Właśnie, KASA, szczególnie u polaczków. Tak samo jak BCAA, producenci podchwycili temat i zaczeło się straszenie katabolizmem na tej diecie. BCAA po przebudzeniu, po porannej toalecie, po myciu zębów, najlepiej co 5 minut by Nas katabolizm nie dopadł! Bzdura totalna, zdejmijcie klapki z oczu. Wszystko co wkładane do ust prócz wody to przerywanie postu. Koniec i kropka.
Zaloguj się Zarejestruj się
Intermittent fasting
#142
Napisano 28 czerwca 2013 - 13:21
Leangains nie zarabiał na swoim projekcie, więc nie wiem dlaczego miałoby chodzić o kasę.
Zresztą dla każdego co mu pasuje.
"Uważaj, żeby nie pomylić nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu."
#143
Napisano 29 czerwca 2013 - 17:53
Nie wczuwałbym się aż tak strasznie. Ja sobie lubię na faściku skonsumować dobre jabłuszko, nie zauważyłem by procent bodyfatu poszedł mi w górę choćby ułamek, także jest w porządku ![]()
Rozmawiałem między innymi z Geoffem Neupertem i Maxem Shankiem na temat ich odżywiania, i oni podczas ośmiogodzinnego postu, piją sobie na spokojnie po 3 kawki. O ja! Zerwali post, tragedia! Ale kogo to tak na prawdę obchodzi jeśli ma się rezultaty? ;]
Maksiu, to ten ziomek - ciekawe czy się przejmuje tymi trzema kawami ![]()
#144
Napisano 29 czerwca 2013 - 22:02
#145
Napisano 29 czerwca 2013 - 22:20
Polecałbym po prostu troszkę wrzucić na luz co po niektórym z tym odżywianiem, to nie jest sprawa życia lub śmierci. Jeśli ktoś lubi sobie strzelić herbatkę czy kawkę z rana, to nie jest żaden problem. A że kalorie, co kogo obchodzą bezwartościowe cyferki, chyba tylko takich fanatyków liczenia jak Ciebie, przyjacielu ![]()
#146
Napisano 30 czerwca 2013 - 08:18
Warto też pamiętać, że koks (taki węgiel, nie człowiek
), czy trociny również mają kalorie... ale dla nas niedostępne. Napchanie się trocin postu nie przerwie.
Ale jabłko... warto Łukasz abyś zaznaczał, że Twój IF to praktycznie tylko jeden posiłek + takie jabłko, bo może być to dla kogoś mylące.
W moim przypadku kiedy faza jedzenia trwa 7-8h to wrzucanie jabłka poza tą fazą kompletnie przeczyło by idei IF/Leangains.
Najważniejsze jest moim zdaniem takie dopasowanie do siebie diety (treningu zresztą też), aby to dla nas była przyjemność nie męka!
"Uważaj, żeby nie pomylić nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu."
#147
Napisano 30 czerwca 2013 - 08:28
Oj raz zaznaczyłem że jadam jeden posiłek dziennie, jak ktoś nie czyta uważnie moich postów, to nie jest już mój problem.
Do czego się odwołuje, to właśnie idealnie podsumowałeś to ostatnim zdaniem, odżywianie ma być przyjemnością a nie katorgą. Już pomińmy to jabłko czy marchewkę, whatever. Ale jeśli ktoś na prawdę poczuje się lepiej psychicznie jeśli strzeli sobie tą kawę z mlekiem czy herbatę, to niech to u licha zrobi - nie wyjdzie mu to na złe, a z psychologicznego punktu widzenia poczuje się znacznie lepiej i łatwiej mu będzie sobie radzić z odżywianiem. Jedyne co mu może grozić to ewentualny lincz ze strony strażników prawdziwego Leangains czy IF - jak zwał tak zwał. Przez właśnie takie spinanie się i doszukiwanie się w każdym posiłku mikroskopijnej kalorii, większość ludzi zawala całkowicie odżywianie, bo to nie staje się przyjemnością tylko katorgą, a coś co jest katorgą boli. A jeśli coś boli, człowiek ucieka od tego jak najdalej. Polecam wziąć kilka głębokich oddechów i wyluzować już w temacie odżywiania, bo tutaj magii nie ma ![]()
#148
Napisano 01 lipca 2013 - 13:20
DokladnieAle jeśli ktoś na prawdę poczuje się lepiej psychicznie jeśli strzeli sobie tą kawę z mlekiem czy herbatę, to niech to u licha zrobi - nie wyjdzie mu to na złe, a z psychologicznego punktu widzenia poczuje się znacznie lepiej i łatwiej mu będzie sobie radzić z odżywianiem. Jedyne co mu może grozić to ewentualny lincz ze strony strażników prawdziwego Leangains czy IF - jak zwał tak zwał. Przez właśnie takie spinanie się i doszukiwanie się w każdym posiłku mikroskopijnej kalorii, większość ludzi zawala całkowicie odżywianie, bo to nie staje się przyjemnością tylko katorgą, a coś co jest katorgą boli. A jeśli coś boli, człowiek ucieka od tego jak najdalej. Polecam wziąć kilka głębokich oddechów i wyluzować już w temacie odżywiania, bo tutaj magii nie ma
To co pisze dom to strasznie smutne jest jakies
A juz to pilnowanie "kaloria to kaloria" to paranoja jakas, no prawie jak amerykanska dieta Weight Watchers
Tylko zdaje sie dom ciagle nie czaisz, ze jest roznica z czego ta kaloria pochodzi, w oogle sie dziwie, ze to ty zalozyles temat o diecie tluszczowej, bo non stop dajesz przyklady, ze jej kompletnie nie zrozumiales
Ja jestem na naturalnym IF, ale rano przed treningiem wciagam sobie mocna kawe z maslem i mam gdzies czy LENINgains zabrania czy nie, tak lubie i tak robie, bo tak mi pasuje i tak sie dobrze czuje. I jezeli nie jestem glodny to nie jem nawet 12 godzin ale jak jestem glodny to nie czekam "do okna" jeszcze 2 godziny choc mnie skreca tylko jem. Jak nie 16/8 to bedzie 17/7 albo 15/9, tragedii nie bedzie.
smalcownia.pl
#149
Napisano 01 lipca 2013 - 13:22
Dom zaloz kabaret, bede ogladal wszystkie odcinkiWszystko co wkładane do ust prócz wody to przerywanie postu. Koniec i kropka.
smalcownia.pl
#150
Napisano 01 lipca 2013 - 22:07
Ja nie chcę tutaj z nikim walczyć, ani mówić że ktoś coś źle robi. Ja znam doskonale zasady IF, bo byłem na tej diecie i w sumie wciąż jestem, tylko że ją trochę zmodernizowałem i działa wybornie. Ja po prostu lubię łamać wszelkiego rodzaju schematy i zasady ;]
Uważam także że odżywianie leży głęboko w psychice i jeśli dieta będzie katorgą, to nie ważne ile na niej wytrzymamy, prędzej czy później padniemy i wrócimy do starych nawyków, albo co gorsza znów zobaczymy jak kolejny autor wydaje kolejną książkę z kolejnymi magicznymi sekretami. Magicznych sekretów nie ma, i wszystko leży w naszym umyśle.
Jeśli ktoś chce napiszę artykuł który łączy IF, cheat day, 24h fast, wysokobiałkową. Stosowałem ją z powodzeniem i chyba do niej wrócę, bo była genialna w swojej prostocie.
#153
Napisano 02 lipca 2013 - 16:05
W jakich godzinach zaczynacie jeść?? i ile to trwa u was ??
Ja standardowo zaczynam jeść o 12, chyba że akurat nie mogę to jem później jak mogę. Ostatnio posiłek jem między 19 a 20 w zależności jak się uda.
Generalnie nie mam żadnego problemu jak jestem intensywnie zajęty - mogę wtedy jeść nawet o 15 pierwszy posiłek. Gorzej jest jak wstaję po 6 i pracuję w domu przy kompie... czasami jest trudno wytrwać do tej 12... ale wytrzymuję i sobie chwalę.
"Uważaj, żeby nie pomylić nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu."
