Ogólnie jestem fanem treningu intuicyjnego, czyli obserwowania swojego organizmu i dobierania ćwiczeń według tego na bieżąco. Rzadko bywa bym na treningu zrobił to co sobie zaplanowałem. Oczywiście trzymam się podstawowych zasad, które głównie zaadoptowałem od Pavela Tsatsouline z książki "Nagi wojownik" i "Więcej niż bodybuilding".
W zasadzie dzielę sobie czas na trening siłowy i wytrzymałościowy. Od czerwca robiłem siłówkę, teraz wchodzę na wytrzymałość. Różni się to tym, że na siłówce robiłem trening co drugi dzień po 1,5h, ew czasem 2 dni treningu, dzień przerwy, 2 dni treningu, 2 dni przerwy. Wybierałem tylko najtrudniejsze ćwiczenie(podciąganie się na jednej ręce, muscle upy, pompki na samych rękach, pompki na jednej ręce wersja total hardcore, która jest mi trudniejsza od pompek bez nóg ;Di etc), których byłem w stanie zrobić 1-5 powtórzeń i między ćwiczeniami były długie przerwy 2-5 min. Pod koniec takiego treningu zawsze robiłem siłę statyczną, czyli jakieś zwisy itp. Do tego dorzuciłem trening z żelastwem raz w tyg. Tzn pompki na poręczach z obciążeniem, podciąganie się z obciążeniem, przysiady na jednej nodze, martwe ciągi, rwania, podstawowe wyciski etc. Taki trening zajmował mi max 1h- przeważnie 45min. Był krótki, długie przerwy. Kilka ćwiczeń- po 1-2 serii, 3-5 powtórzeń. Okazało się, że takie wspomaganie się siłownią raz w tyg. było strzałem w dziesiątkę. Jak ktoś mi nakłada na nogi 55kg do pompek na poręczach to koksom gały wylatują. Szczególnie, że bykiem nie jestem. Dużo osób mnie zlinczuje za to co powiem- Moim zdaniem warto dorzucić raz w tyg tą siłownię, by dać jakiś nowy bodziec dla organizmu, bo najgorzej jest, jak organizm przyzwyczaja się i nie widać postępu. Trzeba jak najwięcej mieszać, miksować etc

.
Teraz robię wytrzymałość i technikę, zero siłowni,treningi pod postacią freestylu, bo siły mi nie brakuje, a już zaczynał się zastój. Pewnie za 2-3 miesiące znów wrócę do wersji siłowej.