Tutaj pisałem dlaczego moim zdaniem młodzi ludzie chcą uprawiać kalistenikę KLIK
Ludzi chodzących na siłownię tak samo jak w każdym sporcie można podzielić na tych, którzy chodzą, bo chcą "szpanować" i tych, którzy chodzą, bo chcą być aktywni, zdrowi, silni, rozładować napięcie po ciężkim dniu itp.
Tu nie chodzi o bycie lepszym czy fajniejszym w takim brzmieniu jak to Crochu przedstawiłeś. Stereotyp siłowni jest, był i będzie, dopóki coś osoby trenujące na siłowni z tym nie zrobią. Większość osób na siłowni to za przeproszeniem "ciemna masa", która nie wie dlaczego po co jak skąd. Jedzą tony odżywek, obrastają tłuszczem, wylewają litr potu na treningu, ale i tak nie wiedzą po co to robią, albo robią to, bo trzeba na "baletach" dobrze wyglądać.
Nie można tego mylić z kulturystyką! Chodzenie na siłownie to nie kulturystyka. Ale nie w tym rzecz.
W takim kontekście ja czuję się lepszy i fajniejszy od osoby machającej żelazem i każdej innej, która to co robi w życiu, robi na pokaz. Mój trening dokądś zmierza, mam cel i powód treningów, przykładam się do każdego powtórzenia, czytam mnóstwo literatury, poświęcam się temu co robię, wiem co robię, dlaczego to robię i wierzę w to co robię i co najważniejsze robię to tylko i wyłącznie dla siebie.
Czy czuję się lepszy i fajniejszy od kulturysty, który całe swoje życie ukierunkowuje na osiągnięcie celu w postaci poprawy swojej sylwetki, aby wygrać w konkursie, który podobnie jak ja całe swoje życie opiera na zasadach, które pomagają mu w realizacji celów? Nie, nie czuję się lepszy i fajniejszy. A wręcz prawie zazdroszczę determinacji i siły.
Trzeba dużą kreską oddzielić kalistenikę z dokładaniem ciężaru, crossfit, kettle, martwe ciągi itp od kalisteniki. Wielu chce łączyć wszystko i nadal nazywać to kalisteniką. Tak się po prostu nie da.
"Trenuję kalistenikę i dokładam ciężar" jest tak ze sobą sprzeczne jak "biegam maratony, ale na rowerze i to w dodatku z górki niepedałując". No to co w końcu? Bieg, rower, czy siedzenie?
Nie ma co dokładać ideologii do treningu masą ciała, ale ważne jest to, aby być świadomym co się robi i jak się to robi i robić to wg zasad, które określają konkretną czynność.
Dokąd zmierza ten sport? Moim zdaniem zmierza w bardzo dobrym kierunku, ponieważ już teraz widzę to, o czym pisał Wade w skazanym. Kolorowe maszyny, lateksowe spodenki itp. Crossfit uderzył wielką mocą w cały rynek treningów siłowych, ponieważ dał wszystkim coś nowego. Oderwanie się od rutyny.
Moim zdaniem będzie tak samo z kalisteniką, lecz pod jednym warunkiem. Pod warunkiem, że będziemy propagować kalistenikę w takiej postaci, w jakiej została stworzona. Bez ciężarów, maszyn, szpikowania się odżywkami, przerostem bicepsów, bezmyślności wykonywania powtórzeń... itp
Kali była z nami od wieków, ale to ludzie ją niszczą swoją głupotą, chęcią pokazania ludziom swoich "mułów", chęcią szybkiego progresu.
Siła i piękno, a nie pompa i masa...
ps. nie chcę nikogo obrazić. Uogólniam, a nie wskazuję palcem. A ten temat potraktujmy jako opis subiektywnych odczuć 