Jump to content

Nasze strony:



Witamy na Kalistenika Polska
Zarejestruj się aby mieć dostęp do wszystkich funkcjonalności które Ci oferujemy. Po rejestracji i zalogowaniu się będziesz mógł uczestniczyć w dyskusji, oceniać wątki, aktualizować statusy, tworzyć własne albumy w galerii, a także dokonywać zakupu w naszym sklepie!
Zaloguj się Zarejestruj się
Photo

Jakie proporcje makroskładników?


  • Please log in to reply
98 replies to this topic

#1
Eddiusz

Eddiusz

    Member

  • Użytkownik
  • 10 posts

Witam!

Od jakiegoś czasu próbowałem zabrać się za kalistenike, ale nie pozwalało mi zdrowie. Teraz, do następnej operacji mam kilka m-cy czasu, moge normalnie ćwiczyć, więc postanowiłem zabrać się za dietę.

Wyliczyłem sobie za pomocą jakiegoś tam kalkulatora moje zapotrzebowanie kaloryczne na utrzymanie obecnej masy (ok. 66kg), które wynosi 2890kcal. Ze względu na trudność w przybieraniu wagi dodałem do tego wyniku ok. 250 kcal. Załóżmy więc, że by przytyć muszę jeść to 3150kcal. I teraz moje pytanie: jakie proporcje makroskładników byłyby odpowiednie? Wiadomo, że chciałbym przytyć jak najmniej "zalewając się" tkanką tłuszczową. Czy np. 2g białka/kg masy ciała czyli w przybliżeniu te 140g białka dziennie to odpowiednia opcja? I dalej:

140g * 4kcal = 560kcal      3150kcal-560kcal=2580kcal      

załóżmy, że chciałbym zjeść to 150g tłuszczy dziennie, czyli 150g*9kcal=1350kcal        2580kcal-1350kcal=1230kcal - tyle zostaje na węgle, czyli  1230kcal:4= 308g węglowodanów

Co myślicie o takich proporcjach, czy taka zawartość tłuszczu będzie odpowiednia? Czy miałaby ona wpływ na sylwetke, czy chodzi o to, by kcal się zgadzały? Jestem kompletnie zielony, także proszę nie krzyczeć :P

Chciałbym zapytać również, czy należy się dosyć sztywno trzymać tego co pokazuje taki kalkulator kalorii? Czy są może lepsze sposoby na te wyliczenia?

Pozdrawiam i z góry dzięki za odpowiedź!


  • 0

#2
Eddiusz

Eddiusz

    Member

  • Użytkownik
  • 10 posts

Nikt, nic :( ?


  • 0

#3
Salute!

Salute!

    Salute!

  • Zasłużony
  • 1,391 posts

Wszystko pieknie rozpisane, pozostaje tylko zastosowac to w praktyce.


  • 0

#4
Eddiusz

Eddiusz

    Member

  • Użytkownik
  • 10 posts

Wszystko pieknie rozpisane, pozostaje tylko zastosowac to w praktyce.

Dobrze dzięki, ale nie udzieliłeś odpowiedzi na żadne z moich pytań :rolleyes:


  • 0

#5
Salute!

Salute!

    Salute!

  • Zasłużony
  • 1,391 posts

Ile masz lat?


  • 0

#6
marekkowal.ski

marekkowal.ski

    Brak

  • Użytkownik
  • 5 posts
  • LokalizacjaPoznań

Wiesz co, to zależy od konkretnej osoby. Jeden organizm gorzej reagował będzie na cukry, inny na tłuszcze. Generalnie dieta sportowca powinna oscylować w okolicach 50% węgli, 30% białka, 20% tłuszczy.

 

Przetestuj jak Twój organizm na to reaguje i manipuluj (potem możesz spróbować np. 50% węgli, 40% białka, 10% tłuszczy etc.)


  • 0

#7
Eddiusz

Eddiusz

    Member

  • Użytkownik
  • 10 posts

Ile masz lat?

21


  • 0

#8
Eddiusz

Eddiusz

    Member

  • Użytkownik
  • 10 posts

Wiesz co, to zależy od konkretnej osoby. Jeden organizm gorzej reagował będzie na cukry, inny na tłuszcze. Generalnie dieta sportowca powinna oscylować w okolicach 50% węgli, 30% białka, 20% tłuszczy.

