygujesz i obserwujesz efekty. I na poczatku jest raz lepiej raz gorzej, ale regulujac i poprawiajac dochodzisz do perfekcyjnego dzialania. Przychodzisz wlaczasz przycisk a wszystko pracuje jak swietnie naoliwiona maszyna, rach ciach i grzebyki spadaja nowiutkie i blyszczace
A teraz pomysl, ze pod sam koniec, nagle wpada twoj wspolpracownik i przynosci ci ponoc rewelacyjny Plan B. Super i hiper ale ty wlozylas w swoj plan tyle wysilku zeby to ustawic i nagle to wszystko musisz pozmieniac i poustawiac od nowa. Wszystko co zrobilas jest na darmo i musisz zaczac od nowa i inaczej, i to znowu zabierze duzo czasu a czy efekty beda lepsze tego nie wiesz...
Teraz sobie wyobraz, ze te linie produkcyjne to szlaki metaboliczne twojego ciala. Gruczoly, hormony, enzymy, ktore sie uczyly jak ze soba synergicznie wspolgrac a tu nagle ktos zapragnal sprobowac jak to jest na Diecie Alleluja albo South Beach ..
smalcownia.pl
#90
Posted 26 April 2013 - 15:33 PM
W ramach testow tego "zakwaszania" mozna sobie sprobowac zwyklej kawy, kawy zagotowanej przez minute-dwie albo kawy z dowolnym tluszczem, np ze smietanka 30% albo takiej jak ja pije czyli z maslem a potem sie potraktowac; albo miernikiem opr albo paskiem do sprawdzania potencjalu oksydacyjnego. Wychodza ciekawe rzeczy ale od razu powiem, ze kawa z tluszczem "nie zakwasza" jezeli ktos mi wierzy na slowo
smalcownia.pl
#91
Posted 26 April 2013 - 15:48 PM
Salute kwieciscie Ci to wyszlo. Chwala ze mama w latach 80"pozwoliła mi oglądać serial "było sobie życie"
Tak sobie podliczylam co jem. Wychodzi mi srednio 1200. 120 b, z 60T I reszta wegli. Blagam nie zaczynajcie o tych przelicznikach katori I
#92
Posted 26 April 2013 - 19:02 PM
Nie sądzisz, że za mało tłuszczy?
Tak w ogóle to wyszło mi 1020
Oczywiście bez węgli bo tego nie podałaś ile. Ja zacznę o kaloriach
Im więcej kalorii tym gorsze źródło energii
Czyli tłuszcze najlepsze, jupi!
#93
Posted 26 April 2013 - 19:59 PM
#94
Posted 27 April 2013 - 11:13 AM
Nie napisalem, zadnego tak jak i ty. Ale jezeli chcesz to prosze bardzo. Owszem kawa dziala w "kierunku kwasowosci" plynow ustrojowych ale to nie oznacza, ze ktos pijacy kawe bedzie zakwaszwony. Od tego sa mechanizmy buforujace, co potwierdzi hotdog
Jest ok 350g we krwi zwiazkow buforowych (utrzymujacych stałe pH) tylko z bialka. W cytozolu i plynach ustrojowych jest bardzo duzo wolnych jonow i dodatnich-zakwaszajacych i ujemnych-alkalizujących. Moze te wiadomosci potwierdzic kazdy kto zna biochemie
Sa tez ksiazki poswiecone mechanizmom zakwaszania, bo to bardzo popularniy i nosny temat jest. Ksiazki poswiecone diecie rozdzielnej dr Haya podnosza ten temat, wiec ksiazki Barbary Summ "Dieta rozdzielna" jak i Jana Inge Driesa, nastepcy Haya - "Co z czym i dlaczego?".
Oprocz tego calkowicie problemowi pH i "zakwaszania" jest poswiecona ksiazka malzenstwa Youngow, biochemikow z zawodu jak pisza, pt "pH Miracle" u nas pod wielce idiotycznym tytulem "Probowalam juz tylu diet..-cud rownowagi pH" (oraz druga identyczna o odchudzaniu 0- ("Probowalam juz wszystkiego zbvy schudnac").
