Oczywiście w sporcie chodzi o przekraczanie swoich ograniczeń, ale trzeba to robić z głową. Mówiąc ograniczenia, miałem na myśli aktualną formę i stan zdrowia. Jak masz w danym dniu "powera" i nic Ci nie dolega, to możesz po odpowiednim przygotowaniu bić swoje rekordy. Chodzi o to, by słuchać swojego ciała: gdy daje Ci sygnały, że coś z nim jest nie tak, nie wolno tego lekceważyć, tylko po prostu pozwolić mu odpocząć i nie wykonywać planu treningowego za wszelką cenę. Obolałe mięśnie to nie powód, by nie trenować, ale jakiś nowy niezdefiniowany ból (zwłaszcza ostry i kłujący) to sygnał ostrzegawczy, że trzeba wrzucić na luz i lepiej się zregenerować. Swoją drogą, Twoje wyniki są imponujące, czapki z głów, a widać, że to jeszcze nie koniec.
Tak w 100% bym się pod tym nie podpisał.
Nie chodzi bowiem o to by iść na maxa, kiedy czujesz powera. To doprowadza do wypalenia prędzej czy później.
Trenować trzeba ciężko - oczywiście, ale przy tym i mądrze. Ja zawsze zostawiam sobie zapas na treningu niezależnie od tego czy czuję mega powera czy też jest to normalny dzień. Wówczas osiągane rezultaty się kumulują na przestrzeni czasu



Logowanie »
Rejestracja




Do góry
Zgłoś