 

Przetestuj jak Twój organizm na to reaguje i manipuluj (potem możesz spróbować np. 50% węgli, 40% białka, 10% tłuszczy etc.)

Generalnie to już zacząłem tą dietke, wyczytałem że jakiś czas musi zająć to, żeby ogranizm się przestawił na inne źródło energii. I rzeczywiście, jak jakiś czas temu robiłem podchody do tej diety, to zauważyłem, że rano jestem trochę bardziej ospały. To dlatego, że na śniadanie jadłem same tłuszcze + białko. Pomyślałem, że warto zapytać czy ktoś może korzystał z podobnych proporcji :P


  • 0

#9
Merfi84

Merfi84

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1,733 posts
  • LokalizacjaGdańsk

Jeśli chodzi o dietę to myślę, że to bardzo indywidualna sprawa zależąca od uwarunkowań, genetyki, budowy ciała, celu itd.

Proporcje które wymieniłeś są bardzo ogólne i są podstawą do zbudowania sobie indywidualnej diety. Ja chciałem schudnąć bo ważyłem 81,5kg i miałem w pasie 91cm przy wzroście 178 i wieku 31 lat. Zacząłem jeść 2000-2200 kcal trzymając się mniej więcej 150g białka, 80g tłuszczy i reszta węgle. Oczywiście zwracam uwagę na jakość jedzenia - wyrzuciłem słodycze, napoje słodzone i wszystkie przetworzone oraz gotowe. Efekt: 22 tygodnie - 73,8 (wczoraj na czczo), 82cm w pasie. Tkanka tłuszczowa po januszowych pomiarach zeszła mi tak do 14-15%. Ale to ja.

Jeśli Twoim celem jest przybranie na masie to tak jak piszesz - jedz tyle ile wyliczyłeś w proporcjach które sobie ustaliłeś (dla mnie są ok) i patrz co się dzieje zarówno z sylwetką jak i wagą. Jeśli nie będziesz przybierał to dorzucaj sobie 100-150 kcal tygodniowo i dalej obserwuj. Jeśli zalejesz się i będziesz widział, że sylwetka się otłuszcza to zdejmij 100-150kcal ew. zmień makro.

 

Ja jadę na kalkulatorze Dieta i Trening na androida i uważam, że jest świetny i wystarczający :) Pamiętaj tylko przy liczeniu, że liczysz surowe produkty użyte do posiłku i wszystko co zjadłeś (nawet pół ciastka czy 1 kostkę czekolady). No i jeśli sobie coś zakładasz to bardzo ważne jest abyś się tego trzymał w 100% minus błąd pomiaru :) 200 kcal w tą czy w tą robi różnicę :)

Najważniejsze to obserwować swoje ciało ale ogólnie wszystko co napisałeś się zgadza jak dla mnie :) Powodzenia!


Edited by Merfi84, 24 November 2015 - 10:42 AM.

  • 1

#10
Salute!

Salute!

    Salute!

  • Zasłużony
  • 1,391 posts

Hmm, w sumie nie chce mi sie juz klepac po raz n-ty tego samego, bo to walka z wiatrakami a mlodzi musza swoje zapisane w karmie bledy przepracowac, choc moga sie przeciez uczyc na bledach innych....ale jeszcze jeden raz..

 

Zacytuje wam cos z fajnej ksiazki pt "Dziedzictwo", napisanej przez Sharona Moalema, doktora nauk medycznych, zawodowego genetyka pracujacego w laboratorium i szpitalu, zajmujacego sie rzadkimi mutacjami genetycznymi, autora kilku ksiazek z dziedziny genetyki w tym, tej , z ktorej cytuje:

 

s.86 "Prawda jest jednak, ze dieta oparta na tych rekomendacjach (Komisji ds. Zywienia) u wiekszosci ludzi nie do konca sie sprawdza. W rzeczywistosci jest skrajnie nieprawdopodobne (mamy wieksza szanse wygrac na loterii), ze ta lista zalecanych porcji i procentow, ktora studiujemy na opakowaniach zywnosci, odpowiada indywidualnym potrzebom kazdego z nas. Podawane liczby sa oparte na badzo ogolnym szacunku koniecznego spozycia kalorii, witamin i podstawowych mineralow dla wiekszosci ludzi w Stanach Zjednoczonych powyzej czwartego roku zycia. (Komisja ds. Zywienia uwaza za wiekszosc 50% + jedna osoba; zostaje jednak ogromna mniejszosc, ktorej po prostu sie nie przydaja).

