Skocz do zawartości

Nasze strony:



Witamy na Kalistenika Polska
Zarejestruj się aby mieć dostęp do wszystkich funkcjonalności które Ci oferujemy. Po rejestracji i zalogowaniu się będziesz mógł uczestniczyć w dyskusji, oceniać wątki, aktualizować statusy, tworzyć własne albumy w galerii, a także dokonywać zakupu w naszym sklepie!
Zaloguj się Zarejestruj się
Zdjęcie

Łokieć tenisisty - moje story


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1
Perła

Perła

    Member

  • Użytkownik
  • 24 postów
Łokieć tenisisty, mimo że w tenisa nie grywam, dał mi się poznać jak przykra i dosyć uciążliwa dolegliwość. Znacząco utrudniajaca funkcjonowanie na codzień, zarówno w pracy, w domu oraz co ważne dla nas, na treningu. Pamiętam że gdy dotknęło mnie to, wtedy trochę spanikowany szukałem pewnych informacji skąd się bierze ta przypadłość, jak leczyć i jak długo będzie trwać... Niestety, nie mogłem znaleźć rzeczowych informacji, na ukochanej Kalistenice też nie wiele. Postanowiłem więc napisać jak to było ze mną, aby każdy kto wpisze w wyszukiwarce "Łokieć tenisisty" mógł się coś dowiedzieć z konkretnego przypadku.

Zaczęło się od pracy w fabryce tektury. Tam dzwigalem trochę, pojawiały się duże ciężary, jednak najwięcej razy przenosilem średnio ciężkie przedmioty w dłoniach, tak po kilkaset razy ma zmianę. Po czasie pojawił się ból po zewnętrznej stronie łokcia. Co jakiś czas, po miesiącu już towarzyszyl mi na codzień. Zorientowalem się że coś jest nie tak. Gdy naginalem nadgarstek grzbietowo albo ściskalem coś, bolało mnie jak diabli. Była to prawa ręka, więc tym gorzej że moja sprawność poszła w dół. Czekałem jednak aż mi przejdzie. W sierpniu udało mi się zmienić pracę, wtedy już od miesiąca meczylem się z ręką. W nowej pracy musiałem używać dużo narzędzi - klucze, śrubokręty, szczypce... Tutaj bardzo szybko wyszła moja kontuzja, bo prawa ręka była mocno słaba. Każde użycie przez nią narzędzi powodowało ból, a po nockach było najgorzej. Treningi poszły w odstawke, bo jeszcze nie wiedziałem co jest przyczyną bólu. Z czasem stało się to przygnebiajace, zacząłem się mocno oszczędzać w pracy. Ból trochę zelżał, ale tylko na kilka tygodni. Pewnego dnia stwierdziłem że dość, idę do lekarza. Powinienem pójść już wcześniej, jednak zaznaczę tu że raczej nie lubię chodzić do lekarza. Chodzę bardzo rzadko, myślałem że i tym razem uda mi się samemu wyleczyć. Lekarz od razu stwierdził zapalenie nadkłykcia bocznego kości ramiennej - łokieć tenisisty. Po miesiącu załapałem się do ortopedy. Facet bez wahania dał mi zastrzyk. Nie zrozumiałem gdy coś tam o nim opowiadal w gabinecie, po prostu dał zastrzyk do stawu łokciowego i papa. Zaraz po zastrzyku ręka zaczęła boleć strasznie. Wieczorem doszła duża gorączka, miałem ochotę umrzeć. Na następny dzień obudziłem się i nie mogłem wgl ruszyć ręką. Wkurzony zacząłem szperać w necie, i znalazlem. Zastrzyk który dostałem to Depo medrol - blokada sterydowa. Pewnie nie jeden z was już miał coś takiego i wie co to. Wyczytałem że zastrzyk ma silne działanie przeciwzapalne. No trudno... Musiałem powoli rozruszac rękę. Uczyłem się na nowo otwierania drzwi, slodzenia herbaty, trzymania telefonu... Bolało, z każdym dniem trochę mniej. Przez tydzień, dzień po dniu, powoli odzyskiwalem zakres ruchu w łokciu od zera do prawie stu procent. Przez ten czas dużo zrozumiałem jak działa staw lokciowy, no i oczywiście z pokorą zrozumiałem jaki jest ważny. Wróciłem niebawem do pracy, z każdym dniem ból zanikał. Zakupiłem stabilizator na łokieć, nosiłem go i pomogło troszkę. Dziś jestem miesiąc po zastrzyku. Ręka nie boli już. Aczkolwiek czasem jeszcze się zdarza, zwłaszcza jak uderzam w coś młotkiem. Niestety tak będzie jakiś czas. Najgorsze mam za sobą. Przez czas leczenia nie trenowalem, więc się opuscilem. Jednak miałem sporo czasu na czytanie forum, i ono pomogło mi zachować wiarę i nadzieje na powrót do formy. Zwłaszcza artykuł o kształtowaniu siły mięśniowej, dzięki niemu wróciłem do treningów. Ćwiczę prostym obwodem na całe ciało, który kiedyś posłuży mi za rozgrzewkę, powoli wchodzę w rytm treningowy. Aktywizuje rękę poprzez zwisy z drążka i podciagniecia zwykłe. Zrozumiałem jak ważne są stawy łokciowe. Trzeba szanować ciało. Może brzmie trochę zbyt patetycznie, ale tak to odczuwam. Mam nadzieję że komuś pomoże ten artykuł, o ile ktoś zechce czytać do końca moje żale 😂 dziękuję forum za pomoc, no i wracam do treningu 💪

Użytkownik Perła edytował ten post 26 listopada 2016 - 15:37

  • 3




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych