Kano nic ciekawego, ale podam ci ja dałem około 13zł i przydaje się http://www.empik.com...15600,ksiazka-p
Kano dzięki zorientuję się w medycynie chińskiej o co chodzi:)
Zastanawiam się nad kupnem tez tej książki z tabelami
http://merlin.pl/Wie...18B4F5D19F8.LB5
jutro pójdę do empiku lub tej jeszcze
http://www.gandalf.c...7241&qrtc_pos=3
Witamy na Kalistenika Polska
Zarejestruj się aby mieć dostęp do wszystkich funkcjonalności które Ci oferujemy. Po rejestracji i zalogowaniu się będziesz mógł uczestniczyć w dyskusji, oceniać wątki, aktualizować statusy, tworzyć własne albumy w galerii, a także dokonywać zakupu w naszym sklepie!Zaloguj się Zarejestruj się
Denis Minin o odżywianiu
Started by
kano
, Sep 01 2012 22:04 PM
#41
Posted 17 September 2012 - 21:58 PM
#42
Posted 18 September 2012 - 08:51 AM
Cassi akurat na to czego uczono od dzieciństwa to nie ma się co powoływać bo dalej jadłbyś mięsko, serek, jajka i inne "super zdrowe" produkty. Nie twierdzę, że zimne lepsze niż ciepłe, ciekawiło mnie tylko jaką to ma podstawę teoretyczną. To, że organizm musi zagrzać to wiem ale ale jak ma się strata energi w organizmie do zagrzania do straty większości składników odżywczych w gotowanym pokarmie? No i pamietaj, zawsze możesz sobie przecież podgrzać jedzenie do 36.6'C (poniżej 40'C) kwestia może tylko zakupu odpowiedniego termometru?
P.S.1
po ok. 2 latach ten efekt wychłodzenia znika (ja go już nie czuję) i organizm stabilizuje procesy
P.S.2
jako rozgrzewacza spróbuj imbir, zetrzyj trochę do sałatki i zobaczysz jak grzeje
P.S.1
po ok. 2 latach ten efekt wychłodzenia znika (ja go już nie czuję) i organizm stabilizuje procesy
P.S.2
jako rozgrzewacza spróbuj imbir, zetrzyj trochę do sałatki i zobaczysz jak grzeje
#43
Posted 18 September 2012 - 10:46 AM
Pikantne przyprawy - tak, grzeją i przyspieszają metabolizm, ale miałem na myśli coś innego.
Jest tu przykład z wychłodzeniem śledziony - nie oznacza to, że komuś "zimno w śledzionę".
Jest tu przykład z wychłodzeniem śledziony - nie oznacza to, że komuś "zimno w śledzionę".
#44
Posted 18 September 2012 - 10:58 AM
Z tym masz rację Revo straty minimalne energii, a za to ile jej zyskam.
Dzisiaj trochę zmieszałem jedzenie warzywa gotowane z komosą ryżową moczyłem przez noc, a rano podgrzałem wodę do 37 stopni i włożyłem komosę do wody aby zagrzać.Problem w tym gdy jak włożę do pojemnika termos to wytrzyma tą temperaturę. Więc myślę, że to umnie nie sprawdzi się w czasie obiadów-po przez pracę. Pozostają mi tylko śniadania i kolacje.
Kano co do przypraw używam curry i imbir szczególnie na przyspieszenie metabolizmu.
Dzisiaj trochę zmieszałem jedzenie warzywa gotowane z komosą ryżową moczyłem przez noc, a rano podgrzałem wodę do 37 stopni i włożyłem komosę do wody aby zagrzać.Problem w tym gdy jak włożę do pojemnika termos to wytrzyma tą temperaturę. Więc myślę, że to umnie nie sprawdzi się w czasie obiadów-po przez pracę. Pozostają mi tylko śniadania i kolacje.
Kano co do przypraw używam curry i imbir szczególnie na przyspieszenie metabolizmu.
#45
Posted 19 September 2012 - 17:50 PM
@Cassi
2. W medycynie chińskiej jest podział m.in. na produkty ochładzające/rozgrzewające.
W zależności od stanu nierównowagi zalecane są różne produkty (zima, ziębi kogoś - to rozgrzewające, i odwrotnie)
Kano
Czy to jest coś związane z pięcioma przemianami w medycynie chińskiej?
#46
Posted 19 September 2012 - 18:04 PM
raczej chyba z jing i jang
#47
Posted 19 September 2012 - 18:37 PM
Wczoraj w sklepie ze zdrową żywnością sklepowa zaproponowała mi mapę pięciu elementów w medycynie chińskiej. Jest to dobre na oczyszczenie i regeneracje organizmu i lepszy smak potraw. Nie tylko to
Myślę, że można to powiązać z weganizmem.
Dokładnie Revo Jing Jang
Ciekawe czy na forum ktoś interesuję się tym zagadnieniem i czy warto zawracać sobie tym głowę?
[attachment=93]
http://natura-medica...5_elementow.htm
Wczoraj zakupiłem chlorelle i myślę, że jest wskazana na weganizmie w celu wzmocnieniu wiązadeł, mięśni i stawów i nie tylko. Zawiera także dużo witaminy b12.
Chlorella powstaje z wody i słońca.
Myślę, że można to powiązać z weganizmem.
Dokładnie Revo Jing Jang
Ciekawe czy na forum ktoś interesuję się tym zagadnieniem i czy warto zawracać sobie tym głowę?
[attachment=93]
http://natura-medica...5_elementow.htm
Wczoraj zakupiłem chlorelle i myślę, że jest wskazana na weganizmie w celu wzmocnieniu wiązadeł, mięśni i stawów i nie tylko. Zawiera także dużo witaminy b12.
Chlorella powstaje z wody i słońca.
#48
Posted 19 September 2012 - 22:39 PM
Swoją drogą słyszeliście o pewnej diecie odchudzającej działającej na zasadzie o której wspominaliście? Otóż niektórzy zalecają jedzenie lodów dla ludzi odchudzających. Wiecie - lody zimne organizm musi zagrzać... 
Kiedyś się śmiałem jak pewien gostek mi mówił o wspomnianych energiach w pokarmie. Pierdoły gada! Ale faktem jest, że np jedząc kaszę zamiast ryżu czuję się jakoś lepiej. IG podobne, składniki odżywcze też podobne, węgle, białka itp podobne. A mimo to człowiek czuje się lepiej. Powiedział bym bardziej spokojnie czy domowo
Może to po prostu sprawy psychiczne. A może zwykła chemia.
Ja tam lubię się wkręcać w te wszystkie sprawy "duchowe". Dzięki temu cały ten trening to nie tylko sztywna łupanina ale coś więcej.
Cassi poczytaj sobie o kolagenie. W necie znajdziesz multum artykułów.
Kiedyś się śmiałem jak pewien gostek mi mówił o wspomnianych energiach w pokarmie. Pierdoły gada! Ale faktem jest, że np jedząc kaszę zamiast ryżu czuję się jakoś lepiej. IG podobne, składniki odżywcze też podobne, węgle, białka itp podobne. A mimo to człowiek czuje się lepiej. Powiedział bym bardziej spokojnie czy domowo
Może to po prostu sprawy psychiczne. A może zwykła chemia.
Ja tam lubię się wkręcać w te wszystkie sprawy "duchowe". Dzięki temu cały ten trening to nie tylko sztywna łupanina ale coś więcej.
Cassi poczytaj sobie o kolagenie. W necie znajdziesz multum artykułów.
#49
Posted 19 September 2012 - 23:10 PM
Jest coś takiego jak odżywianie zgodne z grupą krwi. Staram się stosować. Nie na 100%, ale na ile się da.
Może być tak, że w Twojej "grupie" ryż jest niewskazany, a gryka już wskazana (albo neutralna).
Co do temperatur pokarmów (inaczej niż w azjatyckiej medycynie) - Ferriss zaleca wypicie zimnej wody z rana - takiej z lodówki. Organizm musi ją ogrzać, co powoduje spalenie iluś kalorii.
Jeśli zjesz porcję lodów - powiedzmy 400kcal, a organizm straci na podniesienie temperatury 50kcal, to jesteś jakby w plecy te 350 które zjadłeś..
Gotowanie wg 5 przemian i jing/jang się pokrywają.
Wg 5 przemian - gotując zupę wrzuca się dodatki wg kolejności żywiołów - tak z głowy podam:
masz pokarm X przypisany do żywiołu drewna - drewno jest trawione przez ogień i zostaje prochem (ziemia), w ziemi staje się stalą.. itd..
I wa takiej kolejności należy wrzucać składniki - ziemniaki, marchew, przyprawy, itd - są do tego tabele, są książki kucharskie a i pewnie w sieci też coś się znajdzie
Szkoda, że u Cassiego w grafice nie ma strzałek.

Woda robi drewno, drewno robi ogień, ogień robi ziemię, ziemia robi stal.
Ogień niszczy (topi) metal, metal niszczy drzewo (siekierą) itd - to są takie "cykle".
Jeśli odniesie się to do człowieka - do narządów wewnętrznych - masz słabe nerki (woda) to musisz wzmocnić ich "matkę" - czyli ogień - serce/jelita.
Jak wzmocnić serce/jelita - zależy czy są zbyt jin, zbyt jang, czy za mało jin, za mało jang
Odpowiednie produkty, odpowiednie ćwiczenia nawet (takie niby rozciąganie), czy mudry - mudra wzmacniająca element ziemi/ognia/wody/itd w organizmie..
To tak trochę z głowy i na podstawie grafik to napisałem. Może być to wszystko całkiem odwrotnie niż piszę.
Temat warty zgłębienia... Co to daje?? Niektórzy starają się tak żyć (żywić)..

Może być tak, że w Twojej "grupie" ryż jest niewskazany, a gryka już wskazana (albo neutralna).
Co do temperatur pokarmów (inaczej niż w azjatyckiej medycynie) - Ferriss zaleca wypicie zimnej wody z rana - takiej z lodówki. Organizm musi ją ogrzać, co powoduje spalenie iluś kalorii.
Jeśli zjesz porcję lodów - powiedzmy 400kcal, a organizm straci na podniesienie temperatury 50kcal, to jesteś jakby w plecy te 350 które zjadłeś..
Gotowanie wg 5 przemian i jing/jang się pokrywają.
Wg 5 przemian - gotując zupę wrzuca się dodatki wg kolejności żywiołów - tak z głowy podam:
masz pokarm X przypisany do żywiołu drewna - drewno jest trawione przez ogień i zostaje prochem (ziemia), w ziemi staje się stalą.. itd..
I wa takiej kolejności należy wrzucać składniki - ziemniaki, marchew, przyprawy, itd - są do tego tabele, są książki kucharskie a i pewnie w sieci też coś się znajdzie
Szkoda, że u Cassiego w grafice nie ma strzałek.

Woda robi drewno, drewno robi ogień, ogień robi ziemię, ziemia robi stal.
Ogień niszczy (topi) metal, metal niszczy drzewo (siekierą) itd - to są takie "cykle".
Jeśli odniesie się to do człowieka - do narządów wewnętrznych - masz słabe nerki (woda) to musisz wzmocnić ich "matkę" - czyli ogień - serce/jelita.
Jak wzmocnić serce/jelita - zależy czy są zbyt jin, zbyt jang, czy za mało jin, za mało jang
Odpowiednie produkty, odpowiednie ćwiczenia nawet (takie niby rozciąganie), czy mudry - mudra wzmacniająca element ziemi/ognia/wody/itd w organizmie..
To tak trochę z głowy i na podstawie grafik to napisałem. Może być to wszystko całkiem odwrotnie niż piszę.
Temat warty zgłębienia... Co to daje?? Niektórzy starają się tak żyć (żywić)..
#50
Posted 20 September 2012 - 09:09 AM
Co do diety do gr.krwi, stosowal ktorys z was?Jezeli tak to poprosze o rozwiniecie tematu tutaj badz w nowym watku.Kiedys widzialem ciekawa wypowiedz nt. Piotra Gluchowskiego ze stosuje.
#51
Posted 20 September 2012 - 11:46 AM
#52
Posted 20 September 2012 - 12:38 PM
Co do grupy krwi to u mnie to się sprawdza.
Ja mam grupę 0 więc lubię mięsne jeże.
Wołowina (ligawa) najlepiej mi służy i bardzo fajnie się po niej czuję. Tak samo kurczaki też całkiem dobrze się sprawdzają.
Ponoć 0-ówki mają mało dopaniny (czyli chodzą raczej naburmuszone). Ona znajduje się w pieczywie i właśnie w wołowinie. I jakoś tak człowiek lepiej się po tym czuje (przynajmniej ja).
Ale czy to na pewno prawda czy po prostu zwykły zastrzyk węglowodanów to już inna sprawa.
Teoria także mówi, że 0-ówki źle się czują na nabiałach. Ja np białego sera nie mogę ruszyć. Ok jak zjem raz na jakiś czas mały kawałek to jest ok. Ale przy większej ilości zwyczajnie umieram (ale już przy serkach wiejskich nie - chociaż one też nie są dla mnie najlepsze).
Tak samo teoria mówi o warzywach. Zerówki średnio sobie z nimi radzą (są grupy typowo warzywne). I to też się w moim przypadku sprawdza (już kiedyś o tym pisałem).
Najogólniej najlepiej czuję się na kaszy, mięsie i leciutkim dodatku warzyw. Same warzywa, same ziarna totalnie mi nie służą. Wiem, że to łamie wasze podejście do żywienia, ale co zrobić.
Nie mówię też, że mogę od razu wcinać mięsa ile chcę (tak samo innych rzeczy). Te teorie są dodatkiem. Gdybym miał codziennie wcinać kilka kilo mięcha,, wtedy żadna teoria by mi nie pomogła przy trawieniu. A tak czuję się bardzo dobrze.
Ogólnie warto się tym zainteresować. Nawet jeżeli nie brnąć w to na ślepo, to przynajmniej wyłapać jakieś zalecenia i niektóre z nich spróbować wdrożyć w życie.
Ja mam grupę 0 więc lubię mięsne jeże.
Wołowina (ligawa) najlepiej mi służy i bardzo fajnie się po niej czuję. Tak samo kurczaki też całkiem dobrze się sprawdzają.
Ponoć 0-ówki mają mało dopaniny (czyli chodzą raczej naburmuszone). Ona znajduje się w pieczywie i właśnie w wołowinie. I jakoś tak człowiek lepiej się po tym czuje (przynajmniej ja).
Ale czy to na pewno prawda czy po prostu zwykły zastrzyk węglowodanów to już inna sprawa.
Teoria także mówi, że 0-ówki źle się czują na nabiałach. Ja np białego sera nie mogę ruszyć. Ok jak zjem raz na jakiś czas mały kawałek to jest ok. Ale przy większej ilości zwyczajnie umieram (ale już przy serkach wiejskich nie - chociaż one też nie są dla mnie najlepsze).
Tak samo teoria mówi o warzywach. Zerówki średnio sobie z nimi radzą (są grupy typowo warzywne). I to też się w moim przypadku sprawdza (już kiedyś o tym pisałem).
Najogólniej najlepiej czuję się na kaszy, mięsie i leciutkim dodatku warzyw. Same warzywa, same ziarna totalnie mi nie służą. Wiem, że to łamie wasze podejście do żywienia, ale co zrobić.
Nie mówię też, że mogę od razu wcinać mięsa ile chcę (tak samo innych rzeczy). Te teorie są dodatkiem. Gdybym miał codziennie wcinać kilka kilo mięcha,, wtedy żadna teoria by mi nie pomogła przy trawieniu. A tak czuję się bardzo dobrze.
Ogólnie warto się tym zainteresować. Nawet jeżeli nie brnąć w to na ślepo, to przynajmniej wyłapać jakieś zalecenia i niektóre z nich spróbować wdrożyć w życie.
#53
Posted 07 January 2013 - 11:26 AM
Czy nie ma ktoś filmiku z pierwszego posta zgranego youtuba? Chciałem odświeżyć pamięć, ale filmik jest teraz jako prywatny i nie mogę go odtworzyć.
Aby być najlepszym, musisz być lepszym od samego siebie...
#54
Posted 07 January 2013 - 13:56 PM
Obawiam się, że ta dieta oparta o typ krwi to jest bardziej siła autosugestii niż czegokolwiek innego. Peter D'Adamo, który wymyślił ten koncept i opublikował książkę "Jedz zgodnie ze swoją grupą krwi" był mocno krytykowany za brak udokumentowanych badań, testów klinicznych, itd.
Wracamy do punktu wyjścia :) czyli albo coś jest udokumentowane, poparte wynikami badań w naukowych publikacjach opierających się na peer review, albo nie ma o czym mówić.
Wracamy do punktu wyjścia :) czyli albo coś jest udokumentowane, poparte wynikami badań w naukowych publikacjach opierających się na peer review, albo nie ma o czym mówić.
1 user(s) are reading this topic
0 members, 1 guests, 0 anonymous users



Sign In
Create Account




Back to top
Report