#155
Napisano 02 lipca 2013 - 17:35
Zaczynam jeść 16:10-17:30 w zależności czy wpadam do rodzinki na obiad czy gotuje sam czy też mam już coś przygotowane. Zdarza się też czasem. że jem jeszcze później jeśli po pracy miałem coś do zrobienia czy tam robiłem salta na nadgodzinach. Kończę różnie. Przeważnie do 23 czy 22:30, ale zdarzyło się w weekend ze ostatni posiłek zjadłem o 2giej ![]()
Ogólnie wygląda to tak, że jem dopiero jak skończę pracę i kończę jeść jak A. Przestaje być głodny. B. Idę spać.
#156
Napisano 02 lipca 2013 - 19:30
Post jest wymagany, ponieważ podczas niego najlepiej działa palenie fatu. Jeżeli przerywasz post kawą z masłem to stopujesz ten efekt. Tylko tyle i aż tyle. Dla ludzi takich jak Luko, w dobrej formie - tylko, dla takich jak ja czy inni chcący pozbyć się tłuszczu - aż. Nie ma powodu wyśmiewać tutaj "twardego" podejścia, przynajmniej póki nikomu nie dzieje się tutaj krzywda;)
W sumie nie wiem czy w przypadku "przerywanego postu" można mówić jeszcze o leangains, ale w sumie to tylko nazwa;)
#157
Napisano 03 lipca 2013 - 11:38
Mozna polemizowac. Jezeli sie zna mechanizmy palenia tluszczu i nie wierzy w magiczne historie typu "podczas postu najlepiej dziala palenie tlusczu" to mozna spokojnie pic te kawe maslem i nic a nic sie nie dzieje.Post jest wymagany, ponieważ podczas niego najlepiej działa palenie fatu. Jeżeli przerywasz post kawą z masłem to stopujesz ten efekt. Tylko tyle i aż tyle. Dla ludzi takich jak Luko, w dobrej formie - tylko, dla takich jak ja czy inni chcący pozbyć się tłuszczu - aż.
Takich teorii jest calkiem sporo, tylko, ze one maja jeden wspolny element - nie dzialaja. Np jednym z czesto wymienianych sposobow na chudniecie jest bieganie rano na czczo. Kto probowal ten wie. To czy chudniesz czy tyjesz w glownej mierze zalezy od tego jak sie zywisz a nie kiedy i gdzie.
Oczywiscie, jezeli ktos nie wie albo nie chce mu sie wiedziec, to powinien stosowac wtedy dogmatyczne reguly. Tylko co sie stanie np jezeli nie wytrzymasz pelnych 8 godzin a tylko 7 i pol?
smalcownia.pl
#158
Napisano 03 lipca 2013 - 12:13
Co poniektórzy odnoszę wrażenie wierzą w magiczne sekretne diety. IF jest skuteczne to fakt, ale nie ma w niej żadnej magii. Najlepsi bodybuilderzy z bardzo niskim poziomem tkanki tłuszczowej żywili się 6 posiłkami dziennie. Niskie procenty mają także ludzie z dietą paleo składającą się z 3 posiłków. Niskie mają także wegetarianie, weganie oraz witarianie. Tutaj chodzi o podejście i znajomość podstawowych zasad.
Nawet jeśli ktoś jada tylko jeden posiłek dziennie i ten posiłek składa się z samych frytek, słodyczy i innych śmieci to gwarantuje mu że żadne okno 17/7 czy 20/4 nic mu nie pomoże.
IF od pozostałych diet różni się tylko tym, że jest łatwiej dostępny dla ludzi z intensywnym trybem życia. Sorry ale ktoś kto pracuje na budowie czy gdziekolwiek indziej po 12h, będzie miał trudności z przyjmowaniem 6 posiłków dziennie.
Stary schemat - śniadanie, obiad, kolacja jest również fantastyczny.
IF jest doskonały ale nie spinałbym się tak że kawa z masłem czy nawet szklanka mleka z rana spowolni proces odchudzania, bo tego nie zrobi. Jedyne w czym jest problem to to iż nie będzie to już wówczas oryginalne leangains. Ale kogo to w sumie obchodzi, chodzi o rezultaty a nie o prawdziwość danej diety.
Przyglądam się często dyskusjom na temat odżywiania i widzę to mniej więcej tak:
Leangains ktoś: "Śniadanie jest złe i niepotrzebne, gdy będziesz jadł śniadanie to będziesz gruby"
Zwolennik 3 posiłków ktoś: "Śniadanie to podstawa, gdy omijasz śniadanie to będziesz gruby"
Koniec końców, oboje mają rację bo oboje mają takie same rezultaty. Teraz pozostaje tylko kwestia dopasowania do siebie.