Niestety te idee sa mocno idiotyczne i nie majace zadnego oparcia w biochemii, co bardzo zastanawia u amerykanskiego malzenstwa, ktore jak pisza maja dostep do laboratorium biochemicznego. Oczywiscie styl zycia jaki proponuja, to (a cozby innego) wegetarianizm, no bo "jak wiadomo zeby odkwasic kwasy to na 20% kwasu trzeba 80% zasad" a tylko warzywa i owoce gwarantuja odkwaaszanie czyli alkalizacje. O zasadowicy nic nie wspominaja.
Nie wspominam juz o tym, ze lwy i inne drapiezniki powinny byc permanentie zakwaszone a wiec chore a ekimosi umierac masowo z powodu zakwaszenia, na raka na przyklad.
Ogolnie mowiac teorie o zakwaszaniu to kupa bzdur sluzaca glownie zbiciu kasy i namawianiu na wegetarianizm - jedyny model zywienia na jakim jestesmy "nie zakwaszeni"
Teraz pasuje?
O kawie napisano tyle bzdur, ze szkoda prostowac, portale tabloidowe typu wp w tym przoduja publikujac kazda informacje z jakiegos badania, ktore zazwyczaj ma wyjety kontekst. To powoduje mnostwo dezinformacji. Jednak tutaj pewnie tez hotdog potwierdzi, ze ten magnez ( bo w kontekscie jego mowi sie glownie o wyplukiwaniu przez kawe) to kazdy czlowiek ma do dyspozycji ok az 24 g z czego polowa w tkankach miekkich a reszta w kosciach i zaledwie kilka procent podlega wymianie. Zas z kolei magnez mitochondrialny potrzebny jest do przemiany glukozy w szczawiooctach, dlatego zapas jest zrobiony i trudno go wyczerpac jak sugeruja rozne artykuly. Bo jak nie ma magnezu tu smierc
Zas co dostarczania go w pozywieniu to w grupie prostetycznej chlorofilu występuje magnez, wiec w wiekszosci warzyw i owocow, przez co trudno sie nabawic niedoborow i tego "wyplukania" jezeli ma sie go w nadmiarze. Dlatego skurcze maja tylko ci co zazywaja te produkty, bo nadmiary sa wydalane przez organizm, co sie interpretuje jako nadmierna utrate czyli niedobory.
O samej kawie warto przeczytac ksiazke "Coffee, Tea, Chocolate And The Brain" autorstwa francuskiej autorki Astrid Nehlig. Wszystko o kawie i jej dzialaniu. Mam ja nawet gdzies w pdf ale chyba nie ma problemu ze znalezieniem.
bełkot bez ładu i składu, over and out
#95
Posted 27 April 2013 - 11:34 AM
mocne kontr-argumenty
ps. dobra rada - jezeli nie masz o czyms pojecia to nie komentuj. over & ever
smalcownia.pl
#96
Posted 27 April 2013 - 12:17 PM
Nie ma jednej słusznej prawdy, tak jak nie ma jednej słusznej diety. Walka na argumenty, a już w szczególności w internecie to taka przysłowiowa 'walka z wiatrakami'. Zresztą w ogóle argumentacja za pomocą źródeł naukowych i badań jest trochę bez sensu. Ktoś to trafnie ujął, dzisiaj za pomocą cyferek, statystyk i wykresów można dowieść wszystkiego począwszy od tego że jedzenie kału jest zdrowe a skończywszy na tym że masturbacja prowadzi do wypadania zębów.
Nauczyłem się ufać swojemu doświadczeniu. Gdy parę lat temu zacząłem się zajmować się odżywianiem. Przeczytałem mnóstwo książek na temat wegetarianizmu, weganizmu, witarianizmu. W każdej z nich jechali po mięsie jako przyczynie wszelakiego zła. Więc myślę sobie, ocho coś jest na rzeczy. Zacząłem się odżywiać wg tego modelu i miałem fantastyczne rezultaty. Po roku chciałem przetestować inny model, i poszedłem w to tak straszne jedzenie produktów zwierzęcych. Do dziś jestem w tym stylu jedzenia i odczucia również fantastyczne. Czemu weganie tak straszyli?
Nie mam zamiaru bawić się w wywyższanie jednego modelu nad drugi, bo to mija się z celem. Przypomina się wówczas najbardziej idiotyczna dyskusja wszechczasów: która sztuka walki jest lepsza? Mistrz teakwondoo powie że jego, a mistrz sanshou powie że jego. I wybieraj sobie. Gdyby naprawdę była tylko jedna jedyna najlepsza sztuka walki, to nie byłoby biliona innych styli. Który sport jest lepszy - tenis czy łyżwiarstwo figurowe? Kali czy siłka? To tylko kwestia indywidualna. Jest w ogóle sens w takich pytaniach?
