Skocz do zawartości

Nasze strony:



Witamy na Kalistenika Polska
Zarejestruj się aby mieć dostęp do wszystkich funkcjonalności które Ci oferujemy. Po rejestracji i zalogowaniu się będziesz mógł uczestniczyć w dyskusji, oceniać wątki, aktualizować statusy, tworzyć własne albumy w galerii, a także dokonywać zakupu w naszym sklepie!
Zaloguj się Zarejestruj się
Zdjęcie

Walka z kontuzjami


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
22 odpowiedzi w tym temacie

#1
Luko

Luko

    Advanced Member

  • Bywalec

  • 1921 postów

Od razu we wstępie chcę zaznaczyć aby nie było rzucanej bezpodstawnej krytyki w moją stronę, porady te nie są natury medycznej. To nie jest tak że ja nie wierzę w medycynę, wierze w nią ale tylko wtedy gdy już faktycznie nie możemy sobie poradzić i nie mamy wyboru (zawały, złamania, pęknięcia). Jednak od dłuższego czasu nie odwiedzam lekarzy oraz aptek i nie czuje się z tego powodu jakoś źle, wręcz przeciwnie. Moje kontuzje i historię nauczyły mnie kilku ciekawych rzeczy i metod walki z urazami. Niech posłużą Tobie jako inspiracja do działania. W razie gdybyś kiedyś doznał poważnej kontuzji, będziesz mniej więcej wiedział co robić.

 

Jeśli miałbym Ci dać jedną potężną rzecz która całkowicie by zmieniła Twoje podejście do tematu kontuzji, to zdecydowanie powiedziałbym Ci: "ciało potrafi się uleczyć samo, jeśli mu tylko nie przeszkadzasz". Oczywiście to zależy także od tego jak traktujesz swój organizm, jaki styl życia prowadzisz i ile masz lat. Im więcej lat posiadasz tym ciało posiada mniejszą zdolność do regeneracji i musisz mu dać znacznie więcej odpoczynku.

 

Oto kilka moich urazów i cztery lekcje z nich płynące. Na koniec dam Ci kilka prostych i możliwych do zastosowania od zaraz strategii.

 

Parę lat temu byłem maniakalnym piłkarzem. Grałem kiedy tylko miałem czas i okazję. Wracałem z pracy o 18, przemyłem się, zjadłem coś na szybkiego i od razu leciałem to na boisko szkolne, to na orlik czy to do parku. Dużo grałem w piłkę (może stąd mam takie łydki?). Pewnego razu przy próbie strzału z prawej nogi poczułem takie silne ciągnięcie w mięśniu czworogłowym. Oczywiście zignorowałem to i grałem dalej. Gdy wróciłem do domu, ból się poszerzył i wcale nie chciał przejść. Użyłem lodu i poczułem dużą ulgę. Na następny dzień znów poszedłem grać w piłkę i z początku było wszystko w porządku, ale przy mocniejszych uderzeniach, znowu czułem się jakby mi rozrywało coś ten mięsień. Ale wiadomo wówczas piłka była dla mnie ważniejsza niż moje zdrowie. Te hasła "no pain no gain", znacie je, prawda? Jednak pewnego dnia ból pojawiał się w pracy, a że pracowałem fizycznie tamtego czasu to raczej nie mogłem sobie na to pozwolić i po prostu zrobiłem sobie kilka dni przerwy od kopania w piłkę. Po kilku dniach wróciłem na orlik i przyjechał tam pewien starszy Pan który jak się okazało nie był prezesem renomowanego klubu piłkarskiego ani także nie był łowcą talentów. Był można powiedzieć Panem który postanowił w okolicznej wiosce założyć klub piłkarski i szukał chętnych. Oczywiście chęć sławy odbiła nam do głowy i postanowiliśmy z kolegami i z bratem przyjąć to wyzwanie. Oczywiście ta myśl kompletnie zagłuszyła mój uraz w nodze. Kilka dni później mieliśmy już treningi. Na początku czułem się dobrze, ale po kilku spotkaniach, mięsień znów dał o sobie znać. Gdy inni uderzali z precyzją prawą nogą, ja uczyłem się uderzać z taką samą precyzją lewą nogą. To tłumaczy dziś fakt dlaczego siła mojego uderzenia z lewej nogi jest niemalże taka sama jak z prawej. Dzięki tej kontuzji wyrównałem poziom siły w swoich nogach. Ale mniejsza o to, wróćmy do treningów. Mieliśmy ćwiczenie, które polegało na podaniu do partnera który znajdował się tuż przed polem karnym, on wysuwał nam piłeczkę lekko w bok, my musieliśmy zrobić szybkie przyspieszenie i starać się wbić bramkę z bardzo ostrego kąta. Zaczęliśmy oczywiście od lewej strony i tutaj mogłem się wykazać. Jednak gdy przeszliśmy do prawej, ledwo byłem w stanie podać piłkę do partnera. Udawałem że nie czuję bólu, ale trener doskonale widział co się dzieje. Powiedziałem mu wtedy wszystko dokładnie o tym urazie. Nie dał mi żadnej medycznej diagnozy, nie próbował osądzać ani starać się mi pomóc na siłę, powiedział tylko krótko: "Musisz odpocząć i przestać trenować na jakiś czas". Oczywiście nie pozwolił mi grać w klubie z tym urazem, więc go opuściłem i wróciłem do grania na orlikach i boiskach. Uraz mi się rozszerzył, a ja grałem mimo bólu. Następnie sytuacja zmusiła mnie do zmiany pracy i otoczenia, przez co nie mogłem już grywać w piłkę i o dziwo po kilku miesiącach takiej przerwy mój uraz znikł.

Niedawno gdy się nad tym zastanawiałem, to zdałem sobie sprawę jak potężną radę wówczas dostałem od mojego trenera (dziękuje Daniel), która po prostu zignorowałem, dlatego że brzmiała zbyt prymitywnie i prosto.

 

Jakie płyną lekcje z tej historii? Przede wszystkim - ODPOCZYNEK. Jeśli pojawia się chociaż delikatne kłucie, ból lub cokolwiek co nie jest rzeczą naturalną, warto sobie zrobić kilka dni odpoczynku albo wyluzować z intensywnością treningu. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

Druga lekcja jest gdy teraz patrzę na nią z perspektywy czasu, jedną z najważniejszych dla mnie. Gdy dostajesz rady które nie zawierają naukowego bełkotu i próby imponowania zaawansowanym słownictwem, to dostajesz wówczas rady cholernie skuteczne. Taka rada właśnie pochodziła od mojego trenera. Nie starał się on robić mi diagnozy, psychoanalizy, oraz nie starał się opisywać mojego urazu łacińskimi nazwami.

 

Moja kolejna kontuzja to był horror! Na prawdę oglądanie "Omena", "Piątku 13tego" czy "Koszmaru z ulicy Wiązów" przy co przeszedłem tamtego czasu, było jak oglądanie melodramatu. Wykonywałem program Tacfit Scotta Sonnona. I następnego dnia czułem dotkliwy ból w stopie. Oczywiście znowu olałem całą sytuację, bo wiecie byłem twardzielem (głupim). Kilka dni później poszedłem do parku zrobić sobie parę pompek w staniu na rękach. Następnego dnia byłem niemalże sparaliżowany od szyi po odcinek lędźwiowy. Nie byłem w stanie ruszyć szyją więcej niż kilka milimetrów, nie byłem w stanie zgiąć kręgosłupa więcej niż kilka milimetrów i do tego ta przeklęta stopa gdzie nie byłem w stanie wykonać nawet kroku na niej i musiałem używać kul. To był po prostu koszmar! Czułem się przez moment jak jakiś inwalida, nic nie mogłem zrobić i każdy najmniejszy ruch sprawiał mi masę bólu. Postanowiłem iść do lekarza. Przepisał mi jakieś tabletki rozkurczające na mój odcinek szyjny. Smakowały dosłownie ochydnie i niby trochę mi poluzowały szyję ale za to dostałem takich skurczów w łydkach iż myślałem że nocą przez okno w pewnym momencie wyskoczę. Następnego dnia spaliłem te tabletki w piecu. Postanowiłem że sam sobie poradzę z tymi urazami. Czytałem wówczas masę książek i różnego rodzaju artykułów na temat wychodzenia z kontuzji. Wszystkie jednak brzmiały dla mnie zbyt skomplikowanie. Jedyne co mnie chwyciło porządnie to przypadek wówczas Sonnona, który uszkodził sobie plecy w Rosji podczas trenowania martwego ciągu. Nie