Rzeczywistosc w istocie pokazuje, ze kazdy ma odmienne potrzeby. Zapotrzebowanie wiekszosci 4-letnich chlopcow (ktorym wystarczy 275 mg wit A dziennie) calkowicie sie rozni od wiekszosci 32-letnich kobiet w ciazy (ktore potrzebuja conajmniej 3x wiekszej dawki wit A). Dwoje ludzi tej samej plci, w tym samym wieku, podobnego pochodzenia, wzrostu, wagi i ogolnie w podobnym stanie zdrowia ma - prawdopodobnie - bardzo rozne potrzeby, jesli chodzi o wapn, zelazo i inne skladniki odzywcze. "


Edited by Salute!, 24 November 2015 - 11:24 AM.

  • 1

#11
Merfi84

Merfi84

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1,733 posts
  • LokalizacjaGdańsk

Hmm, w sumie nie chce mi sie juz klepac po raz n-ty tego samego, bo to walka z wiatrakami a mlodzi musza swoje zapisane w karmie bledy przepracowac, choc moga sie przeciez uczyc na bledach innych....ale jeszcze jeden raz..

 

Salute! widzę i czytam praktycznie wszystkie wątki w których dzielisz się swoimi spostrzeżeniami i wiedzą. Generalnie hołduję jej ilości i naprawdę imponujesz mi wszystkim co wiesz - szczególnie w zakresie żywienia. Nie mniej jednak moim zdaniem trochę za bardzo ciśniesz innym podejściom w tej sprawie. Generalnie mogę powiedzieć, że całe moje życie jadłem według "potrzeb" mojego organizmu. Byłem głodny jadłem. Jadłem do momentu aż się nasyciłem. Potem zgłodniałem to znowu jadłem. Efekt był taki, że spasłem się przez lata jak kluseczka i widocznie naturalny system zaspokajania potrzeb organizmu według jego naturalnych sygnałów u mnie się nie sprawdził. Od 22 tygodni jem według tego co sobie ułożyłem według tej OGÓLNEJ wiedzy i dopasowywałem szczegółowo do siebie. Efekt jest taki, że mam fajną sylwetkę, brak nadprogramowych kg., czuję się świetnie, zdrowo, fit i w ogóle cała jakość mojego życia się poprawiła. I przepraszam Cię bardzo ale powtarzanie w co drugim wątku, że ludzie tacy jak ja popełniają ogromny błąd jest po prostu co najmniej nie fair. Błąd popełnia ktoś kto pomimo negatywnych efektów dla swojego ciała dalej trzyma się uparcie swojego. Błąd popełnia ktoś kto chce schudnąć, a odżywia się tak, że tyje 1kg tygodniowo i dalej twierdzi, że to co robi jest ok. Jak dla mnie np. błędem jest zaprzeczanie, że organizm potrzebuje określonej ilości kalorii (energii) na dzień. W zależności od tego ile się rusza, ile ma wysiłku organizm potrzebuje określoną ilość kalorii na dzień - koniec kropka. Naddatek odłoży się w postaci zapasu energii (tłuszczu), wystarczająca ilość zostanie zamieniona w energię i spożytkowana, a niedostatek zostanie uzupełniony z zapasów energii z organizmu. Myślę, że zaprzeczanie temu to tak jakby zaprzeczać teorii ewolucji :/ a skoro tak jest to nie widzę problemu w tym, żeby ktoś sobie to wyliczał i jadł według wyliczeń. Nie widzę też problemu, żeby ktoś sobie tego nie wyliczał i jadł jak uważa. Ani jedni ani drudzy nie popełniają błędu.

Summa summarum – jeśli ktoś liczy kalorie, je według swojego bilansu i czuje się zdrowo i dobrze to jak możesz pisać, że popełnia ogromy błąd? :/


Edited by Merfi84, 24 November 2015 - 11:53 AM.

  • 0

#12
Salute!

Salute!

    Salute!