#97
Posted 27 April 2013 - 16:04 PM
Ja tezPrzeczytałem mnóstwo książek na temat wegetarianizmu, weganizmu, witarianizmu.
Ja zreszta ciagle czytam jezeli wychodza nowe, czytam w zasadzie wiekszosc ksiazek zwiazanych z dietetyka i fizjologia zywienia i czesto sie zastanawiam, jak to jest, ze jest jedna biochemia, ktora jest nauka scisla a jednak ciagle powstaje tyle nowych teorii. Wiekszosc z nich jest czesto oparta na jednym wybranym aspekcie, Barry Sears w swojej Zone Diet (diecie strefowej) porusza tylko temat eikozanoidow ("nadhormonow" czyli prostaglandyn, tromboksanow itp), Young opiera sie na "zakwaszeniu", Sommer z z kolei preferuje paleo ale udowadnia, ze bez miesa, Hay czy Dreies jedzenie rozdzielne i tak w kolko. Malo jest ksiazek, ktore komplementarnie traktuja czlowieka jako calosc i w dodatku w oparciu o biochemie, na pewno jest nia ksiazka dr.Lutza, ktory umarl 3 lata temu w wieku 97 lat.
smalcownia.pl
#98
Posted 27 April 2013 - 17:09 PM
Ciągle powstaje coś nowego bo ciągle ludzie czują niewiedzę i potrafią zadać pytania. Ciągle powstaje coś nowego bo świat zalewa jedna z poważniejszych chorób skracających życie a mianowicie otyłość. Ciągle powstaje coś nowego bo ludziom otyłym/nie akceptującym siebie nie chce się wytrwać na jednej niekiedy zbyt ograniczającej swobodę drodze dłużej niż miesiąc więc potrzebują nowych rewolucyjnych.... Ciągle powstaje coś nowego bo jest to czysty pieniądz. Można tak wymieniać...
#99
Posted 27 April 2013 - 17:57 PM
Tak tak, to szukanie super hiper nowej rewolucyjnej metody i komplikowanie sobie życia to domena ludzi usprawiedliwiająca ich lenistwo. Pozbycie się otyłości jest tak proste jak wbicie gwoździa młotkiem. Trzeba tylko użyć tych narzędzi a nie szukać wkrętarki laserowej której szukanie zajmuje tyle czasu że w tym czasie za pomocą młotka zbudowalibyśmy dom. A na końcu się okazuje że albo nie znaleźliśmy tej wkrętarki albo się zepsuła. Proste rzeczy są najlepsze, ale właśnie są tak banalne że w tym tkwi ich trudność by je zastosować. Filozofia mojego życia to keep it simple stupid. I jak lubię dużo czytać i zdobywać nową wiedzę to uważam że odchudzanie jest proste i każdy jest w stanie zrzucić kilogramy, wystarczy trochę podstawowej wiedzy o odżywianiu i mniej siedzenia na dupie. Nie potrzeba wiedzy z biochemii lub rad super personalnego trenera z weekendowym certyfikatem. Uważam że to powinien być przedmiot w szkole który powinien zostać poruszony zamiast gadania o ruchach tektonicznych w Australii. A że nie jest, cóż bywa. Mózgi mamy a więc znalezienie odpowiedniej wiedzy w owych czasach jest pestką. Tylko na litość skończ jedną metodę zanim skoczysz do następnej, bo tak to sobie możesz skakać do śmierci.
#100
Posted 27 April 2013 - 20:43 PM
Masz racje ale tak nigdy nie bedziewystarczy trochę podstawowej wiedzy o odżywianiu i mniej siedzenia na dupie. Nie potrzeba wiedzy z biochemii lub rad super personalnego trenera z weekendowym certyfikatem. Uważam że to powinien być przedmiot w szkole który powinien zostać poruszony zamiast gadania o ruchach tektonicznych w Australii. A że nie jest, cóż bywa.
smalcownia.pl
1 user(s) are reading this topic
0 members, 1 guests, 0 anonymous users



Sign In
Create Account




Back to top
Report