był w stanie się ruszać przez miesiąc, aż w końcu postanowił się wyleczyć RUCHEM. Postanowiłem zrobić to samo. Stopniowo i pomału zwiększałem zakres ruchu w szyi i odcinku lędźwiowym oraz starałem się jak najwięcej chodzić na bosaka po naturalnym podłożu (trawa, ziemia). Czułem się lepiej, na prawdę lepiej. Gdy zauważałem pierwsze rezultaty to odzyskiwałem energię. Parę tygodni później zapoznałem się z Resetami od Tima i Geoffa i postanowiłem je wdrożyć w życie. Niesamowite. Jak po tak krótkim czasie odzyskałem sprawność w szyi, plecach i stopie. Wykonywałem Resety i po prostu żyłem. Ale nie trenowałem, nie robiłem nic intensywnego, po prostu Panowie musiałem zapomnieć w tamtym momencie o treningach na PÓŁ ROKU. Tyle trwała moja regeneracja wówczas, a i tak wracając zacząłem od lekkich treningów. Po prostu się bałem że coś pójdzie nie tak i wrócę do tego koszmarnego i przerażającego stanu z jakim się wcześniej borykałem.

 

Jaka z tego lekcja płynie? Ruch, ruch i ruch. Nawet jeśli coś bardzo boli, leżenie i zastój jest najgorszą z opcji. Nasze ciało leczy się za pomocą ruchu, samo. To wtedy zrozumiałem magię Resetów o których mówił Tim i Geoff. Wtedy zrozumiałem co miał na myśli Sonnon mówiąc o ruchu. Wtedy tak na prawdę zrozumiałem co mają na myśli fizykoterapeuci mówiąc "no pain no gain". Mając ciężkie kontuzję, takie jak wówczas miałem ja, każdy drobny ruch powodował w moim przypadku przeszywający ból. Ale wiedziałem że muszę coś robić, i nie mówię tutaj o treningu. Zauważyłem że gdy leżałem cały dzień, czułem się jeszcze gorzej. Gdy zacząłem się rehabilitować czułem się znacznie lepiej. Nie ma drogi na skróty.

Inną lekcją jest: zawsze po fatalnym okresie, pojawia się okres wspaniały. Dziś moje dolne plecy, stopa i szyja nigdy wcześniej nie były tak silne i gibkie.

 

Kolejnym moim urazem był bark. Uwierzcie barki goją się długo i nie warto wówczas nic wykonywać na górną część ciała. Kontuzja barków nauczyła mnie tego, że ciało nie znosi dysproporcji i musi być trenowane równomiernie. W tamtym czasie wykonywałem dużo różnego rodzaju ruchów pchanych, a mało ruchów ciągnących. To było przyczyną mojego urazu. Bark pracował intensywnie pod jednym kątem, a pod innym w ogóle. Dlatego zawsze należy rozwijać ciało równomiernie. Push-pull. Squat-Hip hinge. Jeśli nie ma tych podstawowych ruchów człowieka, to problemy są na horyzoncie, uwierzcie mi. Ciało nie wybacza izolowanego podejścia do treningu.

