Ksiazki Kwasniewskiego byly pisane w specyficznym czasie i miejscu, nalezy to wziac pod uwage. Popatrz na dzisiejsze ksiazki amerykanskie, propagujace diety napisane przyjemnym, kwiecistym i pelnym NLP jezykiem, ktory ma cie przekonac do produktu, przekonujacych najczesciej, ze jest to ta "jedyna i skuteczna. Ksiazki Kwasniewskego sa specyficzne, nieco smiermiezne, takie polsko-cebulackie i proste, bo taki byl glowny target - prosci i chorzy ludzie. Za glowny cel mialy za zadanie wyciagac chorych z chorob, o takim aspekcie jak dzisiaj, czyli "badz fit, sexy i aktywny" Kwasniewski nawet nie myslal. Dlatego opracowal to "golden proporcjum", zeby ludzie, ktorzy nie chca sie wglebiac w zagadnienie duzo nie kombinowali. To dla nich glownie to jest. Dlatego takie kontrowersje to budzi, bo wiele osob zrozumialo, ze chleb, ktorego Kwasniewski wlasciwie zakazuje, trzeba tak posmarowac margaryna i polozyc jakiejs szynki, zeby proporcja wyszla, a to jak wiadomo kluczem do zdrowia nie jest.
Ja nie licze, nie waze, gdzies tam w glowie nawyk szacowania i ogolniej wiedzy na temat tego co ile czego ma zostaje. Uwazam to wlasciwie za banal, bo wiem, ze jak wrzuce na smalec pare jajek i zoltek", podam to z pomidorem, ogorkiem czy inna cebula to akurat jestem w "proporcjum". I to jest wlasnie bardzo proste 
A najlepsza ksiazka Kwasniewskiego to "Jak nie chorowac", jest tam troche wiedzy biochemicznej podanej dosc przystepnie, po tej ksiazce wczesniejsze jego ksiazki wlasnie wydaja sie takimi ksiazkami dla dzieci. 