  • Zasłużony
  • 1,391 posts

Jak dla mnie np. błędem jest zaprzeczanie, że organizm potrzebuje określonej ilości kalorii (energii) na dzień. W zależności od tego ile się rusza, ile ma wysiłku organizm potrzebuje określoną ilość kalorii na dzień - koniec kropka. Naddatek odłoży się w postaci zapasu energii (tłuszczu), wystarczająca ilość zostanie zamieniona w energię i spożytkowana, a niedostatek zostanie uzupełniony z zapasów energii z organizmu. Myślę, że zaprzeczanie temu to tak jakby zaprzeczać teorii ewolucji :/

Okej, moze pare rzeczy sprostuje:

 

1.Organizm potrzebuje energii do dzialania, to jest fakt, bo energii potrzebuje kazda zywa istota do podtrzymania zycia. Kalorii jednak zaden organizm nie potrzebuje, bo kalorie to bardzo ogolna jednostka miary energii (kiedys ciepla), sluzaca wlasnie do wyrazania ladunku energetycznego tego pokarmu. Jak sie oblicza kalorie w pozywieniu juz tlumaczylem wklejajac zdjecia kalorymetru, tzw bomby kalorymetrycznej, ktora jest metalowa puszka, w ktorej sie spala za pomoca drucika zarowego w atmosferze tlenu okreslone pokarmy i obserwuje jak wzrosla temperatura wody w kalorymetrze, a na tej podstawie oblicza cieplo i energie wydzielona. Krotko mowiac jest to bardzo OGOLNE i NIEDOKLADNE szacowanie, bo organizm czlowieka to nie piec a trawienie to nie spalanie drewna w nim.

Tak to wyglada, popatrz czy podobne do twojego zoladka ? ;) http://facweb.bhc.ed...thermo-cal2.jpg

 

2. To czy organizm odlozy naddatek czy nie odlozy nie zalezy wylacznie od tego czy bedzie ten naddatek, tylko od odpowiedniego do sytuacji zestawu hormonow. Jak juz pisalem pare razy mozna zjesc bezkarnie sloik smalcu, oliwy czy kostke masla a organizm i tak tego nie odlozy, bo insulina (ktora sie nie wydzieli) nie upchnie tego w komorkach tluszczowych. W tym wypadku organizm WYDALI nadmiar w postaci zwyklej mydlanej sraki. Nie warto wiec wierzyc w truizm, ze KAZDY nadmiar organizm odlozy, bo to nieprawda. Ale jezeli do tego smalcu dodamy chlebek, do oliwy dodamy ryz, czyli dowolny weglowodan, ktory uruchomi insuline i "otworzy" komorki tluszczowe to juz jak najbadziej. Gwoli scislosci organizm najpierw skorzysta z tluszczu jako preferowanego paliwa a odlozy oczywiscie weglowodany w postaci tluszczu wlasnie, przetworzone uprzednio przez watrobe, wiazac 3 kwasy tluszczowe za pomoca czasteczki glicerolu, tworzac trojglicerydy.

Wiec nie jest wazne ILE sie je ale CO, bo ta cala kaloria to tylko jednostka ale wazne jest z CZEGO ona pochodzi.

 

3. Teoria ewolucji jest wylacznie i ciagle jednak TEORIA, czyli nie faktem. Do tej pory nikt jej nie udowodnil, wiec jak kazda teoria nie jest wykladnia prawdy o zyciu 

Co chwile sie okazuje, ze jest jednak bledna, nieprawdziwa albo conajmniej niekompletna http://nt.interia.pl...,nId,1434268 :)


Edited by Salute!, 24 November 2015 - 12:10 PM.

  • 0

#13
Merfi84

Merfi84

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1,733 posts
  • LokalizacjaGdańsk

Tak więc podsumowując - jeśli ktoś jedząc same ziemniaki i nic innego żyje w zdrowiu, szczęściu, dobrym sapomoczuciu i jest zadowolony z tego jak wygląda to zostawmy go w spokoju i nie tłumaczmy mu, że robi bardzo źle bo brakuje mu białka/tłuszczy. Jeśli ktoś liczy sobie kalorie i żyje w zdrowiu, szczęściu, dobrym sapomoczuciu i jest zadowolony z tego jak wygląda to zostawmy go w spokoju i nie tłumaczmy mu, że robi bardzo źle bo tak naprawdę wartości te są bardzo ogólne i nie powinien jeść według nich. Jeśli ktoś nie liczy kalorii żyje w zdrowiu, szczęściu, dobrym sapomoczuciu i jest zadowolony z tego jak wygląda to zostawmy go w spokoju i nie tłumaczmy mu, że robi bardzo źle bo powinien liczyć kalorie. itd itd :)

A co do ewolucji to tak - ciągle teoria jednak biorąc pod uwagę to jak różne organizmy adaptują się do warunków w których żyją (chociażby kolory skóry u ludzi) trochę ciężko jest się z nią nie zgadzać BO nie została udowodniona :) Ja liczę kalorie i jest mi z tym dobrze i nie uważam tego za błąd. Jest to swego rodzaju "wyznacznik" dla kogoś kto chce wprowadzić w swoje życie zdrowe odruchy żywieniowe. Liczenie pozwala chociażby uzmysłowić sobie ile co tak naprawdę "waży". Ludzie, którzy liczą kalorie - po pewnym czasie są w stanie oszacować kaloryczność swojego posiłku "na oko" i to im wystarcza do dalszego samodoskonalenia. Jeśli Ty polegasz na swojej naturze i tym co Ci głód podpowiada - to proszę bardzo :) Nie powiem, że to błąd.


  • 0

#14
Salute!

Salute!

    Salute!

  • Zasłużony
  • 1,391 posts

Oczywiscie, kazdy robi to co uwaza za sluszne :) Chcialbym tylko zauwazyc drobna, aczkolwiek istotna roznice - cale zycie bedziesz liczyl kalorie? Wszedzie i zawsze, w kazdej nawet najbardziej nieprzewidzianej sytuacji? Liczenie kalorii to dieta i rezim, a nie styl zycia. Nikogo nie chce odwodzic od liczenia, jak dziala to ok, ale wiekszosc osob kiedys przestaje liczyc te kalorie i uprawiac sport, i wtedy zaczyna sie lipa. Ja nie  licze, bo nie musze, po prostu nie wierze w kalorie i w kazdej sytuacji wyciagam dostepne maksimum z sytuacji, czy to impreza, wesele czy wyjazd sluzbowy. Bo ja wiem, ze to hormony odpowiadaja, za wszystko (oczywiscie nad nimi tez jest inna "wladza" ale to temat na inna dyskusje).

Wkleilem cytat, bo to ciekawy cytat, moze komus pomoze, im wczesniej tym lepiej.


  • 0

#15
Merfi84

Merfi84

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1,733 posts
  • LokalizacjaGdańsk

Tak jak Ci napisałem. Nie musisz liczyć kalorii całe życie bo po pewnym czasie już wiesz i znasz na pamięć praktycznie wszystko co jesz. Jeśli ktoś liczy je reżimowo to ma reżim w życiu. Jeśli ktoś liczy je mniej więcej to nie ma reżimu. Trochę to bezsensowne stwierdzenia bo tak naprawdę liczenie ilości pompek, które zrobiłeś to też reżim, a nie styl życia. Na dobrą sprawę po co w ogóle systematyzować cokolwiek w swoim życiu? Chodzenie do pracy na 8 to też reżim. Ba! Nawet planowanie treningu i rozpisywanie go to też reżim. Nie lepiej byłoby ćwiczyć to na co akurat mam ochotę, wtedy kiedy mam ochotę i w takiej ilości w jakiej mam na to akurat siłę i ochotę? :) Rozumiesz o co mi mniej więcej chodzi? :) Każda dyscyplina w jakimś zakresie w życiu wiąże się z jakimiś wyrzeczeniami, planem, systemem, metodyką. Nazywanie tylko liczenia kalorii reżimem jest znowu conajmniej nie fair :)
 

A co do tego, że problem zaczyna się jak ktoś przestaje liczyć mogę Ci powiedzieć od siebie, że ok 8-10 tygodni zajęło mi ogarnięcie ile co ma mniej więcej i czego i na chwilę obecną mogę nic nie liczyć, a wiem, że zjem tyle ile trzeba nie za dużo mniej, nie za dużo więcej. Nie potrzebuję już kalkulatora - nie mniej jednak używam go bo zajmuje mi to aż 5 min życia z całego dnia i tych 5 minut naprawdę nie jest mi szkoda :)


Edited by Merfi84, 24 November 2015 - 12:41 PM.

  • 0

#16
Salute!

Salute!

    Salute!

  • Zasłużony
  • 1,391 posts

Każda dyscyplina w jakimś zakresie w życiu wiąże się z jakimiś wyrzeczeniami, planem, systemem, metodyką. Nazywanie tylko liczenia kalorii reżimem jest znowu conajmniej nie fair :)
 

A jednak ;) Praca to nie rezim, tylko akceptacja regul pracodawcy, trening to okreslony z gory plan zakladajacy periodyzacje, progresje etc. Liczenie kalorii zas jest czynnoscia dosc odwrotna - zakladasz sobie, ze tego dnia spozyjesz tyle kalorii, choc kompletnie nie masz pojecia ile ich masz spozyc, bo tego nie wie nikt.

I tutaj pojawia sie sytuacja, ze jestes glodny ale juz jestes juz na limicie wiec nie jesz  - bo utyjesz. Albo jestes przejedzony ale jeszcze brakuje ci 357 kalorii, wiec chcac niechcac musisz "wyrobic" norme PPM i dopychasz na sile (widzialem takie akcje, zaklada sie na nos spinacz do bielizny) :) To jest jakas forma rezimu, sytuacji, kiedy chcesz a nie mozesz albo nie chcesz ale musisz :)

Ja sie postaralem dosc odwrotnie -  wyrzucic z glowy co ile czego ma i kompletnie o tym zapomniec, to tak samo trudne albo nawet trudniejsze niz sie tego nauczyc. W efekcie nie mam bladego pojecia ile spozywam tych kalorii, i czy za duzo czy za malo. Tak ostatnio z ciekawosci wchodze na wage mniej wiecej raz na miesiac i ciagle sie trzyma w tolerancji do 0,5 kg.

 

No nic, juz nie przynudzam w temacie i nie bede zamacal, po prostu chcialem zauwazyc, ze wszyscy z checia zakladaja buty, ktore ktos uszyl dla wszystkich, tylko, ze takich butow nie da sie realnie wyprodukowac i tego nikt nie chce zauwazyc.


Edited by Salute!, 24 November 2015 - 13:14 PM.

  • 0

#17
Merfi84

Merfi84

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1,733 posts
  • LokalizacjaGdańsk

Trening to określony z góry plan zakładający progresję - czyli nazywając rzeczy po imieniu zakładający osiągnięcie celu. Liczenie kalorii to z góry określony plan zakładający nabranie masy, zredukowanie tłuszczu itd. :) Jedno i to samo tylko używasz określonych słów, żeby jedno wytłumaczyć ładnie, a drugie lekko skrytykować :) Prawda jest taka, że praca to też z góry określony plan na osiągnięcie celu - czyli zarobienie pieniążków. ;)
 

Dlatego cały czas podkreślam i myślę, że każdy dietetyk na świecie oraz trener personalny (rozsądny, a nie heretyk po kursie) podkreśli to też, że najważniejsze są indywidualne potrzeby. Są jakieś ogólne wyliczenia, które są tak zwanym punkem początkowym i od tego się zaczyna. Jeśli zjadasz 2500 kcal i co tydzień przybierasz 0,5 kg, a chcesz schudnąć to wniosek? od przyszłego tygodnia zjadasz 2300 i obserwujesz. Jeśli zjadasz 2300 i chudniesz co tydzień 2kg? Wniosek? Trochę za szybko i niezdrowo - zjadaj 100kcal więcej. Itd. Itd. Do tego trzeba się zainteresować swoją cerą, samopoczuciem, poziomem zmęczenia, energii ITD. :) Trzeba obserwować swój organizm i siebie, a na pewno liczenie kalorii nie jest żadnym błędem.

Ludzkość jest zbyt różnorodna, żeby w jakimkolwiek temacie dotyczącym życia jednostki dało się uszyć buty dobre na wszystkich. Jednak po to są badania naukowe i wszelkiej maści statystyki, żeby określić pewną zależność i pewien punkt startowy.

A tak ogólnie to nie przynudzasz :) Dzięki za rozmowę bo każdą sobię cenię! Pozdrowionka.


  • 0

#18
Salute!

Salute!

    Salute!

  • Zasłużony
  • 1,391 posts

Trening to określony z góry plan zakładający progresję - czyli nazywając rzeczy po imieniu zakładający osiągnięcie celu. Liczenie kalorii to z góry określony plan zakładający nabranie masy, zredukowanie tłuszczu itd.