 

Moim ostatnim poważnym urazem była kontuzja pośladka. Och przesadziłem z wymachami, zdecydowanie. Nie życzę również nikomu tego urazu. O spaniu i siedzeniu można zapomnieć. Przekręcenie się z jednego boku na drugi, w środku nocy było jakąś wojną i piekłem w jednym. W tym czasie jeszcze bardziej zagłębiałem temat StrongFirst i podstawowych ruchów człowieka. Postanowiłem że będę ćwiczył w okół kontuzji wykonując nasze podstawowe ruchy. Poszedłem chyba za daleko, bo zamiast zacząć stopniowo zacząłem robić goblet przysiady z 16kg i z tym samym odważnikiem robiłem wiosłowanie. Następny poranek był karą dla mnie, ponieważ ból pośladka się nasilił. Okej postanowiłem dać sobie spokój na jakiś tydzień. Po tygodniu resetów i lekkich ćwiczeń na mobilność. Ból minął. Postanowiłem wrócić do treningów. Pierwsze dwa tygodnie były świetne. Jednak pewnego ranka czekała mnie niespodzianka, ból wrócił i to dwa razy bardziej intensywny. Postanowiłem że tym razem będę wracał do treningów stopniowo i zacząłem ćwiczyć w okół bólu.

 

Ta ostatnia kontuzja nauczyła mnie bardzo ważnej lekcji. To że ból minął, nie oznacza że kontuzja została wyleczona. Trzeba umiejętnie obserwować reakcję organizmu i dać mu trochę więcej czasu.

 

Ale to wówczas wtedy narodził się pomysł aby się leczyć naszymi podstawowymi ruchami, i stosować regresję. Jakie? To zależy od tego jak duży jest uraz i na jakim poziomie jesteśmy.

Najskuteczniejsze regresje to:

 

Pchanie - wszelkiego rodzaju lekkie odmiany pompek (na kolanach, przy ścianie, zwykłe). Niech ktoś nie popełni mojego błędu i nie zacznie się leczyć pompkami na jednej ręce ;]

 

Ciągnięcie - zwisy, wiosłowanie, podciąganie do poziomu, rozciąganie na kółkach lub Trxach

 

Przysiady - Amosova, Rocking, zwykłe przysiady, pistolety podparte

 

Zgięcia w biodrach - dotykanie tyłkiem ściany, dzień dobry, mostek krótki, stolik

 

Carry - marsze, spacery, raczkowanie (niemowlaka!)

 

Ktoś kiedyś powiedział że pierwsze kroki Skazanego to jak rehabilitacja. Otóż to, moi drodzy. To jest ich celem. By trenować w okół kontuzji ale bardzo lekko. Codziennie po kilka serii i powtórzeń. Rano i wieczór najlepiej. A najlepiej to smarować gwinty. Zaznaczam LEKKO! Stopniowo zaczniecie przechodzić do trudniejszych odmian i nim się obejrzycie uraz zostanie wyleczony.

 

Podsumowając ode mnie dostaniecie tylko proste rady: odpocznij kilka dni a następnie wykonuj regresje, po prostu się ruszaj dużo bo ruch leczy nasze ciało.

 

Ciało samo się uleczy, ale jeśli mu nie będziesz przeszkadzał.


  • 16
www.facebook.com/originalstrengthpolska - inspirujemy, dobrze się bawimy, pomagamy w zrozumieniu funkcjonowania ludzkiego ciała. Budujemy kuloodporne organizmy!

#2
Cygan9

Cygan9

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 157 postów

Znam to :) miałem podobne . Jako , że od dziecka grałem w piłke w klubie kontuzje to bylo i nie raz jest moje drugie imie . Naderwane dwie pachwiny , skrecona kostka , , naciagniete achillesy , skrecony bark , biodro , naciagniete wiezadlo w kolanie, zlamany palec u nogi . Wiele innych nie liczac drobnych naciagniec i bolow . Ale cialo jest fantastyczne i naprawde potrafi samo walczyc i sie leczyc.  Pozdrawiam