Gdyby mój styl życia był luzacki i wylegiwałbym się na hamaku sącząc egzotyczne drinki na Karaibach, to zapewne bym jadał 3-4 razy dziennie nawet, bo jestem koneserem jedzenia. Jednak moje życie póki co tak nie wygląda, więc odżywiam się inaczej. Znajomość zasad i mechanizmów tego jak działa nasze ciało mniej więcej (bez wchodzenia w liczenie cyferek i zawiłości na temat biochemii i hormonów) powoduje że po prostu w pewnym momencie w swoim życiu, stwierdziłem że już nigdy nie jestem w stanie nabrać tłuszczu ![]()
Metody są nie ważne, ważne są zasady jakie obowiązują.
Idealnie tutaj sprawdza się hasło StrongFirst - "ONE MIND...ANY WEAPON".
Jeszcze chciałbym dodać, że jeśli ktoś nie ma czasu czy nawet chęci interesować się odżywianiem i ustalaniem własnych zasad to niech po prostu wybierze jakikolwiek model odżywiania jaki mu pasuje i niech się tego trzyma, przez pewien okres czasu - najoptymalniej jest 3-4 miesiące. Wówczas nabiera się odpowiedniego doświadczenia, pojawiają się nowe wnioski oraz obserwacje i można wprowadzać swoje zmiany - radykalne bądź kosmetyczne. Nie mając odpowiedniego doświadczenia, zasady są proste - jeść mniej przetworzonych rzeczy, jeść więcej zdrowych produktów i ruszać tyłkiem.
#159
Napisano 03 lipca 2013 - 12:18
Hmm nie mam powodu "nie wierzyć" w ten "dogmat", z tego co pamiętam wszystko było wyjaśniane w tym dużym poście na kfd.
Co do odstępstw - ja sam nie uważam, że przedłużenie okna jedzenia będzie miało jakieś bardzo złe skutki (dzisiaj np. wieczorem czeka mnie picie, pewnie jakiś fast food w nocy wpadnie), o ile zachowa się post po przyjęciu ostatnich kalorii. Nigdy nie miałem podejścia w stylu: jak nie zjem przez pół godziny po treningu to mięśnie mi zanikną i rok treningu w plecy, albo: o nie, zjadłem o 10gram węgli za dużo, zatłuszczę się na śmierć! Jednak jeżeli anagażuję się w daną dietę, to zmienianie jej głównego w sumie założenia jest dla mnie nie do przyjęcia. Chociaż może dla tego, że nie odczuwam potrzeby picia rano szklanki mleka albo kawy z masłem;)
#160
Napisano 03 lipca 2013 - 14:22
Wedlug mnie katorznicze "wbijanie" sie w diety na sztywno nie jest zbyt dobre, po pierwsze nie zmusza do wlasnego myslenia, bo mamy gotowy schemat, ktory mowi tak a tak i w efekcie nic nie wiemy. A po drugie w razie niepowodzenia jest na co zwalic. To schemat zawinil a nie my. A bez obserwacji i wyciagania wnioskow nie da sie na dluzsza mete funkcjonowac, bo rezimy dietetyczne, nie oszukujmy sie nie sa normalne i naturalne. Kiedys przychodzi okazja i czas, ze jestes na weselu, biwaku, ognisku i co wtedy? Powiesz, ze "sorkasy jestem na LG, musze czekac do 19:30 a potem walne tego browara" ?
Nie. Po prostu trzeba sie obserwowac, orientowac i (niestety) ciagle ksztalcic. Wiadomo, ze jak idziesz na wieczorne balowanie z pizza i browarem to zero wegli do wieczora a jak idziesz na weselicho chlac wode litrami, to zero tluszczowania i tylko samo bialeczko do niej coby ograniczyc straty wlasne w organizmie. Bo zycie to nie tylko po to zeby sie umartwiac jakimis dietami jest
smalcownia.pl
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych



Logowanie »
Rejestracja




Do góry
Zgłoś







