Duża ilość zainteresowanych kalisteniką jest w wieku nastoletnim, a chyba każdy z nas w tym wieku przechodził okres "chodzenia na siłownię", bo koledzy chodzili, bo trzeba ładnie wyglądać na plaży, bo dziewczyny lubią "maczo" itp. W dobie internetu dla wielu ludzi jedyną i najlepszą formą informacji jest YouTube, Facebook, czy artykuły zamieszczane w internecie.
Wydaje mi się, że wiele osób (nie wszyscy oczywiście) wchodzących na to forum oraz szukających tematów związanych z kalisteniką chce po prostu pójść na łatwiznę i zamiast wydawać 100zł na karnet i wychodzić z domu chce w domowym zaciszu "nabrać masy".
I w ten sposób chętny powiększyć swoje mięśnie nastolatek trafia na filmiki HFK, Raw'a czy innych dobrze umięśnionych zawodników, którzy latami trenują tą dziedzinę sportu.
I taka osoba zachłyśnięta wizją super sylwetki i jednoczesnymi trikami na drążkach, gałęziach czy podłodze, szuka informacji na temat kalisteniki myśląc, że "do wakacji" zrobi masę i będzie mogła pokazać klatę na pomoście.
Niestety coraz mniej jest ludzi, którzy chęć poszerzenia wiedzy realizują poprzez czytanie literatury naukowej lub napisanej przez prawdziwych specjalistów dziedziny, ponieważ takie książki są długie, niekiedy fragmentami nudne, a co najważniejsze są niczym kubeł zimnej wody na napalony łeb nastolatka, który nie chce czytać bzdur i olewa kwestie rozgrzewki, adaptacji, przyzwyczajenia mięśni i stawów do wysiłku, bo liczy się "masa".
Ot takie moje 2 grosze odnośnie spojrzenia na dzisiejszą pogoń młodych ludzi za "zmasowaną" sylwetką.
ps. nikogo nie chciałem obrazić, nikomu nie chciałem wytknąć czegokolwiek. Każdy i tak ma swoją głowę, ręce i nogi i robi z nimi co chce i jak chce.