  • 0

90179e9fc7ee70e6aa686b4fdd9ef780.jpeg


#3
Pakolson

Pakolson

    Brak

  • Użytkownik
  • 3 postów
  • LokalizacjaPiła

Świetny artykuł. Ja osobiście już od 2 lat męczę się z bólem w okolicy biodra (ból od zewnątrz oraz pachwinowy). Także czytam bardzo dużo książek o wychodzeniu z kontuzji, uzdrawianiu. Próbowałem już różnych diet np. Tombaka. Od razu po kontuzji z racji, że uczęszczałem do Technikum Informatycznego bardzo dużo siedziałem, co wcale nie polepszało mojego samopoczucia, a wręcz przeciwnie.. Czytając sobie Twoje artykuły powoli wszystko zaczyna układać mi się w całość. Przy ruchu umiarkowanym ciało faktycznie czuje się lepiej, ale trzeba uważać bo blokady, które porobiły się podczas kontuzji są bardzo wrażliwe i ciało po przekroczeniu ich samo się spina, a przecież nie o to chodzi. W dzisiejszych czasach goniąc za postępem zapominamy tak na prawde jak potęże narzędzie mamy w swoim ciele, które samo potrafi się regenerować tylko musimy zadbać o odpowiedznie warunki :)
Pozdrawiam Patryk.


  • 0

#4
nimtiz

nimtiz

    Go KalistenikaPolska.pl!

  • Użytkownik
  • 22 postów
  • LokalizacjaŁódź

Dobrze powiedziane, jak ktoś ma kontuzje lepiej wybrać lekkie ćwiczenia zamiast nie ćwiczenia w ogóle. Od siebie dodam że na kontuzje stawów niezwykle popularna glukozamina wcale nie działa. Nie którzy wierzą również w niezwykłą moc kolagenu, ale pomyślmy logicznie: kolagen to białko, wszystkie białka podczas trawienia są rozkładane do prostych aminokwasów. Następnie aminokwasy są rozprowadzane i składane w białka złożone na miejscu. Dla organizmu nie ma żadnej różnicy czy te aminokwasy pochodzą z galaretek, preparatów z kolagenem czy mleka. Poza tym w kapsułkach jest tak mało tego kolagenu że organizm nawet nie odczuje różnicy :)


  • 0

#5
eragon3d

eragon3d

    Go KalistenikaPolska.pl!

  • Bywalec
  • 748 postów

W pełni zgadzam się z Luko. Podczas ćwiczeń wzmacniamy ścięgna i mięśnie które odciążają staw i również pomagają mu w samoleczeniu. Ja mam tak z oboma barkami, lewym kolanem i lewym nadgarstkiem. Barki zaleczyłem dzięki pompkom na kolanach a potem zwykłym a kręgosłup w znacznym stopniu (choć nie do końca) dzięki wznosom nóg. Tylko prawe kolano się zaleczyć nie chce ale już się przyzwyczaiłem do tego ;) Co ciekawe gdy robię przysiady nie boli ale już kucanie czy siadanie na kibelek czasem stanowi wyzwanie ;) Najważniejsze to nie zpieszyć się. Jak rozwaliłem pół roku temu nadgarstek to odpuściłem wszystkie ćwiczenia na dwa miesiące (swoją drogą dostawałem wtedy świra) a potem powoli zacząłem wracać do ściskacza. Teraz już nie mam problemów go ścisnąć tak jak przed kontuzją. 

Mój kumpel miał zerwane wiązadła w kolanie ale przez to że bardzo duzo się ruszał - grał w siatę, spacerował, chodził po górach. Kiedy doszło do tego że powinien zrobić sobie operację to ortopeda który ogląał jego kolano stwierdził że jego mięśnie są tak rozbudowane że odcążyły całkowicie staw i więzadła przez co mógł normalnie funkcjonować. A więc jak Luko napisał, dużo ruchu i nic na siłę.


