Eragon bez urazy...
Chodziło mi o to co się działo w twoim organizmie a nie o to że się na siłę głodziłeś. 1500 kcal dla chłopa ważącego 110 kg to przynajmniej o połowę za mało.
Spoko, mnie nie tak łatwo urazić ![]()
Nasze strony:
Żeby budować mięśnie też nic nie trzeba, wystarczy dać pracować hormonom, jakie to logiczne. Gdybyś miał rację to na świecie nie byłoby tłustych spasionych dup.
Jakby te "tłuste, spasione dupy" nie żarły tyle węgli które pobudzają trzustkę do wydzielania insuliny która pomaga odkładać tłuszcz na zapas to by nie były takie tłuste i spasione. Proste i logiczne.
Nikt nic nie hejtuje. Wskazuje tylko czemu to nie ma sensuwiesz np. że do zrzucenia zbędnych kg nie trzeba ani cardio, ani biegać, ani ćwiczyć? Magia nie? Bo jak dasz hormonom pracować to nic im nie trzeba "ucinać", żeby wzięły se tkankę i nic im nie trzeba narzucać wyliczeniami
![]()
No ale lepiej jest wmówić ludziom że trzeba się ruszać, najlepiej chodzić do dietetyka żeby coś rozpisał, kupić dobry kalkulator, wziąć jakieś suple to i mięśnie szybciej urosną oraz pić 2L wody dziennie i BIZNES się kręci jak szalonyidą karnety, idą diety, idą kalkulatory, idą suple i idzie woda. Pięknie.
Użytkownik majlo edytował ten post 19 lutego 2016 - 23:06
Podsumowując - wg mnie, tak liczenie kalorii ma sens. Jeśli ktoś lubi wiedzieć ile czego zjada to dlaczego ma nie liczyć ?
Liczyłem kalorie latami, będąc na różnych dietach, robiąc programy siłowe, masowe, redukcyjne. Dziś mam zaprogramowaną w głowie ilość węglowodanów do spożycia i to mi w zupełności wystarcza.
Po tylu latach liczenia kalorii, różnego rodzaju dietach i przygotowywania sobie posiłków dziś już kalorii nie liczę, może robię to już automatycznie. Po prostu wiem kiedy zjadam 2000,2500 czy 3000 kcal. Gdzieś tam w głowie zakodowana jest ilość i rodzaj pożywienia niezbędna do zachowania siły i sylwetki a jedyną rzeczą, której pilnuję są węglowodany. Od dawna w tej kwestii stosuje zasadę 100 g. W pewnym sensie można powiedzieć, że jadę na diecie Low Carb. Znając trochę organizm można na niej zarówno masować jak i redukować trzymając węglowodany praktycznie na niezmienionym poziomie.
Liczenie kalorii ma pewien bardzo duży plus - przynajmniej tak było w moim przypadku. Zmusza do wnikliwego obserwowania reakcji organizmu na ilość, jakość i proporcje spożywanego pokarmu. Jeśli połączy się to jeszcze z rodzajem wykonywanego aktualnie treningu można dość szybko poznać organizm.
Że się wtrącę, tak na prawdę to nie możecie na sto procent stwierdzić jak ćwiczą i co jedzą zawodowcy. Byłoby za prosto gdyby ta wiedza była tak łatwo dostępna ;- )
Jak tak bardzo ktoś chce liczyć energię dostarczaną do organizmu to dlaczego liczy kcal? Powinnien liczyć energię drgań międzycząsteczkowych, energię wiązań, energię sprężystości i multum innych rodzaji energii, które opiszą spoczynkowy stan energetyczny danego produktu. Kcal są jednostką energii wydzielonej i zmierzonej po spaleniu produktu w kalorymetrze, a nie jego energią spoczynkową, którą ma w chwili spożywania. To byłoby bardziej prawidłowe niż liczenie kcal.
Żołądek nie jest metalową puszką w której spala się produkty. Wszyscy wiemy, że białka, węgle i tłuszcze trawią się w inny sposób, z różną szybkością, w różnych miejscach układu pokarmowego. A ktoś kto liczy zakłada chyba, że jak żarcie trafiło do żołądka to tam zostało spalone i przekształcone w energię, którą organzm wykorzystuje. O ile dobrze pamiętam to glukoza jest przekształcana do ATP i dopiero to jest wykorzystywane jako materiał energetyczny dla mięśni a nie energia którą zawiera w sobie jedzenie.
To jak z komputerem. Napisz mu coś po swojemu, a nie zrozumie. Napisz mu po jego, a zrobi wszystko co chcesz.
Wyniki obliczania swojego spoczynkowego zapotrzebwania energetycznego są bardzo niedokładne, przybliżony wzór, przybliżone i subiektywne współczynniki. Tak naprawdę jeżeli chcieć tak robić to powinno się liczyć zapotrzebowanie energetyczne dzienne, uwzględniające jak i ile spałeś, czy wszystko co zjadłeś strawiło się i wiele, wiele więcej czynników.
To jak przy obliczaniu położenia i pędu cząsteczki. Albo jedno obliczysz dokładnie albo drugie. Nie można obliczyć obu wartości naraz aby były dokładne.
Dlaczego dzieci rosną tylko jedząc? Ponieważ ich organizm wykorzystuje to co potrzebuje, resztę wywala i nie przejmuje się bilansem.
Co do kardio, to mam małą wiedzę, ale z tego co czytałem kiedyś na kolorowych forach to wszyscy kulturyści wręcz boją się kardio bo myślą, że spali im to mięśnie. No chyba, że w ostatnim czasie coś się zmieniło.
Tkanka tłuszczowa spala się jak organizm może po nią sięgać i nie przeszkadza mu w tym insulina. Tkanka tłuszczowa to zmagazynowana energia, a nie magiczne wrota które otwierają się przy odpowiednim heart rate. Stworzysz odpowiednie warunki hormonalne to nie będziesz się tym musiał w ogóle przejmowaćTkanka tłuszczowa spala sie na odpowiednim heart rate, myslisz ze sprinterzy trenuja tylko biegi na max 60-100m?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych