Czytalem ta ksiazke
Co do IG zwroc uwage w jaki sposob pani Anita opisala te badania

bierze sie 10 osob z 7miliardowej populacji i mierzy wskaznik glukozy we krwi po zjedzeniu posilku.
Co do glikogenu. W skrajnych przypadkach pani Anita pisze tez, ze odbudowuje sie 9 dni. Czy zjemy tone cukrowcow, czy 100g. Niektorych rzeczy nie przeskoczymy. Fakt, jesli chcemy biec w maratonie to nie pijemy po drodze tluszczu, lecz latwo przyswajalne wegle.
Kazdy gram weglowodanow podwyzsza poziom glukozy we krwi. Czy to bedzie 10g, czy 200g. Na kazda ilosc glukozy znajdujacej sie we krwi, nasza trzustka musi wydzielic odpowiednia ilosc insuliny, aby tej glukozy sie pozbyc. Insulina nie jest magazynowana. Jest tworzona w ilosci adekwatnej do potrzeb, czyli do stezenia glukozy.
Jesli przez caly dzien jemy weglowodany o niskim IG, to praktycznie caly dzien nasza trzustka musi wytwarzac insuline.
Drugim hormonem tworzonym przez trzustke jest glukagon, ktory informuje organizm, ze stezenie glukozy jest niskie i trzeba zaczac spalac trojglicerydy, czy tkanke tluszczowa.
Skoro nasza biedna trzustka caly czas musi meczyc sie produkujac insuline, to nie ma czasu na produkcje glukagonu, poniewaz po jakie licho ma produkowac enzym wykorzystujacy zapasy energii skoro caly czas glukoza krazy w krwiobiegu?
Na chlopski rozum. Po co isc do piwnicy po sloik z pulpetami, skoro swiezy pachnacy mielono sie juz zrobil na patelni?
Musiales slyszec o tzw rownowadze hormonalnej. Na chlopski rozum. W ciele czlowieka od zawsze toczy sie walka miedzy strona budujaca nasze cialo i strona niszczaca nasze cialo. Jesli ktoras strona wygrywa to tyjemy, chudniemy, chorujemy, rosna nam wlosy tam gdzie nie chcemy, mamy problemy skorne itd itp.
Insulina jest hormonem anabolicznym, czyli po stronie budujacej nasze cialo. Jesli caly czas dostarczamy weglowodany, to insulina caly czas jest wydzielana. Aby organizm byl w stanie rownowagi musi albo obnizyc jakis inny czynnik po stronie anabolicznej lub podwyzszyc jakis czynnik po stronie katabolicznej, czyli tej niszczacej. Niekiedy bedzie to obnizenie produkcji hormonu wzrostu - sucha skora, lamliwe paznokcie, slabe wlosy itd.
Innym rozwiazaniem jest podwyzszenie czegos po stronie katabolicznej, a to wplywa na zmniejszenie odpornosci, nadczynnosc tarczycy itd.
Na rownowage hormonalna nie maja wplywu tluszcze. Czy zjemy ich 10 czy 200g nie podwyzsza glukozy we krwi, nie wydzieli sie insulina, nie dojdzie do zachwania owej rownowagi.
Gdy energia z nowoprzyjetych tluszczy sie skonczy, a nie wpychalismy w siebie weglowodanow = nie wytworzy nie insulina, lecz glukagon, ktory siegnie po rezerwy energii z naszego sadełka.
I nie do konca rozumiem "kwasy tluszczowe transportuja bialko". Kwasy tluszczowe to potocznie tluszcz. Nie transportuje on bialek, poniewaz sam w sobie jest produktem do wytworzenia energii.
I ja nie jestem zwolennikiem niejedzenia wegli. Po prostu sa badania i dowody na to, ze weglowodany nie sa najlepszym zrodlem energii i nie powinny byc dominujacym skladnikiem na talerzu.
Sam teraz testuje odzywianie sie z bardzo niskim udzialem wegli (okolo 70-90g dziennie), a wysokim udzialem bialka i tluszczu, glownie pochodzenia zwierzecego. Dzis robilem trening na kolkach po chorobie (3dniowe przeziebienie) i nie czulem zadnych oznak, ze brak mi energii itd. Jutro powtorze trening i zobacze, co i jak.
Wysłane za pomocą TapaTalk