  • 0

#6
Pakolson

Pakolson

    Brak

  • Użytkownik
  • 3 postów
  • LokalizacjaPiła

Luko, mógłbyś podesłać link do "dotykanie tyłkiem ściany"? albo opisać na czym polega. Z góry dziękuję :)


  • 0

#7
Bar-Man

Bar-Man

    Bodyweight, Bags, Bells & Barbells

  • Bywalec
  • 826 postów
  • LokalizacjaToruń

Artykuł "na czasie" ;) Ja mam chyba z miesiąc treningów z głowy. Jestem zły na siebie za głupotę jaką się wykazałem ćwicząc kiedy konieczny był odpoczynek. Oczywiście winę zwalam na producenta kółka rehabilitacyjnego, które sie połamało podczas treningu doprowadzając do powstania kontuzji oraz na potreningowe endorfiny maskujące ból kontuzji tak skutecznie, że przez tydzień jej nie zauważyłem. Teraz dopiero kiedy przestałem ćwiczyć czuję od kilku dni ból w miejscach, które nie powinny nawet boleć bo leżą w oddaleniu od łańcucha mięśniowego i kostnego, który jest uszkodzony. Naprawdę ćwiczenia są zdrowe ale pod warunkiem, że z nimi nie przesadzimy. Teraz czeka mnie skazany od początku i program minimum jak już się pozbieram.


  • 0

Najgorszą rzeczą którą mógłbyś spotkać na drodze samodoskonalenia to uczucie spełnienia.

http://kalistenikapo...y-odosobnienie/


#8
Dominator

Dominator

    Brak

  • Użytkownik
  • 1 postów

Witam panowie,mam mały problem,to znaczy nie mały,od jakiegos czasu strasznie boli mnie przedramie a raczej kosc przedramienia tak mniej wiecej w połowie,zrobilem 1tydz przerwy ale to nic nie dało. Boli tylko wtedy jak próbuje wchodzic do planche albo stania na rekach kiedy je prostuje i napiera masa ciała,chociaz ostatnio przy podciaganiu tez odczuwalem ból ale duzo słabszy. Czy ktos miał takie cos i może mi pomóc jak to wyleczyc? co to w ogóle jest? Już Dziekuje za pomoc,bo mam nadzieje ,że mi pomozecie. POZDRO!

 

MOD

[Po pierwsze to forum związane z kalisteniką,nie poradnia specjalistyczna,nikt nie pomoże Ci na odległość,do tego potrzebne są badania,konsultacje z lekarzem itp.

Po drugie lepiej jest założyć nowy wątek niż zaśmiecać inny....]


Użytkownik Daamian edytował ten post 29 lipiec 2014 - 16:35
Nie na temat

  • 0

#9
Ghost W

Ghost W

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 255 postów

Przyczyn bólu może być bardzo wiele: przetrenowanie, uraz, stan zapalny, itd. Moja koleżanka miała bardzo podobne objawy do twoich. Zbagatelizowała to i dalej trenowała (bodajże gimnastykę). Z tego co pamiętam ciągnęło się to za nią pół roku. Kiedy zrobiła dwumiesięczną przerwę ból ustąpił. PROPONUJĘ PÓJŚĆ DO LEKARZA RODZINNEGO, A NAJLEPIEJ DO ORTOPEDY, LEKARZA SPORTOWEGO.


  • 0

#10
RysiekM

RysiekM

    Brak

  • Użytkownik
  • 7 postów

Przy robieniu pompek zabolał mnie mięsień piersiowy w okolicach mostka (wrażenie, jakby coś go uciskało). Szczególnie bolesne jest to przy ruszaniu lewą ręką. Naderwanie? Ktoś miał coś podobnego?