No tak, ale zadna dieta nie da zadnej masy ponad nalezna, mozna sie zajadac chudym bialeczkiem a i tak nie urosmie gram miesnia wiecej niz potrzeba. Za budowanie masy (miesniowej oczywiscie, bo nie sadze, ze inna jest ktokolwiek oprocz sumoki zainteresowany) odpowiada w 85% trening a dieta to tylko dodatek. Zas w chudnieciu dieta to podstawa w 85%  a cwiczenia dodatek. Zupelnie inne cele i zalozenia w obu postawach.

Jeśli zjadasz 2500 kcal i co tydzień przybierasz 0,5 kg, a chcesz schudnąć to wniosek?

Moj wniosek jest taki, ze jakis hormon, konkretnie insulina upycha zapasy, bo ktos spowodowal jego nadmiar.

Powiem wiecej: mozna tyc/lapac mase na 1500kcal i chudnac przy 2500, wszystko to kwestia jakie beda proprocje makroskladnikow.

Ludzkość jest zbyt różnorodna, żeby w jakimkolwiek temacie dotyczącym życia jednostki dało się uszyć buty dobre na wszystkich.

Jednak wszyscy stosuja ten sam wzor, znaczy sie te same buty, o czym jest cytat, ktory przytoczylem :)


Edited by Salute!, 24 November 2015 - 13:48 PM.

  • 0

#19
Merfi84

Merfi84

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 1,733 posts
  • LokalizacjaGdańsk

Jeśli Twoje zapotrzebowanie kaloryczne dzienne jest mniejsze niż 1500 to zgadzam się. Jedząc 1500 kcal będziesz rósł. Jednak jeśli Twój wydatek kaloryczny przekracza 1500 kcal dziennie to nie ma możliwości, żebyś przybierał na masie jedząc 1500 kcal. Przepraszam ale nie zgadzam się z tym absolutnie :) Zakładając oczywiście, że hormony w porządku - bo przy takiej np. tarczycy jest inaczej. Cały czas piszę o zdrowym organiźmie :)

Jedzenie jak dla mnie jest niezbędnym składnikiem każdego celu. Jeśli będziesz jadł za mało białka to choćbyś się zesrał na siłowni czy ćwicząc nie przybierzesz mięśni. Jeśli natomiast jesz tyle ile potrzeba to Twoje mięśnie będą się budowały. Zgadzam się z tym, że jeśli będziesz jadł za dużo to powyżej pewnego poziomu nic Ci nadmiar nie da - jedynie zaszkodzi. Tak jak wszystko co szkodzi w nadmiarze :)


Edited by Merfi84, 24 November 2015 - 14:00 PM.

  • 0

#20
Salute!

Salute!

    Salute!

  • Zasłużony
  • 1,391 posts

Jeśli Twoje zapotrzebowanie kaloryczne dzienne jest mniejsze niż 1500 to zgadzam się. Jedząc 1500 kcal będziesz rósł. Jednak jeśli Twój wydatek kaloryczny przekracza 1500 kcal dziennie to nie ma możliwości, żebyś przybierał na masie jedząc 1500 kcal. Przepraszam ale nie zgadzam się z tym absolutnie :)

Mozesz sie nie zgadzac ale taka jest prawda, mowie o kimkolwiek, o tobie, mnie czy innych piszacych w tym temacie. To, ze sie niezgadzasz jest efektem tego, ze posiadles takie a nie inne przekonania, ktore jednak sa tylko przekonaniami. Nie wierzysz w to ale dopoki nie sprobujesz to sie nie przekonasz, wiec nie bedziesz tego wiedzial.

 

Jedzenie jak dla mnie jest niezbędnym składnikiem każdego celu. Jeśli będziesz jadł za mało białka to choćbyś się zesrał na siłowni czy ćwicząc nie przybierzesz mięśni.

A co z woda? Wszak miesien to 80% wody a ledwie reszta to. To moze wody trzeba duzo pic zeby przybrac na miesniach? :)

 

Znam faceta, ktory dzwiga naprawde duze ciezary, wazy kolo stowki a bialka je duzo mniej niz 100g, czesto ok 60-70. Kiedys tez wierzyl w bilanse, dzisiaj sie z tego smieje, ale jak mowi, tez musial przez to przejsc, przez te kalorie i makrobzdury :)


  • 0




1 user(s) are reading this topic

0 members, 1 guests, 0 anonymous users