Mała wskazówka: musisz jak najwięcej czasu spędzać w dolnej pozycji pistoletu, bo zazwyczaj to tam tkwi główny problem. Nie jestem fanem trzymania czegokolwiek jako pomoc w zachowaniu równowagi, dlatego polecam asystowanie siebie za pomocą rąk z boku dotykając palcami podłoża. Z jak dużej asysty skorzystasz to już zależy tylko od Twojego poziomu. Zacznij od dwóch rąk, następnie jedna, i po kolei eliminuj wszystkie palce. Siadaj tyłkiem na podłoże i próbuj wstawać podpierając się palcami. Wstawaj z pozycji zrelaksowanej i skupiaj się na maksymalnym napięciu wszystkich mięśni. Wbijaj piętę w podłoże tak mocno jak tylko potrafisz. Dla przeciwwagi drugą serię wykonaj bardziej luźną bez używania technik wysokiego napięcia, pobujaj się trochę w tej pozycji (uważaj by sobie nie uszkodzić kolana), zrób miejsce w stawie biodrowym oraz dolnym odcinku pleców, nie pozwól by stopa odrywała się od podłoża.
Kolejna wskazówka: gdy wstajesz z pozycji zrelaksowanej to obciągnij palce stóp drugiej nogi. A następnie gdy będziesz balansował w tej pozycji to przyciągnij je maksymalnie w kierunku twarzy. To sprytne pstryknięcie pomiędzy ułożeniem stóp z "hollow" pozycji a z martwego ciągu na jednej nodze działa wybornie tutaj.
Górna pozycja jest równie ważna. Tutaj rób martwy ciąg na jednej nodze oraz dzień dobry na jednej nodze. Skup się na zgięciu w biodrach. Z początku nie potrzeba żadnego ciężaru. Najpierw ruch, potem obciążenie - taka zasada.
Dodatkowo prosty resecik który zrobił w moim przypadku tysiąc razy więcej aniżeli wszystkie inne egzotyczne ćwiczenia na koordynacje i utrzymanie balansu. Cross-crawl. Trzymając plecy maksymalnie proste, podnieś w górę prawe kolano i staraj się go dotknąć lewym łokciem. Następnie lewe kolano i prawy łokieć. Aby to utrudnić trzymaj ręce splecione za uszami. Rób to bardzo powoli. Dotykając kolana zatrzymaj się na chwilę i zrób parę skrętów szyją. Tak proste i genialne ćwiczenie a tyle korzyści.
Gibkość to kolejna kwestia bardzo ważna w przypadku pistoletów. Zadbaj o swoje łydki i stopy. Wznosy nóg na jakimś schodzie lub książkach wystarczą. Skup się szczególnie na dolnej pozycji, gdzie pięta znajduje się poniżej palców stopy. To ma idealne przeniesienie do treningu pistoletów.
Dodatkowo rocking, dużo rockingu bo uczy jak odpowiednio używać zginaczy bioder a przy okazji je wzmacnia w "delikatny" i nie obciążający układu nerwowego sposób. Pokazuje również jak prawidłowo powinien być "ustawiony" dolny odcinek pleców w trakcie przysiadu. Rocking na jednej nodze to już całkiem inna bajka i mój faworyt jeśli chodzi o pistolety. Nic tak szybko nie pokazuje ile problemów i asymetrii mamy z naszym ciałem i nad czym trzeba pracować.
Crawling, w szczególności Spider. Samym crawlingiem można dotrzeć do pełnych pistoletów. W jaki sposób? A tego już nie zdradzę, bo to trochę kosztowna wiedza, wybaczcie.
Mam srogą obsesję na punkcie pistoletów. W swojej książce poświęciłem im tuzin stron wszelkiej maści wskazówkom, poradom, ćwiczeniom, łańcuchom i zabawie z nimi. Bez wykonania chociaż 5/5 klasycznych pistoletów nawet nie ma co podchodzić do treningu skakania czy sprinterskiego. Z tego co naliczyłem to do pistoletów można dojść za pomocą 7-8 progresji. A ta z Nagiego Wojownika jest tylko jedną z nich, ale jak najbardziej skuteczną 