  • 0

#11
StreetMajster

StreetMajster

    Member

  • Użytkownik
  • 25 postów
  • LokalizacjaPszczyna

Czekałem na taki artykuł. Bardzo dziękuję :) Miałbym jednak pytanko odnośnie bólu oka. Tak ciekawie tutej zostały opisane różne urazy. Jednak zastanawia mnei taka sprawa- mam wadę wzroku i lekarz zalecał żebym nei podnosił ciężkich przedmiotów i wogóle siłownia out...bo mam chorą siatkówkę. Ćwiczę kali juz od 2 lat regularnie 3 razy w tygodniu czasem 4. Ostatnio jak robiłem popmpki z obciążeniem 11kg to po paru dniach balało trochę mnie oko dolna część - byłem u lekarza i pwoeizdział że nic się niestało. Zastanawiam się czy to z tego powodu - przedemną podnoszenie na drążku z 11kg obciążenie male teraz zaczynam mieć obawy czy nie nabawię się kontuzji oka czy wobec tego jak mogę poprowadzić ćwiczenia na zwiększenie masy mięśniowej  oraz zwiększania siły bez zwiększania obciążenia ? 

 


  • 0

#12
xPatrykk

xPatrykk

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 77 postów

Ze swojego doświadczenia znam to samo. Siedzenie, lub leżenie nie przynosi dobrych efektów, za to ruch- ale umiarkowany jak najbardziej :)


  • 0

#13
Dejwol

Dejwol

    Brak

  • Użytkownik
  • 9 postów

Witam.

 

Od niecałego roku borykam się z powracającym bólem na ostatnim segmencie mięśnia prostego brzucha oraz (tak mi się wydaje) mięśnia grzebieniowego. Dodatkowo pojawiły się "górki" w okolicach pachwiny. Bardzo często gram (teraz oczywiście mam przerwę) w piłkę nożną (5-6 razy w tygodniu), co drugi dzień biegam z nastawieniem na interwały oraz codziennie wykonuję ćwiczenia na mięśnie brzucha (tylko w zwisie na drążku). Teraz drobny kaszel powoduje u mnie ból w tychże okolicach i uniemożliwia byle trucht oraz powoduje niemożność wykonania jakiegokolwiek ćwiczenia na dolną partię mięśni brzucha. Udając się do chirurga (w obawie przed przepukliną) poradził co najmniej 2-2,5 miesiąca tylko "lekkiego chodzenia" z totalnym wykluczeniem jakichkolwiek dużych rozkroków, biegania i ćwiczeń na brzuch. Czy ktoś miał podobna dolegliwość?

 

Pozdrawiam,

Dejwol.


  • 0

#14
sałata

sałata

    Brak

  • Użytkownik
  • 9 postów

Antidotum na wszystkie kontuzje i jednoczesny trening jest książka skazanego na trening.Dobrym przykładem na ćwiczenia rozciągające są ćwiczenia z książki Super stawy.Niech każdy sobie sam zada pytanie czy rozgrzewam się przed treningiem i czy rozciągam się po treningu.Mam na myśli konkretne zestawy.


  • 0

#15
sałata

sałata

    Brak

  • Użytkownik
  • 9 postów

Na youtube są dostępne zestawy ćwiczeń rozciągających rehabilitacyjnych metodą Mckenziedo.


  • 0

#16
sałata

sałata

    Brak

  • Użytkownik
  • 9 postów

Często mamy tylko czas na podstawowy trening a rozgrzewkę i rozciąganie zrobię na kolejnym treningu.I tak mija trening za treningiem aż dochodzi do kontuzji.Rozgrzewka przed treningiem i rozciąganie po nim to także część treningu o której nie można zapominać.


  • 0

#17
Danjou

Danjou

    Brak

  • Użytkownik
  • 5 postów

Cześć.

 

Może jeszcze czasem ktoś tu zagląda. Mam "problem" i potrzebuję rady czy dwóch. Fakty: 34 lata 182cm. 75kg. Ćwiczyłem różne rzeczy od zawsze. Dobre 20 (sic!) lat temu, podczas nauki walki nożem (mam specyficznego ojca[gogle, ochraniacz na szyję, miękkie gumowe noże]) doznałem urazu kręgosłupa szyjnego. Kołnierz nosiłem przez dwa tygodnie.

 

Teraz po x lat wychodzi na to, że mam jakiś ucisk nerw/y. Efektem poza bólem (lekarz kazał go oswoić) jest to, że nie mam siły w lewej ręce. Miesiąc temu robiłem 5x5 zgodnie z rozpiską @Luko. Potem obudziłem się czułem, że mam zdrętwiałe trzy palce lewej ręki i boli mnie bark. Nie byłem w stanie zrobić jednej pompki. A jak się sprawdzałem styczniu to robiłem 50 ładnych technicznych pompek w 60 sekund.

 

Teraz robię 20 i mam wrażenie, że są krzywe jak cholera. Nie zrobię więcej jak jednego dipa. Robiłem 20. Podciągnę się 6 razy zamiast 18. O dorzuceniu jakiegokolwiek obciążenia mogę zapomnieć.

 

To już druga taka akcja na przestrzeni 4 lat. Poprzednio pomogły cztery dni w górach z plecakiem ważącym lekko 30kg. Teraz nie mam czasu na góry.  Jakieś pomysły na wzmocnienie przewodzenia nerwowego?

 

Ból jest mało ważny. Zależy mi na tym, żeby mi ręce pracowały z taką samą siłą.


  • 0

#18
remix666

remix666

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 952 postów

Tape kinesio+ floss band. Przede wszystkim floss band. Zobacz książkę "Bądź sprawny jak lampart". Na mnie flossing działa jak cholera. Męczyłem się z nadgarstkami a przy regularnym "flossingu" nie ma problemu (a ćwiczę tak samo ostro albo i ostrzej). Tape kinesio bardzo ładnie wyleczyło mi kontuzję barku, która gnębiła mnie ponad 4 miechy (o podciąganiu na drążku mogłem wówczas pomarzyć). Być może crawling też byłby dla ciebie korzystny. Oczywiście podaję tylko te sposoby, które mi pomogły, każda kontuzja jest inna a ja nie jestem fizjoterapeutą:)


  • 0

#19
Wasyl82

Wasyl82

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • 30 postów
Witam. Mam pytanie. Od jakichś 3 czy 4 dni boli mnie prawa noga a dokładniej okolice mięśnia dwugłowego i ścięgna podkolanowego, jednak tylko podczas siadania i wstawania. Podczas chodzenia czy nawet przy przysiadach tego bólu praktycznie nie ma. Czy można zastosować jakieś delikatne rozciągania czy raczej byłyby one niewskazane ? I czy może to być naciągnięcie mięśnia czy raczej coś innego? Od razu mówię że na usg muszę poczekać jakieś 2tyg wcześniej na nfz nie mogę liczyć.

Wysłane z mojego LG-H850 przy użyciu Tapatalka
  • 0

#20
JamesFranek

JamesFranek

    Advanced Member

  • Bywalec
  • 891 postów

Up. Miałem coś podobnego przez długi czas, może nawet kilka lat, pojawiało się i znikało, nigdy nie odkryłem od czego to jest, dlatego z chęcią bym się dowiedział. Tylko ja miałem jedynie podczas wstawania, rozprostowywania nogi po dłuższym zasiedzeniu, zgięciu, im dłużej siedziałem oraz im noga była bardziej zgięta tym bardziej bolało przy prostowaniu, gdy o tym zapomniałem po zasiedzeniu i stanąłem na tej nodze to gięła się pode mną. Po rozchodzeniu, czy wysiłku fizycznym nic nie było, tylko właśnie gdy to ścięgno/mięsień się zastał, chyba gorzej było gdy po bieganiu, czy meczu w nogę usiadłem na dłuższy czas i potem wstawałem, ale nie jestem tego pewny.

 

Nie było to spowodowane treningiem siłowym bo wtedy nie trenowałem, jedynie w-f, piłka nożna i sporadyczne bieganie. Teraz tego nie mam już jakiś czas i tak sobie myślę, że jakiś czas już nie gram w piłkę oraz nie biegam, nie wiem czy ma to jakikolwiek związek ;)


  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych